Dwa szpitale w całym kraju

Marta Sudnik-Paluch

|

Gość Katowicki 7/2019

dodane 14.02.2019 00:00

– Oddajemy to, co sami kiedyś dostaliśmy – mówią śląscy lekarze i dzielą się pomocą z medykami z Afryki.

▲	Porozumienie o współpracy pomiędzy placówkami w Kigali i Chorzowie podpisali: Martin Nyundo, zastępca głównego dyrektora kliniki Szpitala Uniwersyteckiego w Rwandzie, Anna Knysok, dyrektor Zespołu Szpitali Miejskich, i Andrzej Kotala, prezydent miasta. ▲ Porozumienie o współpracy pomiędzy placówkami w Kigali i Chorzowie podpisali: Martin Nyundo, zastępca głównego dyrektora kliniki Szpitala Uniwersyteckiego w Rwandzie, Anna Knysok, dyrektor Zespołu Szpitali Miejskich, i Andrzej Kotala, prezydent miasta.
Marta Sudnik-Paluch /FotoGość

Nie dostępu do leków czy sprzętu, ale specjalistycznej wiedzy – tego, jak się okazuje, najbardziej potrzeba lekarzom pracującym w Kigali. Swoją pomoc zaoferowała placówka z Chorzowa. – To trochę przypadek – przyznaje szczerze inicjator całej akcji Bartłomiej Osadnik, ortopeda w Zespole Szpitali Miejskich w Chorzowie.

– Pomyśleliśmy, że część materiałów, którymi posługiwaliśmy się w naszym szpitalu, możemy podarować jakiejś innej placówce. Padło na Rwandę i wszystko potoczyło się bardzo szybko. Spakowaliśmy te materiały i za zgodą pani dyrektor pojechałem do Afryki. Tam wszystko układało się po naszej myśli. W ciągu tygodnia poznałem ministra zdrowia, ministra infrastruktury, nuncjusza apostolskiego i dyrektora szpitala.

Od razu zainteresowali się naszą propozycją – relacjonuje. W 17-milionowej Rwandzie funkcjonują tylko dwa duże szpitale uniwersyteckie. Dla porównania: z usług szpitala w Chorzowie korzysta rocznie ok. 55 tys. osób. Dlatego w Kigali czas oczekiwania na nawet najprostsze zabiegi jest bardzo długi. – To, co u nas odbywa się w ciągu jednego czy dwóch dni, u nich przeciąga się do miesiąca, a nawet trwa dłużej – mówi o swoich wrażeniach lekarz. – Sprzęt w szpitalach jest naprawdę wysokiej jakości, większym problemem jest brak umiejętności. W pomysł ortopedy z Chorzowa od razu zaangażował się szpital. Swoją pomoc w załatwieniu formalności zaoferowało również miasto. – Doktor Osadnik to taki niespokojny duch. Poza pracą bardzo angażuje się w wiele akcji społecznych: pomoc najmłodszym, opiekę dla zwierząt i wiele innych. Dlatego nie zdziwiło mnie, że to właśnie on zwrócił się do mnie z taką inicjatywą – przyznaje Anna Knysok, dyrektor Zespołu Szpitali Miejskich.

W sprawie pomocy dla Rwandy podpisano już oficjalne porozumienie. Chorzowską placówkę odwiedził Martin Nyundo, zastępca głównego dyrektora kliniki Szpitala Uniwersyteckiego w Rwandzie. – Jeżeli chodzi o specjalizacje związane z dorosłymi pacjentami, wiem, że jest wiele technik w zakresie ortopedii, których chcemy się nauczyć. Jednak po wizycie na oddziałach pediatrycznych wiem, że to będzie kolejna dziedzina, w której będziemy chcieli szkolić naszych lekarzy. W Rwandzie w zasadzie nie mamy specjalistów z pediatrii czy chirurgii dziecięcej – mówił o swoich pierwszych wrażeniach. W szpitalu, w którym pracuje Martin Nyundo, funkcjonuje oddział ortopedii i traumatologii. – Mamy 48 łóżek, czyli prawie dwa razy tyle, ile jest ich w Chorzowie. Jednak zajmujemy się głównie chirurgią urazową, a leczenie ortopedyczne jest marginalne. Chcemy to zmienić z pomocą lekarzy z Chorzowa – deklaruje. Aloplastyka stawów biodrowego i kolanowego oraz laparoskopia stawów – to tematy, które będą poruszane jako pierwsze.

– To są zabiegi wymiany stawów, niezbędne do prawidłowego funkcjonowania pacjentów. Wykonywane są m.in. przy zespoleniach złamań kości długich i powinny być na bieżąco wykonywane w każdym szpitalu – wyjaśnia Bartłomiej Osadnik. – Swoją pomocą oddajemy to, co sami kiedyś dostaliśmy. Młode pokolenie może tego nie pamięta, ale wielu naszych lekarzy w czasach PRL-u jeździło na Zachód: do Niemiec, Wielkiej Brytanii czy USA po to, by zdobywać wiedzę. Otrzymywaliśmy także sprzęt – by tu, w Polsce, podnosić standardy leczenia. Teraz spłacamy ten dług, dzieląc się tym, co mamy, z krajami, które potrzebują naszego wsparcia – mówi Anna Knysok. – To bardzo duży prestiż dla naszego miasta – dodaje Andrzej Kotala, prezydent Chorzowa.

– Czekamy już na kolejnych gości z Rwandy. Trwa jeszcze ustalanie dokładnego harmonogramu wizyt, ale pierwszy z rwandyjskich lekarzy w Chorzowie powinien pojawić się wiosną – dodaje. Pierwszy ortopeda będzie pracował w szpitalu miejskim przez dwa tygodnie. – Później to raczej my będziemy jeździć do Kigali. Z prostej przyczyny: tam, na miejscu, może przejść szkolenie kilku lekarzy jednocześnie – wyjaśnia chorzowski ortopeda.