Walka trwa

Gość Katowicki 10/2018

dodane 08.03.2018 00:00

O produkowaniu ateistów, zagubionej Europie i sile wiary opowiada o. Daniel Ange.

Walka trwa dominik gajda /foto gość

Ks. Rafał Skitek: Zna Ojciec Polskę dość dobrze – był tu już 20 razy. Po raz pierwszy w 1981 roku. Teraz przyjechał Ojciec głosić rekolekcje do Rybnika. Jacy są dzisiaj śląscy katolicy? Jaki jest polski Kościół?

O. Daniel Ange: Cóż… Jeszcze odważni, w większości wierni swoim korzeniom. To ważne. Ale – mówię to ze smutkiem – odczuwam też wirus Zachodu. To bardzo poważny wirus, bo psuje młodzież. Mam nadzieję, że Polska obok Węgier, Litwy i Słowacji uratuje Unię Europejską. Bo dziś krajom członkowskim narzuca się przerażającą ideologię śmierci. Niedawno we Francji, wzorem Belgii i Holandii, zalegalizowano na przykład eutanazję dzieci. Teraz już dziecko może poprosić o śmierć. I to bez zgody rodziców. To jakieś wariactwo! Papież Franciszek mówi, że cała ta ideologia połączona z gender to najgorszy terroryzm; gorszy nawet od bomby atomowej. To płukanie mózgu. Ta presja wyczuwalna jest też w Polsce. I rodzą się pytania: czy wy to wytrzymacie? Jak sobie z tym poradzicie? Zwłaszcza młode pokolenie?

Są inne czasy. Nie ma już jasno określonego wroga. Gdzie szukać siły do walki ze złem?

Musicie mieć odwagę stawiania oporu złu. Tak jak stało się to w komunizmie. Ta siła jest w Kościele. Ważne są autorytety: św. Jan Paweł II, bł. ks. Jerzy Popiełuszko. Ten kapłan to kapitalny święty na nasze czasy. Księżom we Francji mówię, że ich patronem nie jest już tak bardzo św. Jan Maria Vianney, ale ks. Jerzy. Jego nauczanie jest nadal bardzo aktualne. W mojej ostatniej książce bardzo często się na niego powołuję. Mówię tam na przykład o oślepiającej sile seksualności. Bo dzisiaj nie potrafimy już określić tożsamości człowieka. Nie wiemy, kto jest kobietą, a kto mężczyzną. Wszystko jest umowne, relatywne. Do 3-letnich chłopców mówi się: „Masz ciało mężczyzny, ale możesz być dziewczynką”. To nie ma nic wspólnego z anatomią człowieka. W USA już od 15 lat istnieją specjalne kliniki gender dla dzieci. Mali pacjenci otrzymują tam hormony, aby stawały się, kim chcą. Nie mówi się jednak, że połowa tych dzieci, które zdecydowały się na taki krok, targnęła się na swoje życie. I to w wieku 14, 15 lat. To straszne!

Przegrywamy zatem z cywilizacją śmieci, przed którą przestrzegał nas św. Jan Paweł II?

Najwidoczniej. Jego nauczanie jest dziś wyciszane. I to w skali globalnej. W białych rękawiczkach wprowadza się teraz nowy totalitaryzm ideologiczny. Być może nie jesteśmy w stanie w pełni go zidentyfikować. Ale jedno jest pewne: wypłukuje on wszelkie wartości chrześcijańskie. Myślę, że jest o wiele gorszy od komunizmu. W Europie Środkowej są jeszcze kraje, w których chrześcijaństwo nie umarło. Ale wy, Polacy, musicie się chronić. W przeciwnym razie przegracie. To będzie koniec. Upadek cywilizacji chrześcijańskiej.

I kto za tym wszystkim stoi?

Głównie masoneria. Ideolodzy znaleźli sposób na ośmieszenie religii judeochrześcijańskiej. I wmawiają, że różnice pomiędzy płciami to jakaś „mitologia judeochrześcijańska”. Ale prawda jest taka, że to brutalny atak na chrześcijaństwo i człowieczeństwo. Szkoła we Francji produkuje dziś ateistów. Nie ma tam żadnej etyki. Dodajmy jeszcze zjawisko islamizacji. Islam rozprzestrzenia się w błyskawicznym tempie.

A muzułmanie się coraz bardziej radykalizują. W Brukseli za 2–3 lata populacja będzie w 40 procentach muzułmańska. Bo muzułmanki rodzą po ośmioro, dziesięcioro dzieci. A Belgowie? Jedno, dwoje. Za kilka lat emigranci w Belgii będą mogli głosować w parlamencie. Tamtejszy rząd będzie najprawdopodobniej w większości muzułmański.

Chce nas przed tym Ojciec przestrzec?

W latach 80. ubiegłego stulecia spotkałem w Tatrach grupę młodych. Zapytałem ich: „Co powinienem powiedzieć waszym rówieśnikom z Francji?”. Pewien młodzieniec odpowiedział: „Aby nie sprzedali wolności za kawałek chleba”. Teraz ja te same słowa kieruję do Polaków. Lepiej jest mieć mniej autostrad, ale uchronić dusze dzieci. Bo dziecko to jest przyszłość Kościoła i państwa. A wiele narodów Europy jest jak jeden wielki statek, który tonie. Czasem się mówi, że Polacy chcą dogonić Zachód. Że odczuwają jakiś kompleks niższości. Ale jest wręcz przeciwnie. Polacy powinni mieć „kompleks wyższości”. Bo mają wielkie wartości, które mogą ich zbawić.

Co to oznacza w praktyce?

Jeśli nie będziemy głęboko zakorzenieni w Sercu Jezusa, to zginiemy przy pierwszej lepszej burzy. Benedykt XVI mówił, że tylko ten, kto pada na kolana przed Bogiem, może stanąć wyprostowany przed dyktatorem. Jeśli traci się sens adoracji, duchowo się umiera. Musimy być dziś gotowi na męczeństwo, intensyfikując miłość do Jezusa. Tak jak tysiące chrześcijan na całym świecie: w Syrii, Iranie, Pakistanie i wielu innych krajach. Oni nie zdradzili Jezusa. To są tysiące naszych braci i sióstr. I w sumie nie wiemy, czy i nas nie czeka podobny los...