Hanys z gorolem

|

Gość Katowicki 17/2015

publikacja 23.04.2015 00:00

Piesze szwędania. Na pierwszą wycieczkę poszli Paweł, jego dziewczyna i pies. Teraz standard to 30–40 osób. Spotykają się prawie co tydzień. I nie przeszkadza im, że pochodzą i ze Śląska, i z… Zagłębia.

  Wyprawa po Myszkowie Wyprawa po Myszkowie
Barbara Brzoza

Mamy takiego Andrzeja z Sosnowca, kibica Zagłębia Sosnowiec. Po murach nie pisze, ludzi nie bije, ale jest wiernym kibicem swojej drużyny. I mamy Stefana ze Świętochłowic, kibica Ruchu Chorzów. Spotykają się i słyszę komentarze: „Pamiętasz, jak w ‘72 r. wam dokopaliśmy?”... Stefan wiele wycieczek zrobił w rejonie Chorzowa, Świętochłowic, Rudy, Bytomia i Andrzej zawsze starał się na nie bardzo dobrze przygotować. Z kolei jak Andrzej oprowadzał po Sosnowcu, to Stefan pojawiał się z jakimś przewodnikiem i była zażarta dyskusja. Jeden drugiego uzupełniał, ale na wesoło – mówi Paweł Graja, inicjator Śląsko-Zagłębiowskich Szwędań Okolicznych, cyklu pieszych wycieczek organizowanych od 2012 r. dla Centrum Kultury Katowice, oraz wycieczek organizowanych od 2014 r. dla Instytucji Kultury Katowice – Miasto Ogrodów.

Fin po polsku

Jakiś czas temu uczestnicy wypraw odwiedzili katowicki Giszowiec. Oprowadzał ich jeden ze „szwędaczy”, Michał z Tychów, który, jak się okazało, całe dzieciństwo spędził właśnie na Giszowcu. Swoich kolegów zaprowadził na najstarsze w Polsce… pole golfowe. W 1926 r. wybudowali je Amerykanie. Kiedy Michał był dzieckiem, chodził tam grać w piłkę. Później teren ten się zapadł i powstał staw. Dziś jedyną pozostałością po giszowieckim golfie jest betonowa ławeczka z 1926 r. usytuowana w środku lasu. W cyklicznych wycieczkach uczestniczą ludzie z różnych miast Górnego Śląska i Zagłębia: od Myszkowa po Zabrze, przez Tychy, Pszczynę, Dąbrowę Górniczą. Najmłodszy ze „szwędaczy” miał 1,5 roku, najstarsze panie mają jakieś 75–80 lat. – Pochodzimy z różnych miast, mamy różne doświadczenia życiowe, wykształcenie, ale szczególną wartością wycieczek jest to, że w czasach kiedy jeden zamyka się na drugiego, ci ludzie chcą się ze sobą spotykać – precyzuje Paweł. Chodzą niezależnie od pogody i pory roku. I żadna z ponad 70 wycieczek nie została odwołana. Nawet ta, w której poza 5-osobową rodziną, będącą przewodnikiem wyprawy po Tarnowskich Górach, uczestniczyli tylko Paweł, jego dziewczyna i pies.

„Szwędacze” przemierzają od 10 do 20 km. To wypady jednodniowe, dwa z nich odbyły się nawet nocą. Niektóre trasy wymyśla Paweł, pomysły na inne podsuwają sami uczestnicy. – Wycieczki są zawsze pełne niespodzianek, często improwizujemy – wyjaśnia. W drodze poznają kulturę i historię związane z odwiedzanymi rejonami. Ważne jest dla nich także to, żeby ze sobą pobyć, porozmawiać w grupie dobrych znajomych, poznać nowe osoby. Jakiś czas temu odwiedzili miejsce pokopalnianych stawów w Kochłowicach, w pobliżu których „za poprzedniej epoki” znajdowały się ośrodki wypoczynkowe. – Przechodziliśmy sobie obok kolonii jednorodzinnych parterowych domków, które powstały w okresie międzywojennym. Jeden z uczestników wycieczki zagadał do kobiety tam mieszkającej, zdziwionej, że ok. 50 osób maszeruje po osiedlu. Ten kolega notabene jest Finem i po polsku wytłumaczył, co robimy, na co ona: „To może chcielibyście zwiedzić mój dom?”. Cała grupa przedefilowała więc przez mieszkanie tej starszej pani, a ona opowiedziała nam jeszcze historię swojej rodziny – wspomina Paweł.

Tajemniczy kamieniołom

Innym razem spod siedziby Centrum Kultury „szwędacze” udali się w stronę Janowa i Nikiszowca w Katowicach. Minęli plac Rady Europy i znajdujący się tam kiedyś cmentarz ewangelicki. Po drugiej stronie ulicy mogli zobaczyć miejsce schronu przeciwatomowego z lat 50. XX w., ukrytego gdzieś w krzakach. Później poznali historie związane z osiedlem Paderewskiego. Poszli dalej Doliną Trzech Stawów. Zatrzymali się przy Kolonii Zuzanna.

– Mówi się o tym, co w czasie II wojny światowej robiono na rynku, pod Domem Powstańca, o rozstrzelaniu w lasach panewnickich, a na terenie Kolonii Zuzanna też była obława, rozstrzelano tam kilku żołnierzy AK. Dopóki nie było trasy na Bielsko, znajdował się tam krzyż, teraz już go nie ma – wyjaśnia Paweł. Wycieczka pomaszerowała dalej. Weszła w, jak uważa nasz przewodnik, jedno z najbardziej tajemniczych miejsc Katowic. To lasy między Muchowcem a Janowem. – Tam kiedyś były bodajże XVIII-wieczne szyby kopalnianie; ich ślady na upartego do dziś można znaleźć w lesie. Są tam też pozostałości po stacji zagłuszania Radia Wolna Europa czy ruiny familoków. No i największa zagadka Katowic, o której nigdzie nic nie mogłem znaleźć: kamieniołom ukryty w lesie, a w środku na ścianach napisy z lat 20., 50., 60., 80. XX w. – wspomina. Potem zwiedzili tereny hałdy Porcelany Śląskiej. – To była wczesna wiosna, dziki wszystko przeryły i można było znaleźć potłuczone filiżanki albo jakieś kubki. Niektórzy do domu pozabierali więc ciekawe pamiątki. Uczestnicy wycieczek mają różne światopoglądy. Jednak jeśli w drodze spotkają jakiś ciekawy kościół albo kaplicę, starają się wejść do środka. Wtedy osoby wierzące mogą się pomodlić, inne – mają lekcję historii albo chwilę odpoczynku. Tak było na przykład na nocnej trasie, która zaczęła się w Lędzinach. Na początek zwiedzili kościół św. Klemensa, wybudowany w XVIII w. na miejscu starego drewnianego kościółka. W wycieczkach uczestniczą też dzieci. Muszą więc być i atrakcje dla najmłodszych. Jedną z nich na przykład Paweł ufundował im na tzw. Pogorii IV. Dzieci od lat kilku do tak naprawdę… kilkudziesięciu biegały za patykami. Przyniosły też kwiaty trzciny. Paweł wyciągnął krzesiwo, poleciały iskry, był ogień, ognisko… – Paweł, skąd ty jesteś? – pytamy na koniec naszej rozmowy. Śmiech. – Skąd ja nie jestem? Pierwsze cztery lata spędziłem na terenie Sosnowca, później 20 parę lat mieszkałem w Będzinie, pomieszkiwałem też w Tychach, Bytomiu, teraz w Katowicach – odpowiada. To chyba najlepsza odpowiedź na jego gorolsko-hanyskie wędrówki.

Więcej o wycieczkach znaleźć można na Facebooku, wpisując: Śląsko-Zagłębiowskie Szwędania Okoliczne, lub wysyłając e-maila do ich organizatora: pawel.graja@gmail.com. Najbliższe terminy: 16 maja – zwiedzanie terenu budowy szybu górniczego w Jastrzębiu-Zdroju, w dzielnicy Bzie Dębina; 23 maja – wycieczka do źródeł Katowic, od Załęża do Granicznej.