Maćku, do zobaczenia w niebie!

Joanna Juroszek

dodane 05.07.2016 16:40

Katowice pożegnały grafika ŚDM, zmarłego na raka 27-letniego Macieja Cieślę. W jego intencji modlili się najbliżsi oraz przyjaciele i księża z komitetu ŚDM w Krakowie. - To ty wymyśliłeś ornaty dla papieża, biskupów i kapłanów. To twoje dzieło - mówił o nim ks. Suchodolski.

Maćku, do zobaczenia w niebie! Maćka pożegnano w jego parafii, w kościele Ciała i Krwi Chrystusa w Katowicach Joanna Juroszek /Foto Gość

Facebook, Maciej Cieśla 25 czerwca, 13.23, wpis na grupie: "Wspieramy Maćka":

"Niespodziewana przesyłka z Komitetu ŚDM z plecakiem pielgrzyma i tysiącem słów wsparcia dotarła. Dziękuje :) UFAM TOBIE niezależnie co się stanie".

27 czerwca, 10.38: "Eli, Eli lema Sabachthani? ... Błagam nie rób tego".

29 czerwca, dzień 27. urodzin, 15.56:

"200 dzień od diagnozy.... Morfina, tlen, łóżko 24h na dobę, rozpierający ból w klatce piersiowej, niemoc znalezienia sobie miejsca, kolejka do hospicjum ... Wielkie, przeogromne zmęczenie tematem. Sprawo rozwiąż się... Jakkolwiek... byle szybko".

Potem są już wpisy najbliższych. Maciek umiera 2 lipca.

Wsparcie z nieba

"+ Odszedł po nagrodę... przygotowany na spotkanie z Panem i pełen ufności w Jego Miłosierdzie! Maćku, dziękuję Ci za to nasze ostanie spotkanie na łożu śmierci, a raczej narodzin do nowego, jeszcze piękniejszego życia!

Ps. Wiecie, On jak się spowiadał w szpitalu przed przyjęciem Sakramentu Namaszczenia Chorych, to nawet wtedy sam korzystając z Sakramentu Miłosierdzia, czynił miłosierdzie - było bardzo gorąco, a ja w sutannie, więc lało mi się z czoła - Maciek miał wiatraczek na tablecie i chłodził się, ale co jakiś czas rezygnował z własnej ochłody, aby ulżyć mnie... Obracał go w moją stronę parę razy mimo, że prosiłem, aby zadbał najpierw o siebie...
Dzięki Maćku! R.I.P. Do zobaczenia w niebie!" - 3 lipca, dzień po jego śmierci napisał ks. Rafał Buzała, dyrektor Departamentu Wolontariatu ŚDM.

We wtorek 5 lipca grafika Światowych Dni Młodzieży pożegnały Katowice, skąd pochodził. Pogrzeb odbył się w kościele Najświętszego Ciała i Krwi Chrystusa. Urna z jego prochami spoczęła na cmentarzu parafialnym przy ul. Józefowskiej. Przy ołtarzu stanęło 11 kapłanów, w tym ks. Grzegorz Suchodolski, sekretarz generalny Komitetu Organizacyjnego ŚDM. 

Maćku, do zobaczenia w niebie!  

Uśmiechnięty, ciepły, z ciętym poczuciem humoru, pomysłowy - tak wspominają go koledzy z podstawówki, harcerstwa i liceum.

- Maciek chciał się wybrać na architekturę. Z takim zamiarem przyszedł do liceum, a potem mu się zmieniło na ASP - mówiła Gosia, koleżanka z klasy o profilu matematyczno-fizycznym z VIII LO im. Marii Skłodowskiej-Curie w Katowicach.
 
Maciek tworzy krzyż
 
- Pierwszą teczkę, która zrobił na ASP odrzucili mu prawie w całości. Zawziął się, zrobił jeszcze jedną. Cały czas szkicował naszą koleżankę, Izę. Po każdej przerwie miał po 5-7 szkiców Izy. Do klasy religii zrobił ogromny krzyż. Jedynie trochę źle dobrał proporcje, długość ramion mu się nie zgadzała. I w końcu go poucinał, był to trochę połamany, symboliczny krzyż - dodała, a inni koledzy podkreślili, że krzyż ten przez wiele lat wisiał w szkole (być może jest tam także dziś).
 
- Biegał do księdza Roberta, bo chciał w różnych językach zapisać tabliczkę z winą Jezusa.
 
- Nasza wychowawczyni dawała mu zdjęcia swoich wnuków, żeby robił jej portrety.
 
- A rysunki znanych matematyków nadal wiszą w sali matematycznej. Prawie zawsze miał ze sobą szkicownik - wspominali Gosia, Tomek, Krzysztof i Ania.
 
Po liceum Maciek poszedł na ASP do Krakowa, studiował dwa kierunki, był w ścisłej czołówce podczas ogłaszania list nowych studentów.
 
Homilię w czasie liturgii wygłosił ks. Roman Sikoń, salezjanin, który pracował w Nepalu, koordynator ekipy TV ŚDM. Przyrównał w niej życie Maćka do obrazu.
Przywołał jego dzieciństwo, harcerstwo, zamiłowanie do sztuki, a także spotkanie z Janem Pawłem II. W Castel Gandolfo jako dziecko otrzymał od papieża błogosławieństwo. Wracając z Włoch, chłopiec namalował reprodukcję dwóch dzieł: "Ukrzyżowania" i "Piety".
 
- Pewnego dnia w tym obrazie, na łące, na której wcześniej Maciek postawił i krzyż, i pietę, dochodzi do walki, do ataku. Tymi wojskami wrogimi, które zaatakowały Maćka była choroba, nowotwór - mówił ks. R. Sikoń.

- Rozmawiałem z Maćkiem kilka dni temu. (...) Mimo bólu, który niejednokrotnie zmuszał go do jęku, do płaczu, jego duch był silniejszy, rzeczywiście okazał się wielkim wojownikiem - dodał.

Ornaty Maćka
- Rozmawialiśmy również o śmierci, że jest ona jakby podróżą. Nie widzimy się (ktoś pracuje w Londynie, komunikujemy się z nim przez Skypa). Tym naszym Skypem będzie modlitwa i oczekiwanie na powtórne spotkanie - wyjaśnił. - Do zobaczenia w niebie - cytował św. Dominika Savio.
 
Słowa jedności z najbliższymi Maćka przekazał także bp Damian Muskus, koordynator generalny Komitetu Organizacyjnego Światowych Dni Młodzieży.
 
"Chłopak o niepospolitym talencie i niezwykłej pracowitości, wrażliwy, z poczuciem humoru i z dystansem do siebie - taki pozostał w naszej pamięci. A krzyż, który przyszło mu dźwigać pod koniec krótkiego, ale intensywnego i pięknego życia, stał się dla nas wszystkich mądrą lekcją pokory, zaufania Bogu, cierpliwości i odwagi" - napisał bp Muskus.
 
Ks. Suchodolski z kolei podkreślił pracę Maćka przy ŚDM. - Dziękujemy za twój wkład kiedy wjeżdżamy do Krakowa i widzimy, jak wygląda to miasto. Kiedy na finałowej Eucharystii ojciec święty, tysiąc biskupów i 15 tys. kapłanów założą ornaty, będziemy wiedzieli, że to ty je wymyśliłeś. I że to twoje dzieło - mówił.
 
Słowa podziękowania i jedności z rodziną zmarłego w imieniu swoim i abp. Wiktora Skworca przekazał także ks. Zenon Buchalik, proboszcz parafii Najświętszego Ciała i Krwi Chrystusa w Katowicach.
Msza pogrzebowa rozpoczęła się hymnem ŚDM, "Błogosławieni miłosierni". Uczestnicy liturgii odmówili także modlitwę za Kraków 2016.
 
Przeczytaj także:

Poniżej także nagranie, jakie w czasie choroby przygotowali znajomi Maćka:

Dla Maćka
Szymon Wybraniec