Rzondzom w Piekarach

Marta Paluch Przemysław Kucharczak

|

Gość Katowicki 22/2019

dodane 30.05.2019 00:00

– Mężowie, ojcowie – przeżywajcie więcej czasu z rodziną, pracujcie ramię w ramię z waszymi dziećmi, uczcie je, jak odpowiedzialnie i z oddaniem wypełniać obowiązki wobec Boga i ludzi – mówił w Piekarach abp Wiktor Skworc.

Panów na piekarskim wzgórzu było zauważalnie więcej  niż w zeszłym roku. Panów na piekarskim wzgórzu było zauważalnie więcej niż w zeszłym roku.
Henryk Przondziono /Foto Gość

Metropolita katowicki dziękował szczególnie tym mężczyznom, którzy swoim przykładem uczą następne pokolenia pielgrzymowania do Matki Sprawiedliwości i Miłości Społecznej. – Tu, u Matki Bożej Piekarskiej, stoimy od zawsze na straży niedzieli, bo „niedziela jest Boża i nasza”! A wszyscy uczymy się rodzinnego świętowania, przeżywania niedzieli. W tym dniu trzeba „pamiętać o Panu, Bogu twoim, bo On udziela ci siły do zdobycia bogactwa”; trzeba umacniać więzi z najbliższymi, którzy na różne sposoby zbyt szybko odchodzą; trzeba wyrywać się z kieratu codzienności ku światłu Bożej prawdy i miłości. Trzeba zbliżyć się do natury i kultury! A przy tym, bracia, nie rezygnujcie, proszę, z niedzielnej Mszy św., z sakramentu pokuty, z uczynków miłosierdzia, z odwiedzania starszych i chorych krewnych, znajomych – mówił abp Wiktor Skworc.

Kłamliwe uogólnienia

Mężczyzn na tegorocznej pielgrzymce do Matki Bożej Piekarskiej było sporo – wyraźnie więcej niż w zeszłym roku. Homilię wygłosił do nich arcybiskup krakowski Marek Jędraszewski.

– Zważywszy na pewne fakty, wszyscy czujemy się zawstydzeni i upokorzeni z powodu postępowania tych osób duchownych, które sprzeniewierzyły się swemu kapłańskiemu lub zakonnemu powołaniu. Jednakże mówienie, że cały Kościół jest zły, jest po prostu nieprawdą... – powiedział abp Jędraszewski. W tym momencie tysiące mężczyzn, którzy go słuchali, przerwało mu długimi oklaskami. – ...a przez to wielką krzywdą wyrządzaną ogromnej większości wspaniałych i gorliwych kapłanów – dokończył zdanie metropolita krakowski. Mężczyźni znów przerwali mu oklaskami. I klaskali jeszcze kilkukrotnie. Ta reakcja mężczyzn była, jak się później okazało, bardzo ważna dla wielu księży. Komentowali po zakończeniu Mszy św., że oklaski w tym miejscu homilii bardzo ich wzruszyły. – Ojciec Święty emeryt Benedykt XVI pisze nawet, że takie kłamliwe uogólnianie jest dziełem złego ducha – kontynuował tymczasem abp Jędraszewski. Wskazywał, że obiektywnie i bezstronnie rzecz biorąc, w Kościele dzieje się bardzo wiele dobra. I znów zacytował Benedykta XVI: – Jest tak przede wszystkim dlatego, że „Kościół Boży także dzisiaj jest właśnie narzędziem, za pomocą którego Bóg nas zbawia. Bardzo ważne jest przeciwstawianie kłamstwom i półprawdom diabła pełnej prawdy: Tak, w Kościele jest grzech i zło. Ale także dzisiaj jest święty Kościół, który jest niezniszczalny” – stwierdził.

O matce nigdy źle

Dodał, że dla Chrystusa Kościół jest Oblubienicą, natomiast dla nas – matką. – Jest matką naszą, ponieważ w chwili chrztu świętego zrodził nas do życia wiecznego. To on dał nam łaskę wiary. To on uczy nas wzrastania w miłości do Boga i do bliźniego. To on umacnia w nas nadzieję znalezienia się ostatecznie i na wieczność całą w niebiańskim Jeruzalem. To wszystko sprawia, że o Kościele winniśmy myśleć ze czcią: właśnie tak, jak o matce, mimo że jest on złożony także z ludzi grzesznych – powiedział.

Przypomniał dawną prawdę: „O matce nigdy źle”. – Natomiast o jej dzieciach, gdy trzeba, trudną i bolesną prawdę należy odsłaniać. Czynimy to wyłącznie po to, aby dzieci, które ją, świętą Matkę Kościół, tak boleśnie swą niewiernością dotknęły, mogły przejrzeć, nawrócić się, na ile się da, wynagrodzić za wyrządzone krzywdy, odpokutować... Tutaj też, w Piekarach, postanówmy sobie, aby brać przykład z papieża Benedykta XVI i umieć cieszyć się i radować z każdego dobra, które dzieje się w Kościele; by umieć cieszyć się również z tej pielgrzymki i dziękować Matce Bożej za to, że nas tu dzisiaj do siebie zaprosiła, tu zgromadziła i za swoją przyczyną pozwoliła wielbić Boga – powiedział. Metropolita krakowski zwrócił uwagę, że tegoroczna pielgrzymka mężczyzn odbywa się w Dzień Matki. Mówił o miłości do Maryi, która jest naszą Matką, oraz o miłości do naszych ziemskich matek. – Prawda o miłości do naszych matek odnosi się także do waszych żon, które są matkami waszych dzieci. Waszym świętym obowiązkiem jako ojców jest uczenie waszych dzieci tego, by umiały kochać, szanować i czcić swoje matki – powiedział. I dodał: – Drodzy mężczyźni i młodzieńcy! Pozwólcie, że zwrócę się do was z gorącym apelem: często rozważajcie słowo, które skierował do nas Pan Bóg w IV przykazaniu, mówiąc: „Czcij matkę swoją!”. Właśnie tak, a nie inaczej: „Czcij!”. Wskazał, że w słowo „czcij!” z IV przykazania Dekalogu wpisana jest także miłość do ojczyzny. – Ona również jest naszą matką – powiedział. Dodał, że miłość do niej bywa niełatwa, ale jest konieczna. W tym kontekście przypomniał powstania śląskie i fakt, że w tym roku mija sto lat od pierwszego z nich.

Mszy św. przewodniczył nuncjusz apostolski w Polsce abp Salvatore Pennacchio. Abp Skworc, przedstawiając go, powiedział o nim, że jest wiernym fanem SCC Napoli i zna Arkadiusza Milika. Nuncjusz na zakończenie Eucharystii przyznał, że jest wzruszony tym, co zobaczył w Piekarach. – Tylu mężczyzn jak tu jeszcze nigdy nie widziałem – stwierdził. Przypomniał sobie tutaj, jak papież Franciszek, wysyłając go do Polski, powiedział mu: „Zobaczysz, ile wiary w tym narodzie”.

Nuncjusz obiecał też, że za dwa tygodnie opowie Ojcu Świętemu o spotkaniu w Piekarach. Po chwili dodał: – Mówię to z wielkim wzruszeniem... Tutaj 12 razy głosił słowo Boże ktoś, kogo uważam za swojego duchowego ojca: Jan Paweł II. To właśnie on 23 lata temu w Rzymie wyświęcił mnie na biskupa. Jako zawołanie wybrałem słowa z jego pierwszej homilii: „Nie lękajcie się”. Nie mam wątpliwości, że on tam w niebie będzie dzisiaj szczęśliwy, że jego duchowy syn jest tutaj i przywołuje błogosławieństwa i łask Matki naszej niebieskiej – stwierdził.

Z Teksasu do Piekar

Mężczyźni docierali w tym roku do Piekar na sposoby typowe i nietypowe. Niektórzy, jak pielgrzymi z Tychów-Cielmic, szli piechotą od drugiej w nocy. Z Żor, w basowym huku silników, przyjechali członkowie Katolickiego Bractwa Motocyklowego. A 50 Ślązaków na pielgrzymkę do Piekar... przyleciało samolotem z Teksasu. Tych gości z USA pozdrowił ze szczytu piekarskiego wzgórza abp Wiktor Skworc. To potomkowie Ślązaków, którzy wyemigrowali z Opolszczyzny ponad 150 lat temu. Założyli pierwsze polskie osady w Ameryce, m.in. miejscowość Panna Maria. Niektórzy do dziś „rzondzom”, czyli mówią XIX-wieczną gwarą opolską. Dodali do niej tylko nowe słowa, np. na samochód mówią „kara”, a na samolot „furgacz”. – Ci starsi poumierali i jo ni mom z kim rzondzić. Jeszcze yno jo, moje dwa braty i siostra, co jeszcze rzondzom – powiedział nam jeden z „naszych” z Teksasu, 70-letni Ernest Rakowitz, emerytowany elektryk z San Antonio. – Mom czworo dzieci, ale one już nie rzondzom, już yno po angielsku. Moja żona też nie rzondzi, bo ona jest Nederlanden – dodał. Potomkowie Ślązaków z Ameryki po pielgrzymce w Piekarach zwiedzali południową Polskę i szukali na Śląsku śladów po swoich przodkach.