Na obozie jest Bosko!

Martyna Chodykin

|

Gość Katowicki 18/2019

publikacja 02.05.2019 00:00

Odpoczniemy w niebie! − powtarzają za świętym Nauczycielem Młodych organizatorzy wakacyjnego wyjazdu. Udowadniają, że z takim patronem niemożliwe naprawdę nie istnieje.

▲	Rekolekcje św. Jana Bosko to czas budowania relacji i odkrywania uzdolnień. ▲ Rekolekcje św. Jana Bosko to czas budowania relacji i odkrywania uzdolnień.
Michał Szuścik

Religia, miłość i rozum to trzy filary organizowanego od blisko 10 lat obozu. W wakacje na tygodniowe turnusy wyjeżdżają dzieci z okolic Katowic, Tychów i Pszczyny, ale nie tylko, bo coraz więcej zgłoszeń napływa z całego kraju. W tym roku w salezjańskiej szkole w Oświęcimiu Bosko Przygodę przeżyje 90 uczestników od siódmego do siedemnastego roku życia.

Kopalnia talentów

Obozy świętego Jana Bosko nie są typowymi rekolekcjami, ale wakacjami przeżytymi z Panem Bogiem. W planie dnia oprócz codziennej modlitwy, Mszy św., zabaw oraz wycieczek są także dyżury porządkowe, które uczą wzajemnej pomocy. Oprócz tego codziennie odbywają się warsztaty: m.in. muzyczne, plastyczne i sportowe, dzięki którym dzieci rozwijają swoje talenty. Każdemu wyjazdowi towarzyszy również motyw przewodni, który ma na celu wychowywać i uczyć czegoś nowego − rok temu była nim komunikacja. Organizatorzy wierzą, że ten tydzień naprawdę może zmienić coś na lepsze w życiu młodych ludzi. − Myślenie, że kilka dni to zbyt mało czasu, jest pokusą Złego − mówi Małgorzata Wiatr, kierownik wyjazdu i przytacza dowody na to, że takie rozumowanie jest nieprawdziwe. Jednym z nich jest przykład pewnego chłopaka, któremu na turnusie podobała się gra na gitarze. − Na pierwszym wyjeździe trzymał gitarę podczas Mszy. Na drugim uczył się chwytów. W zeszłym roku przyjechał ze swoim instrumentem i wystąpił podczas wieczoru talentów − wspomina z radością Gosia.

Wakacje z księdzem Bosko tworzy grupa ponad 20 wolontariuszy, którzy na co dzień studiują albo pracują w różnych zawodach. Niektórzy poświęcają swój urlop, aby spędzić ten czas z dziećmi i jak sami mówią − podzielić się dobrem. Żeby jak najlepiej przygotować się do wyjazdu, biorą udział w formacji u salezjanów. Cały obóz organizują własnymi rękami. − Naszym zadaniem jest nie tylko sprawowanie opieki. Jesteśmy z dziećmi 24 godziny na dobę nie jako obserwatorzy, ale uczestnicy. Uczymy się tego od świętego Jana Bosko, który zawsze był otwarty na drugiego człowieka − opowiada Małgorzata i dodaje − dajemy im to, czego potrzebują najbardziej, czyli nasz czas i obecność.

Próba wiary

Taki sposób spędzania wakacji jako pierwszy zaproponował ksiądz Zenon Bonecki, który teraz jest na misjach w Zambii i także tam chce zaszczepić Bosko Przygodę. W Obozie św. Jana biorą udział dzieci z różnych środowisk, także z placówek zastępczych i domów dziecka. − Dzięki temu, że spędzają ten tydzień razem, jedne zyskują motywację do zmiany, a inne zaczynają doceniać to, co mają − tłumaczy Małgosia, która na co dzień jest wychowawcą w szkole i dodaje, że nie ma trudnych dzieci, tylko są dzieci z trudnościami, a to znaczna różnica.

Organizacja takich wakacji nie jest prostym wyzwaniem. Dla części dzieci wyjazd jest finansowany w całości. Aby zapewnić uczestnikom dodatkowe atrakcje i pokryć wszystkie koszty, wolontariusze przeprowadzają zbiórki i kiermasze. Pomagają im w tym także sponsorzy. − W zeszłym roku obóz był dla mnie największą próbą wiary. Wiedziałam, że musimy zebrać jeszcze 27 tysięcy złotych. Na krótko przed wyjazdem pieniędzy wciąż nie było, postanowiłam jednak się nie poddawać. Chciałam nawet wziąć kredyt − przyznaje Małgosia i dodaje, że prosiła Boga i św. Jana Bosko o pomoc. − Do dziś nie wiem, jak to się stało, ale w pewnym momencie przestałam liczyć środki na koncie i okazało się, że znalazło się na nim dokładnie tyle, ile potrzebowaliśmy − mówi pewna tego, że to wszystko może się udać tylko z pomocą nieba. Nietrudno przekonać się o tym, że choć takie wyjazdy są ogromem pracy dla całej kadry, to za każdym razem warto. − Bosko? − Dwa tygodnie realnego dobra, które naprawdę daje owoc − mówi o obozie Marta, która przez 6 lat była jego uczestniczką, a teraz jest wolontariuszką i jedną z wielu osób, które już nie wyobrażają sobie innego sposobu na spędzanie wakacji.

Więcej o inicjatywie na stronie www.obozswjanabosko.pl.