Z krzyżem pod prąd

Joanna Juroszek, Przemysław Kucharczak

|

Gość Katowicki 02/2015

publikacja 08.01.2015 00:00

Peregrynacja symboli ŚDM. W wielu miejscach na Śląsku – jak np. na Tysiącleciu w Katowicach – krzyż i ikonę ŚDM witają tłumy. Ale już w padającym śniegu pod aresztem na Kopernika trwało przy nich zaledwie 11 osób, w tym trzy młode.

Młodzi przy dworcu i galerii zachęcają do modlitwy przy krzyżu i ikonie Powyżej z lewej: Krzyż ŚDM przy katowickim areszcie Młodzi przy dworcu i galerii zachęcają do modlitwy przy krzyżu i ikonie Powyżej z lewej: Krzyż ŚDM przy katowickim areszcie
Joanna Juroszek /Foto Gość

Jesteśmy rozczarowani, bo nie ma ludzi. Ale przy krzyżu trzeba trwać zawsze, tak jak na Golgocie, gdzie też było tylko kilka osób – komentował ks. Jacek Plech, proboszcz z Katowic-Podlesia. Jedenaście osób stało wytrwale wśród lecących płatków śniegu, tuż pod ponurym gmachem katowickiego Aresztu Śledczego. – Tam jest nienawiść, tu jest miłość. Przyszliśmy tu nie po to, żeby stać w tłumie, ale żeby uzdrawiać tę przestrzeń miłością, którą symbolizuje krzyż. Miłością nie za coś, ale mimo wszystko. Aby tam osadzeni też kiedyś odkryli, że Bóg ich kocha, przebacza i czeka na nawrócenie. Każdy może na nowo rozpocząć swoje życie, jeśli tylko otworzy się na Boże miłosierdzie – mówił z mocą ksiądz Jacek.

Czuwanie i pocałunki

Po całej Polsce symbole ŚDM wiezie specjalny samochód, za który w naszej diecezji odpowiedzialni są Tomasz Klich i Grzegorz Cyrus. Jak się do tego przygotowali? – Prawo jazdy zrobiliśmy – śmieje się Grzesiek.

Tomek z kolei wspomina moment, kiedy bus-kaplicę przekazało nam Opole. – Ksiądz, który prowadził samochód, wjechał nie tam, gdzie powinien, i potem musiał jechać pod prąd. Grzesiu wyciągnął lizak, bo zrobił kurs kierowania ruchem, ale na szczęście nic nie jechało – uśmiecha się. Klucze ks. Marcinowi Wierzbickiemu, odpowiedzialnemu za przygotowania naszej diecezji na Kraków 2016, przekazał ks. Łukasz Knieć, koordynator opolskich przygotowań. Ks. Marcin przejechał pierwszy odcinek, a resztą będą zajmować się już Grzesiek i Tomek. Przed krzyżem i ikoną Maryi, które odwiedziły już wszystkie kontynenty, jako pierwsi w archidiecezji katowickiej padli na kolana ludzie w Raciborzu-Brzeziu. Stąd trafiły do Katowic, m.in. na nocne czuwanie w parafii NSPJ na Koszutce. Rozpoczęło się ono kolędowaniem Magdy Anioł. W połowie koncertu do kościoła wniesione zostały krzyż i ikona. Koncert trwał, a poszczególne utwory przypominały już nie o Bożym Narodzeniu, a o zbawieniu przez krzyż. W tym czasie rozpoczęła się również adoracja symboli ŚDM. Najbardziej wzruszające było zachowanie małych dzieci, które z radością, nie rozumiejąc do końca, co się dzieje, całowały krzyż i ikonę Matki Bożej.

Zakazany symbol

Gdzie w niedzielę spotkać można dużo ludzi? W Galerii Katowickiej i na dworcu. I dlatego właśnie tam, tuż po niecieszącej się większym zainteresowaniem modlitwie pod aresztem, pojawiły się symbole ŚDM. Do zatrzymania się przy krzyżu i ikonie zapraszali pod dworcem młodzi ubrani w koszulki z napisem „Gdzie idziesz?” i „Twój cel” z parafii Świętych Piotra i Pawła i Wniebowzięcia NMP w Katowicach. Zadania nie ułatwiały im zawierucha i śnieg, ale kiedy bus-kaplica był już pod dworcem, padać przestało. Młodzi zdążyli zrzucić śnieg z ubrań i wzięli się za uliczną ewangelizację. Jedni, którzy zatrzymali się przy krzyżu, wiedzieli, że tego dnia pojawi się on na placu przy dworcu, inni spotkali go całkiem przypadkowo. – Ja przyszłam tu z sentymentu, bo w 1991 r. brałam udział w ŚDM na Jasnej Górze z Janem Pawłem II – przyznaje pani Sabina z Katowic, która pod galerię przyszła z córką Weroniką. Krzyż i ikonę przywitały już wczoraj na Koszutce.

Przypadkowo symbole ŚDM spotkała z kolei Aneta z Poznania i jej koleżanki. – Przed chwilą przyjechałam z Poznania, czekamy na autobus i dlatego tutaj się znalazłyśmy – mówi. Co ciekawe, razem z duszpasterstwem akademickim wybiera się także na ŚDM w 2016 r. do Krakowa. Organizatorom dość często jednak odmawiano, kiedy pytali o możliwość wprowadzenia krzyża do samych galerii handlowych. Okazywało się, że szefowie części z nich nie zgadzają się na obecność symboli religijnych w swoich placówkach. Ten model podejścia do religii od strony negatywnej wydaje się żywcem przeniesiony np. z Francji. To jednak zaprzeczenie wielkich tradycji polskiej tolerancji religijnej, z której tak dumni są Polacy. Kiedy młodzież śpiewała 4 stycznia w Katowicach starą, pochodzącą jeszcze z PRL-u piosenkę „Nie zdejmę krzyża z mojej ściany”, brzmiała ona szokująco aktualnie.

Głoś, że w Chrystusie ratunek

Skąd wzięły się symbole Światowych Dni Młodzieży, które teraz peregrynują po Śląsku? Wysoki na 3,8 metra, drewniany i prosty krzyż ŚDM ma już 32 lata. Początkowo stał w bazylice św. Piotra w Rzymie. W 1984 r. Jan Paweł II przekazał go jednak młodzieży. Wypowiedział przy tym mocne słowa: „Nieście go na cały świat jako znak miłości Pana Jezusa do ludzkości i głoście wszystkim, że tylko w Chrystusie umarłym i zmartwychwstałym jest ratunek i odkupienie”. Nieco wcześniej równie przejmująco polski papież wyjaśniał młodym, na czym polega królowanie krzyża. „Dokąd pójść w tym świecie, z grzechem i winą, bez krzyża? Krzyż bierze na siebie całą nędzę świata, która rodzi się z grzechu. On objawia się jako znak łaski” – powiedział. Od 31 lat krzyż ŚDM jest więc w drodze. Wszędzie, gdzie się pojawia, młodzi padają z modlitwą na kolana. To świadectwo młodych katolików robi wrażenie na ludziach na całym świecie i pociąga do Jezusa. Krzyż odwiedził już wszystkie kontynenty poza Antarktydą. Podróżuje m.in. po kraju organizującym ŚDM.

W Niedzielę Palmową 2014 roku w obecności ojca świętego Franciszka w Watykanie brazylijska młodzież przekazała go młodym Polakom. Krzyżowi towarzyszy ikona Matki Bożej Salus Populi Romani, kopia wizerunku z rzymskiej bazyliki Matki Bożej Większej (Śnieżnej). To najstarsze na Zachodzie sanktuarium poświęcone Maryi. Obraz ten podarował młodzieży Jan Paweł II już pod koniec życia, w 2003 roku. „Kontemplujcie waszą Matkę! Ikona będzie znakiem matczynej obecności Maryi bliskiej młodym, którzy, jak apostoł Jan, zostali wezwani, aby przyjąć Ją do swojego życia” – wołał wtedy do młodych, chłonących, ku zdziwieniu salonów z wielkimi tego świata, każde słowo tego przygarbionego starca. • Więcej na: katowice.gosc.pl.