Klucz do wolności

Joanna Juroszek

|

Gość Katowicki 26/2016

publikacja 23.06.2016 00:00

Co można zrobić w Roku Miłosierdzia? Można na przykład pocieszyć więźniów.

Delegacja parafii  w zakładzie karnym. Delegacja parafii w zakładzie karnym.
Joanna Juroszek /Foto Gość

Tak postanowili parafianie z kościoła św. Urbana w Paniówkach. Najmłodsi, z przedszkola, narysowali osadzonym laurki. Ich starsi koledzy z szóstej klasy szkoły podstawowej i gimnazjum napisali listy. Rodziny oddały omodlone różańce. Potem trzyosobowa delegacja wsiadła w samochód. W GPS wpisała: Zakład Karny w Jastrzębiu-Zdroju-Szerokiej i po nieco ponad pół godzinie dotarła do celu.

To nie może być miłe

Zakład w Jastrzębiu to miejsce, w którym na co dzień przebywa prawie tysiąc osadzonych. Ośrodek jest półzamknięty. Skazani trafiają tu z więzienia za dobre zachowanie, niektórzy z nich pracują. Są i tacy, którzy kończą tutaj wieloletnie odsiadywanie kar w innych zakładach karnych. Z dożywociem obecnie nie ma ani jednego. Z częścią osadzonych na koronce i Mszy delegacja z Paniówek spotyka się w kaplicy. Oni ze swoim kapelanem, ks. Jackiem Pawlusem, modlą się za gości, goście – za nich.

Każdy z nich otrzymuje też kopertę, a w niej różaniec i list. Otwierają i czytają już w trakcie nabożeństwa. Po Eucharystii dostaną także laurki. „Przed napisaniem tego listu zastanawiałem się, jak się czuje osoba będąca w więzieniu. Pomyślałem i stwierdziłem, że nie może być to miłe uczucie. Jesteś cały czas w tym samym miejscu, daleko od własnego domu. Jednak nie jest to powód, by nie zacząć robić dobrych rzeczy. (…) Pamiętaj, że dobro i miłość są najlepszą i jedyną dobrą drogą. Zapamiętaj też, że wszystko, co dobrego zrobisz w swoim życiu, zostanie ci kiedyś wynagrodzone. Pozdrawiam. Krzyś” – z ambony płynie treść jednej z korespondencji. Marian, kawał chłopa, nie kryje wzruszenia. Patrzy na list i na laurkę. – Łzy mi się cisną, że dzieci (pauza) chcą pomóc skazanym, żeby jakoś żyć normalnie. Nieraz dwa razy dziennie tu jestem. Oprócz Mszy. Przychodzę i proszę Pana Boga sam osobiście. I niekiedy się tak uspokoję. Bardzo dobrze się tu czuję, szybciej mi leci… Adam przyznaje, że modli się na różańcu. Zadowolony z prezentów, chwali księdza kapelana. – Jest duża możliwość przybliżenia się do Boga. Kiedy są myśli rozżalenia, jest gdzie przyjść się pomodlić. Przed obcym nie, ale jest Pan Jezus w kaplicy, można spokojnie porozmawiać, zwierzyć się.

Krew spragnionym

Uczniowie pisemnie wyrażają współczucie i oferują modlitwę. Jeden postanawia też pomóc w wyjściu na wolność. W specjalnej kopercie umieszcza wydrukowany klucz z adnotacją: „Proszę go sobie wyciągnąć i wyjść z więzienia”. – Jak wczoraj pakowaliśmy różańce, okazało się, że dwa z nich są różowe. Zrobiłam do tych kopert kartki z napisem: „Pozdrawiam, Magda, która lubi kolor różowy”.

Poprosiłam, żeby pomodlili się za mnie zdrowaśkę, a ja również odwdzięczę się modlitwą – uśmiecha się Magda Marek, tegoroczna maturzystka. Akcja parafian to realizacja kolejnego uczynku miłosierdzia. Do ich spełniania w Roku Miłosierdzia szczególnie zachęcił młodzież czekającą na ŚDM papież Franciszek. Co miesiąc młodzi i rodziny z Paniówek spotykali się na modlitwie i realizacji konkretnego dzieła. Ostatnim wspólnie realizowanym uczynkiem miłosierdzia było: podróżnych w dom przyjąć. Parafianie postanowili więc duchową adopcją objąć włoskich pielgrzymów, którzy od 20 do 25 lipca zamieszkają w ich rodzinach. Włosi z kolei otrzymali listę modlących się za nich śląskich rodzin. Wierni z Paniówek na modlitwie przed Jezusem Eucharystycznym zawierzyli Mu także całe swoje życie. W Wielkim Poście w czasie rekolekcji, chcąc „spragnionych napoić”, parafianie włączyli się w akcję krwiodawstwa.

Comiesięczne czuwania, w które włącza się także dekanat czekający na ŚDM, swój początek mają w 2005 r. – Wszystko zaczęło się od modlitwy o beatyfikację Jana Pawła II. Spotykaliśmy się i odmawialiśmy w tej intencji Różaniec, koronkę. Były też prezentowane filmy dotyczące jego życia – wyjaśnia kolejna maturzystka, Kasia Organiściok. – Gdy został beatyfikowany, zaczęliśmy się modlić o kanonizację. Kiedy został już świętym, nie chcieliśmy rezygnować ze spotkań. Modlitewne czuwania będą trwały także po zakończeniu Roku Miłosierdzia.