Nie tylko dla Abrahamów

Joanna Juroszek

|

Gość Katowicki 4/2019

publikacja 24.01.2019 00:00

Znajdziesz tu zakonnika, którego pomocy wzywać mogą osoby chorujące na raka, i nastolatkę, która oddała życie za swoją mamę.

Nie tylko dla Abrahamów

To lektura dla tych, którzy nie mają czasu. Oraz dla tych, którym przyda się wstawiennictwo świętych. Mowa o zbiorze felietonów o świętych i błogosławionych, jakie ks. Wiesław Hudek z Żor, m.in. przewodniczący Archidiecezjalnej Komisji Muzyki Sakralnej, wygłosił na antenie Radia Katowice w 2017 i 2018 roku. Książkę czyta się naprawdę szybko.

Rak powiększał się

„Zaprawdę Chrystus jest Bogiem” – miał powiedzieć Teofil, świadek męczeńskiej śmierci tej świętej z końca III wieku. Czcimy ją 6 lutego. Teofil, widząc śmierć Doroty (bo o niej mowa), nawrócił się. Zaraz później sam poszedł na tortury. Według legendy hagiograficznej Teofil miał zapytać Dorotę, dlaczego tak spieszy jej się do śmierci. „Bowiem idę do niebieskich ogrodów” – odpowiedziała.

„Gdybyś mi z twoich ogrodów niebieskich podarowała owoce i kwiaty, to uwierzyłbym” – odparł tamten. Zaraz później, pomimo zimy, zjawił się chłopiec z koszykiem pełnym dorodnych jabłek i pięknych róż. Teofil chcąc nie chcąc, nawrócił się. Święty Peregryn, którego Kościół czci 1 maja, jest patronem… osób chorujących na raka. Żył we Włoszech na przełomie XIII i XIV wieku, nawrócił się i został zakonnikiem. Ale to nie koniec jego historii. Kiedy miał 60 lat, na jego nodze pojawiła się dziwna, niegojąca się rana. „Rak powiększał się, atakując coraz mocniej, uszkadzając kości. Pozostało tylko jedno wyjście, amputacja” – opowiada ks. Hudek. W przeddzień operacji Peregryn o uzdrowienie modlił się przed wizerunkiem Ukrzyżowanego. „I nie zawiódł się. W nocy, we śnie, objawił mu się Pan Jezus, który zszedł z Krzyża i dotknięciem wyleczył mu nogę”. Kiedy następnego dnia chorego zobaczył lekarz, ze zdziwieniem stwierdził, że po ranie nie pozostał nawet ślad. Peregryn nazywany jest drugim Hiobem i patronem wszystkich cierpiących na nowotwór. 29 czerwca ks. Hudek pisze o św. Urszuli Ledóchowskiej, założycielce urszulanek. „Kąciki ust do góry” – mówiła, zachęcając współsiostry do wyrażania radości. Także na umieszczonym w książce zdjęciu ta święta radośnie się uśmiecha. „Z całą pewnością możemy być dumni z tej wielkiej Polki, która dzisiaj przypomina nam o prostych gestach chrześcijańskiej miłości. A zatem: uśmiechnij się!” – komentuje autor publikacji.

Polska Rita

Ksiądz Hudek wymienia też męczenników II wojny światowej (w tym błogosławionych śląskich kapłanów: Józefa Czempiela i Emila Szramka), męczenników rewolucji francuskiej oraz męczenników polskich. Wśród zbiorowych patronów warto zwrócić uwagę też na Aniołów Stróżów, o których ks. Wiesław na antenie mówił 2 października 2017 r. „Dziękuj za swojego Anioła Stróża i staraj się być jak anioł, a wtedy z całą pewnością jeszcze bardziej będziesz człowiekiem… Dobrym i pięknym!” – zachęca. Pod koniec XIX wieku w Santiago de Chile urodziła się Laura, 13-letnia błogosławiona, która poświęciła swoje życie Bogu w zamian za nawrócenie swojej… mamy. Bóg przyjął jej ofiarę, jej zdrowie w niewytłumaczalny sposób zaczęło się pogarszać. „Dopiero na kilka godzin przed śmiercią wyjawiła swój wielki sekret”. Jak można się domyślić, jej mama nawróciła się. Zaś w wieku XIV żyła bł. Dorota z Mątowów – żona, matka, wdowa, stygmatyczka, porównywana ze św. Ritą. Kiedy miała 16 lat, mimo że chciała zostać zakonnicą, wydano ją za mąż. Pomiędzy małżonkami było blisko 20 lat różnicy. Nie byli ze sobą zbyt szczęśliwi. Dorota urodziła 9 dzieci i tylko jedno z nich, córka Gertruda, ją przeżyło. Kobieta ostatnie 14 miesięcy swojego życia spędziła w zamurowanej celi przy kościele katedralnym w Kwidzynie. Przy jej grobie zaczęły dziać się liczne uzdrowienia i nawrócenia. Tam też po zwycięskiej bitwie pod Grunwaldem miał modlić się sam król Władysław Jagiełło. Ostatni błogosławiony, o którym chcemy wspomnieć, to patron dziennikarzy katolickich. Błogosławionego Jakuba Alberione czcimy 26 listopada. To on założył zakon paulistów i zaczął na szeroką skalę wykorzystywać druk do głoszenia Ewangelii. Ale to nie wszystko – bł. Jakub ukochał słowo Boże. Z Pismem Świętym nie rozstawał się nigdy. Mówił, że na kartach Biblii, podobnie jak pod postacią Hostii w Eucharystii, obecny jest sam Bóg.

Ksiądz Wiesław Hudek swoją książkę dedykuje koleżankom i kolegom z rocznika 1969 „na minutę” przed pięćdziesiątką. Śmiało skorzystać z niej mogą też ci, którzy „Abrahama” mają już za sobą, i ci, którym do niego jeszcze bardzo daleko.