Światowa czołówka

Joanna Juroszek

|

Gość Katowicki 39/2015

publikacja 24.09.2015 00:00

Gwardziści szwajcarscy salutują biskupom Adamowi i Markowi. To znak, że coś się zmieniło od ich ostatniej wizyty na Watykanie.

Nasi biskupi we wrześniu w Rzymie przeżywali swoje rekolekcje Nasi biskupi we wrześniu w Rzymie przeżywali swoje rekolekcje
archiwum prywatne

Od kilku lat w Rzymie na specjalnych rekolekcjach z kardynałami oraz papieżem spotykają się nowi biskupi z niemalże całego świata. Tym razem wśród 124 hierarchów znaleźli się biskupi pomocniczy naszej archidiecezji: bp Marek Szkudło i bp Adam Wodarczyk. Papieską nominację usłyszeli 13 grudnia roku ubiegłego. Święcenia z rąk abp. Wiktora Skworca otrzymali 6 stycznia, a we wrześniu pierwszy raz odwiedzili Wieczne Miasto jako następcy apostołów. Rzym wygląda inaczej z tej perspektywy? – pytamy. Nie bez powodu jako pierwszy odpowiada bp Adam Wodarczyk. Rzym zna prawie jak własną kieszeń, mieszkał tam przez sześć lat swojego kapłaństwa jako postulator procesu beatyfikacyjnego ks. Franciszka Blachnickiego.

– Gwardziści szwajcarscy mają zwyczaj salutowania biskupom. Tego wcześniej nie doświadczyłem. Choć zawsze się do mnie, jako do księdza, uprzejmie uśmiechali – przyznaje. – Miałem okazję odwiedzić też Instytut Polski, gdzie mieszkałem. Spotkałem księży studentów, nie było ich wielu, bo mieli jeszcze wakacje, ale uświadomiłem sobie, że 15 lat temu ja też tak patrzyłem, kiedy przyjeżdżali biskupi. To było dość niezwykłe, może tam najbardziej poczułem, że jestem biskupem – opowiada. W ostatnim dniu, tuż przed wyjazdem, bp Adam dowiedział się także, że w najbliższym czasie odbędzie się dyskusja członków Kongregacji ds. Świętych nad heroicznością cnót ks. Blachnickiego. Później pozostanie tylko czekać, aż papież podpisze dekret o heroiczności cnót naszego kandydata na ołtarze. – Bardzo się o to modlę, to będzie takie podsumowanie 15 lat mojego życia – mówi bp Wodarczyk.

Natomiast bp Marek Szkudło Rzym odwiedził tuż po otrzymaniu biskupiej nominacji, 17 i 18 grudnia. Tam też po raz pierwszy odprawił Mszę św. przy grobie Jana Pawła II. Teraz, już jako biskup, uczestnicząc w liturgii w bazylice św. Piotra, jeszcze mocniej doświadczył jedności z biskupami świata i całym Kościołem. Szczególną uwagę zwrócił na wiernych zebranych w bazylice, którzy widząc tylu biskupów, myśleli, że rozpoczął się już synod o rodzinie.

– Byli bardzo solidarni, czułem, że tworzymy jedno ciało – przyznaje. – Dla mnie ważne było też spotkanie z papieżem, który mnie wybrał, podpisał moją nominację. Mówił do nas o świadectwie, jakie mamy dać jako uczniowie Jezusa, o tym, że musimy być gotowi oddać życie za owce. Tłumaczył, że chodzi o to, żeby być blisko, poświęcić czas na poszukiwanie tych, co odeszli, wejść im w drogę. To myślenie jest mi bardzo bliskie.

Spotkanie z Franciszkiem wspomina też bp Wodarczyk. – Ojciec święty przyjął nas w swoim stylu: serdecznie, z lekkim opóźnieniem.

Biskupi mieli też okazję osobiście przywitać się z papieżem. – Każdy miał te 10, 15 sekund. Tych, którzy rozmawiali 20 czy 25 sekund, nazwaliśmy gadułami – uśmiecha się biskup Adam.

Dziesięciodniowe spotkanie w Rzymie odbywało się pod hasłem: „Pielgrzymka nowych biskupów do grobu św. św. Piotra i Pawła. Dni refleksji i modlitwy”. Na wspólnej modlitwie i konferencjach spotkali się nowi biskupi świata (poza krajami misyjnymi) ustanowieni w ostatnim roku. Celem takiego spotkania było powierzenie biskupstwa wstawiennictwu świętych Piotra i Pawła. Jak zgodnie podkreślają nasi hierarchowie, były to dni intensywnej modlitwy i formacji. Nowo wyświęceni biskupi wysłuchali konferencji przygotowanych przez kardynałów dotyczących teologicznej wizji biskupa, jego pracy w diecezji, posługi pastoralnej, relacji z kapłanami, ze świeckimi, z rodzinami. Mowa była także o sferze emocjonalnej kapłanów, dialogu ekumenicznym, międzyreligijnym, ewangelizacji ze światem medialnym. Biskupi mieli czas na rozmowy z prowadzącymi wykład i na spotkania w grupach.

Wśród 124-osobowej grupy biskupów było 13 Polaków. Dziewięciu posługuje w kraju, czterech – za granicą (dwóch w Brazylii – wśród nich jest pochodzący z naszej diecezji bp Jan Kot, jeden w Brooklynie oraz jeden w Kanadzie).

Biskupi zaznaczają, że spotkanie na nowo pozwoliło im przypatrzeć się Kościołowi powszechnemu. Kościoły lokalne poznawali także w kuluarach. Wtedy na nowo uświadomili sobie siłę polskiego Kościoła. – Kiedy mówiliśmy, że w naszej diecezji mamy prawie 1100 księży, a w diecezji tarnowskiej – 1500, to za każdym razem pytano nas, czy czasem się nie przejęzyczyliśmy – wyjaśnia bp Adam.

Jako przykład podał sytuację biskupa z Australii. Ma 25 parafii i tyle samo księży. – Uświadomiliśmy sobie, że nasze diecezje, tarnowska czy katowicka, są chyba w pierwszej dziesiątce na świecie. Polska jest już właściwie ostatnim takim krajem, gdzie z dwoma wyjątkami każda diecezja ma swoje seminarium. Opowiadałem o ruchach i wspólnotach, o świeckich zaangażowanych w apostolstwo, w katechezę. Nie po to, żeby zadzierać nosa, ale żebyśmy naprawdę z szacunkiem patrzyli na to, co mamy. 50 tys. ludzi w Polsce wyjeżdża w czasie wakacji na 15-dniowe rekolekcje: młodzież, dzieci, dorośli, małżonkowie. Biskupi za głowy się łapali – wyjaśnia bp Wodarczyk, dodając, że obok wdzięczności rodziło się w nim również poczucie większej odpowiedzialności za polski Kościół.

– To było piękne doświadczenie komunii biskupów całego świata. Ważne spotkanie pokazujące troskę ojca świętego i jego współpracowników o to, żebyśmy, jako młodzi, nowi biskupi, mieli poczucie wejścia do kolegium apostolskiego. Czy można się tego nauczyć, przygotować? Tak naprawdę to życie testuje – przyznaje bp Adam.