Exodus Ślązaków

Aleksandra Pietryga

|

Gość Katowicki 45/2018

dodane 08.11.2018 00:00

Niepodległościowe losy mieszkańców Górnego Śląska różniły się od historii reszty narodu.

Śląscy powstańcy  w 1921 roku. Śląscy powstańcy w 1921 roku.
Śląska Biblioteka Cyfrowa

Po I wojnie światowej Górnoślązacy znaleźli się w tragicznej sytuacji społeczno-gospodarczej. Do 1914 roku Śląsk czerpał korzyści gospodarcze z prężnie rozwijających się przemysłowych Niemiec. Po wojnie państwo niemieckie było skrajnie osłabione. Na Górnym Śląsku panowały ogromna nędza, bezrobocie i głód. Wielu Górnoślązaków zmobilizowanych do pruskiej armii poległo na froncie. Prawie każda rodzina straciła kogoś bliskiego. Znany i bezpieczny świat sprzed czterech lat przestał istnieć raz na zawsze. W tej sytuacji wśród mieszkańców Górnego Śląska zaczęły się budzić nastroje narodowościowe. Wydawało się, że powstające z gruzów państwo polskie dawało większą nadzieję na stabilizację życia niż przegrane Niemcy. Polskie organizacje, w większości związane z chadecją i endecją, wykorzystały panujące nastroje, by mobilizować Ślązaków i obiecywać im, że w nowej Polsce skończą się ich problemy.

Pod koniec grudnia 1918 roku został utworzony Podkomisariat Poznańskiej Naczelnej Rady Ludowej dla Górnego Śląska. Jego członkowie wydali odezwę, w której zażądali jak najszybszego połączenia się z państwem polskim. „Chcemy się wydostać z niewoli niemieckiej. Chcemy być panami we własnym domu. Chcemy należeć do wolnej, niepodległej, zjednoczonej polskiej Ojczyzny” – postulowali. To poważnie zaniepokoiło władze niemieckie, które ogłosiły stan wyjątkowy na Górnym Śląsku. Wprowadzono godzinę policyjną, a Polakom zabroniono gromadzić się i zwoływać wieców. Rozpoczęły się aresztowania działaczy narodowościowych. Latem 1919 roku śląscy robotnicy zaczęli protestować przeciw pogarszającym się warunkom pracy. 14 sierpnia w strajku uczestniczyło już 140 tysięcy osób. Do tragedii doszło w Mysłowicach, gdzie niemiecka policja otworzyła ogień do górników i ich rodzin domagających się wypłaty wynagrodzenia.

Zabitych zostało 10 osób, w tym dwie kobiety i dziecko. Te wydarzenia stały się iskrą do rozpoczęcia walk zbrojnych. W nocy z 16 na 17 sierpnia 1919 roku wybuchło I powstanie śląskie. Walki trwały siedem dni i zostały krwawo stłumione. 24 sierpnia główny komendant powstania, porucznik Alfons Zgrzebniok – by zapobiec dalszej masakrze – wydał rozkaz zaprzestania walk.

W sierpniu 1920 roku walki na Górnym Śląsku rozgorzały na nowo. Zarzewiem stała się fałszywa informacja, rozpowszechniana przez prasę niemiecką, o zdobyciu Warszawy przez bolszewików. Na ulice Katowic wyszły niemieckie bojówki, przekonane o rychłym upadku państwa polskiego. Na czele II powstania ponownie stanął Alfons Zgrzebniok. Tym razem powstańcy byli lepiej przygotowani i mieli jasno określone cele polityczne. Chodziło przede wszystkim o wycofanie ze Śląska niemieckich formacji policyjnych.

24 sierpnia Komisja Międzysojusznicza kazała rozwiązać niemiecką Sicherheitspolizei, a w jej miejsce powołano polsko-niemiecką policję plebiscytową. Wtedy przywódcy powstańczy kazali wstrzymać walki zbrojne. Po przeprowadzeniu plebiscytu 20 marca 1921 roku, który miał zadecydować o kwestii państwowej przynależności Ślązaków, a okazał się całkowitą porażką dla opcji polskiej, obie strony zaczęły przygotowywać się do kolejnych walk zbrojnych.

Na czele III powstania stanął tym razem sam Wojciech Korfanty. 2 maja 1921 roku ogłosił strajk generalny, a w nocy rozpoczęły się walki powstańcze. III powstanie śląskie było najlepiej przygotowane i najcięższe. Krwawe walki trwały dwa miesiące i zginęło w nich prawie półtora tysiąca powstańców. Najcięższa bitwa rozegrała się pod Górą św. Anny.

12 października 1921 roku Liga Narodów podjęła uchwałę o podziale Górnego Śląska. W granicach II Rzeczypospolitej znalazło się 2/3 prowincji Śląska, w tym najbardziej uprzemysłowione tereny. To przekreślało wyniki plebiscytu, jednak nie kończyło konfliktów narodowościowych i dramatu podziału śląskich rodzin.