Na sylwestrze z bezdomnymi i ubogimi

Martyna Chodykin

dodane 01.01.2016 11:04

- Niedawno wyszedłem z więzienia, mieszkam na ulicy, a tutaj poczułem się jak w domu­ - mówił pan Grzegorz, jeden z gości Sylwestra z Ubogimi w Katowicach.

Na sylwestrze z bezdomnymi i ubogimi Sylwester z Ubogimi Karolina Wawrzonowska

W pięknie udekorowanej sali przy parafii Apostołów Piotra i Pawła do bogato zastawionego stołu zasiadło tego wieczoru ponad 200 osób. Pożegnanie starego i przyjście nowego roku świętowali nie tylko bezdomni, ale i ubodzy. Wielu z nich przyszło całymi rodzinami z dziećmi.

- Są takie dni w roku, kiedy nikt nie powinien być sam. Dobrze, że tu jesteście - tymi słowami przywitał gości proboszcz parafii, ks. Andrzej Nowicki. Po uroczystym otwarciu, kelnerzy wnieśli na stoły pierwsze dania. W menu tej nocy znalazły się między innymi, ciasta, barszcz, krokiety, sałatki, bigos.

Każdy z zaproszonych gości otrzymał imienne miejsce przy stole. ­- Na co dzień wszyscy tymi ludźmi pomiatają. Dla nas jest ważne, że jest to drugi człowiek, dlatego te imienne zaproszenia i  wizytówki - stwierdził Łukasz Kosielak, pomysłodawca sylwestra.

Wszystkie potrawy podawane były przez kelnerów na zastawie wypożyczonej z restauracji. - Nasi goście mogą spokojnie usiąść przy pięknie zastawionym stole. Nie ma żadnych plastików, są porządne talerze i kubki, wszystko jest w dobrym stylu - mówił pan Józef, który wcześniej pomagał w sekcji paczkowej.

- Przygotowujemy się na 300 osób, bo oprócz gości jest jeszcze setka wolontariuszy. Sami nie wiemy, jak to zrobimy, cuda będą się działy - opowiadali jeszcze przed sylwestrem młodzi ludzie odpowiedzialni za sekcję kuchenną. Okazało się, że ważna jest przede wszystkim kawa.

- Chciałem, żeby bezdomni i ubodzy nie czuli, że przychodzą kolejny raz po datek, wystać coś w kolejce, dostać jedzenie na wynos i przesiedzieć ten wieczór smutno, w ścisku. Moim marzeniem było zorganizować coś w dużej sali, z wodzirejem, z jedzeniem, żeby każdy miał swoje miejsce i poczuł, że ktoś to zrobił z myślą o nim - mówił Łukasz Kosielak.

Dlatego, oprócz jedzenia, nie zabrakło także dobrej muzyki i tańców. Do zabawy zapraszała pani wodzirej, a na parkiecie brakowało miejsca. Dobrze bawili się nie tylko goście, ale i wolontariusze. W tegorocznej zabawie wzięło udział także wiele dzieci. Dla nich został przygotowany specjalny kącik zabaw, gdzie wolontariuszki między innymi malowały najmłodszym gościom twarze.

- To, co się tutaj się dzieje jest nie do opisania, wspaniała atmosfera i ludzie, na pewno zapamiętam to na długo - mówił pan Piotr, który od sześciu lat jest bezdomnym.

- Niedawno wyszedłem z więzienia, mieszkam na ulicy, a tutaj poczułem się jak w domu - dodał siedzący obok pan Grzegorz.

Równo o północy w kościele Piotra i Pawła odprawiona została Msza św. - Zaczynamy Nowy Rok i choć nie ma tu kolorowych wystrzałów, to są fajerwerki Bożego miłosierdzia, otwórzmy na to nasze serca - takimi słowami rozpoczął Eucharystię ks. Łukasz Wieczorek.

W kościele był również czas na adorację Najświętszego Sakramentu i okazja do spowiedzi. Przed Mszą goście wysłuchali także konferencji Henryka Krzoska, który dał świadectwo o tym, jak Bóg podniósł go z ulicy i zmienił całe jego życie.

- Kiedy klękasz przed Bogiem, możesz wstać zupełnie przemieniony­ - mówił do zebranych, chcąc dać im nadzieję na lepsze jutro.

Organizacja tego wydarzenia nie powiodłaby się bez pomocy wolontariuszy,  w tym roku zgłosiło się ich 140. - Tak naprawdę wystarczyłoby mniej osób, ale nie chcemy nikomu odbierać szansy doświadczenia tego, czego można na tym sylwestrze doświadczyć - podsumowali organizatorzy.

Jedną z wolontariuszek była Daria z Michałkowic, która pomagała wypisywać kartki świąteczne, a podczas zabawy zajmowała się logistyką.

- Na początku był opór, że to jednak sylwester i poszłoby się na jaką zabawę, ale później stwierdziłam że nowy rok trzeba zacząć godnie. Tym bardziej, że ja daję coś od siebie, a dostaję od masy ludzi dużo więcej - mówiła młoda dziewczyna.

Część wolontariuszy tworzyła bardzo ważną sekcję towarzyską. Wśród nich był kleryk Łukasz, który także w zeszłym roku pomagał w organizacji tego wydarzenia.

- To jedna z trudniejszych sekcji, kiedy siadamy z naszymi gośćmi do stołu i dzielimy się z nimi swoja radością, życiem, ale też słuchamy ich świadectwa, ich historii. Wraz z nimi  po prostu się bawimy i chcemy spędzić tę noc. Od samego początku przyświecała nam idea żeby ci ludzie chociaż raz w życiu czuli się chciani i kochani. Chcemy, żeby poczuli się wyjątkowo­ - mówił kl. Łukasz.

- Myślę że ważne jest, żeby mieć świadomość, że każdy z tych ludzi ma własne imię i za tym imieniem kryje się konkretna historia życia, a te historie są bardzo różne. Nie można wszystkich wrzucić do jednego worka, trzeba podchodzić indywidualnie do każdego, bo tak  naprawdę to my możemy się wiele od tych ludzi nauczyć - stwierdził.

Intensywne przygotowania do sylwestra trwały od środy. Najwięcej pracy było przy przygotowaniu paczek, które rozdawane były gościom przy wyjściu. W każdej paczce przygotowanej osobno dla kobiet  i mężczyzn, znalazły się czapka, szalik, rękawiczki, śpiwór, kubek termiczny i koc, a także coś do jedzenia i chemia. Osobne paczki otrzymały także dzieci i rodziny.

- Dwa lata temu jeszcze nie spodziewałem się że coś takiego wydarzy się w moim życiu - stwierdził Łukasz Kosielak i wspominał, że kiedy opowiedział swojemu koledze o tym pomyśle, ten mówił: no dobra zrobimy i tylko się śmiał, a potem sam zobaczył, że to wszystko jest możliwe.

- W tym roku byliśmy u proboszcza i pytaliśmy się, czy możemy dalej w tym miejscu organizować tę zabawę. On powiedział nam: dopóki ja tu będę, to do końca świata możecie to robić. Mamy więc wieczną rezerwacje - skomentował z uśmiechem Łukasz, który widząc radość w oczach gości, nie potrzebuje już innych planów na sylwestra.

Sylwester z bezdomnymi organizowany jest już od ponad dwudziestu lat przez kleryków Wyższego Śląskiego Seminarium Duchownego. Najpierw odbywał się na katowickim dworcu PKP, później w domu Zgromadzenia Sióstr Misjonarek Miłości.

Od zeszłego roku wydarzenie przybrało formę Sylwestra z Ubogimi, czyli prawdziwej całonocnej zabawy organizowanej przez kleryków, wolontariuszy i darczyńców w auli parafii Piotra i Pawła w Katowicach.