Trudne negocjacje

Szymon Zmarlicki

|

Gość Katowicki 08/2016

publikacja 18.02.2016 00:00

Rząd proponuje utworzenie Polskiej Grupy Górniczej ze wszystkich 11 kopalń Kompanii Węglowej, zarząd obecnej spółki przekonuje górników o konieczności obniżenia płac, a związki zawodowe zapowiadają kolejną akcję protestacyjną.

 Pomimo ustępstw ze strony Kompanii Węglowej, górnicy nie chcą zgodzić się na zaproponowane im warunki. Czy Górny Śląsk ponownie ogarną protesty? Pomimo ustępstw ze strony Kompanii Węglowej, górnicy nie chcą zgodzić się na zaproponowane im warunki. Czy Górny Śląsk ponownie ogarną protesty?
Szymon Zmarlicki /Foto Gość

Obecny spór pomiędzy pracownikami kopalń a rządem i KW narósł po wypowiedzeniu przez spółkę porozumienia z lipca ubiegłego roku gwarantującego górnikom niezmienność zasad wynagradzania w początkowym okresie wprowadzania reform. Największa niewiadoma dotyczyła wypłacania tzw. czternastek. Jak przekonywał prezes Kompanii Krzysztof Sędzikowski, „porozumienie uniemożliwia jakiekolwiek zmiany w systemach płacowych bez zgody wszystkich związków zawodowych”. Zapewniał też, że ze strony zarządu nie jest to „wrogi ruch”, lecz zmiany mają na celu stworzenie warunków sprzyjających poprawie sytuacji w sektorze i umożliwienie utworzenia nowej spółki. Zaproponował, by nowy system dążył do ograniczenia liczby składników wynagrodzenia, a za to był uzupełniony o inne dodatki motywacyjne uzależnione od wyników finansowych.

Niechciane proporcje

Wobec impasu w negocjacjach prowadzonych w Katowicach pomiędzy przedstawicielami górniczych związków zawodowych a zarządem Kompanii przy udziale wiceministra energii Grzegorza Tobiszowskiego spółka dosyć szybko odstąpiła od swoich zamierzeń i wycofała wypowiedzenie porozumienia. W poniedziałek 15 lutego Kompania Węglowa wypłaciła pracownikom 30 proc. należnej im 14. pensji za ubiegły rok. Pozostałą część mają otrzymać do końca czerwca. „Decyzję podjęto z uwagi na bardzo trudną sytuację finansową spółki (…). Rozłożenie dodatkowej nagrody rocznej, tzw. czternastki, na raty było koniecznością” – napisał zarząd spółki w komunikacie do załogi. Wypłata dodatkowych wynagrodzeń to dla Kompanii koszt 226 milionów złotych. Pomimo takiego rozwiązania związki zawodowe w dalszym ciągu nie uznają tej propozycji za satysfakcjonującą i grożą sporem zbiorowym, odczytując postawę zarządu jako wstęp do cięcia wynagrodzeń górników. Jednak – jak zapewnają ich przedstawiciele – nie chodzi wyłącznie o proporcje, które w poprzednim porozumieniu również były zapisane. Reprezentanci strony społecznej nie chcą bowiem przystać na wyliczanie gwarantowanego średniego wynagrodzenia z pominięciem niektórych dodatków. Jak wyliczyli związkowcy, przyjęcie takich warunków oznaczałoby obniżenie przeciętnej pensji o ok. 1,5 tysiąca złotych.

Start bez pieniędzy

Utworzenie Polskiej Grupy Górniczej, w skład której wejdą wszystkie zakłady Kompanii Węglowej, to pomysł nowego rządu na rozwiązanie problemów nękających sektor już od dłuższego czasu. Przypomnijmy, że przed wyborami mówiło się o zbudowaniu Nowej Kompanii Węglowej na gruzach chylącej się ku upadkowi spółki. Jakiekolwiek zmiany muszą być natomiast pokryte odpowiednim kapitałem, którego firma nie posiada. PGG na start potrzebuje 2,2 miliarda złotych, z czego 1,5 mld mieliby wnieść zainteresowani projektem inwestorzy. To więcej, niż zakładał zeszłoroczny plan, ponieważ zostały uwzględnione prognozowane spadki cen węgla. Aby uzupełnić lukę w finansach, firma zawarła z bankami porozumienie o dodatkowej emisji obligacji o wartości 700 mln zł. Zarząd KW przekonuje, że znalazł osoby chętne do doinwestowania spółki, lecz nie podaje szczegółów, zasłaniając się klauzulą poufności zawartą w podpisanych już z nimi umowach. Taka wstrzemięźliwość informacyjna budzi jednak obawy, że powtórzy się scenariusz o tajemniczych inwestorach z egzotycznych państw pragnących zainwestować grube miliardy w upadające polskie zakłady. Zgodnie z przyjętymi przez zarząd KW założeniami, PGG miałaby ruszyć od 1 maja tego roku. Według prezesa Krzysztofa Sędzikowskiego, to ambitny, ale realny termin. Chociaż warto pamiętać, że kilkukrotnie przekładane terminy utworzenia Nowej Kompanii Węglowej za każdym razem też były tak oceniane.

Moda na pozorny sukces

Przy okazji wypełniania beczki miodu tymi, jak ma się wydawać, optymistycznie nastrajającymi informacjami, Krzysztof Sędzikowski postanowić dodać też do niej łyżkę dziegciu, która może łatwo zniszczyć cały misternie snuty plan. Zarząd próbuje przekonać związki zawodowe, że w nowej spółce musi mieć możliwość inicjowania zmian w systemie płacowym. Wypowiedzenie porozumienia i propozycja mniej korzystnego sposobu naliczania średniego wynagrodzenia jawi się zatem jako swoista próba sił. Jednak już pierwsze reakcje pokazały, że na takie rozwiązania zgody związkowców nie będzie. Opuszczenie przez nich z hukiem jednego ze spotkań, na którym były prowadzone negocjacje, rozwiało wszelkie wątpliwości. Związki formują szeregi i obmyślają strategię działania na kolejne dni i tygodnie, zapowiadając kolejne masówki na kopalniach, a w razie konieczności nawet akcję protestacyjną. Z kolei zarząd Kompanii Węglowej wespół z Ministerstwem Energii nie pierwszy raz staje w obliczu mission impossible. W następnym odcinku tej smutnej śląskiej telenoweli możemy zatem spodziewać się podpisania kolejnego kruchego porozumienia. Kruchego, bo faktyczne źródła problemów sektora górniczego w Polsce zdają się tkwić daleko poza kompetencjami rządu, szefów spółki czy związkowców.