Nie wystarcza ci to, co jest

Joanna Juroszek

|

Gość Katowicki 47/2014

publikacja 20.11.2014 00:00

– Fajnieś to wszystko pedzioł, ale… – po wykładzie bp. Grzegorza Rysia wtrącił pewien ksiądz – … w perspektywie ogólnopolskiej mówi się tak: przetrzymaliśmy komunizm, przetrzymamy i nową ewangelizację…

Od prawej: bp G. Ryś, abp R. Fisichella oraz abp senior D. Zimoń Od prawej: bp G. Ryś, abp R. Fisichella oraz abp senior D. Zimoń
Joanna Juroszek /Foto Gość

Skąd lęk i czym w ogóle jest ta, pozornie nowa, ewangelizacja, na Wydziale Teologicznym Uniwersytetu Śląskiego w Katowicach mówili bp Grzegorz Ryś, polski znawca tej tematyki, i abp Rino Fisichella, przewodniczący Papieskiej Rady ds. Nowej Ewangelizacji.

Pół gęby

Biskup Ryś wspomniał niedawne spotkanie kard. Stanisława Dziwisza ze świeckim ewangelizatorem z Meksyku, José H. Prado Floresem, znanym jako Pepe Prado. Zapytany, kiedy poczuł wezwanie do głoszenia zbawienia, miał odpowiedzieć: „Od momentu, kiedy spotkałem Jezusa Chrystusa, mogę powiedzieć dokładnie, kiedy to było: 41 lat temu”. Wtedy, studiując filozofię i teologię, z poziomu rozumu przeszedł na poziom serca. Kardynał nie odpuszczał, trzykrotnie zapytał go o to, z czego żyje. Pepe, wskazując palcem w górę, miał powiedzieć: „Mam bardzo bogatego Ojca”. Więcej pytań już nie było. Na tym przykładzie biskup Ryś podkreślił, jak istotne jest osobiste doświadczenie Boga. – Kto tego nie ma, niech nie idzie do ewangelizacji – mówił jasno.

Ewangelizator znad Wisły wyjaśnił także rangę nawrócenia pastoralnego. Przypomniał, że ma ono miejsce, kiedy kapłanowi przestaje wystarczać to, co jest. – Nie można ucieszyć się z 50, 80 proc. parafian, którzy chodzą do kościoła. Co z pozostałymi 50 czy 20 proc., którzy do niego nie chodzą? – mówił w swoim wykładzie abp Rino Fisichella. – A jak żyją ci, którzy przychodzą co niedzielę na Mszę, czy są świadkami? Czy zachęcają innych?

Wspólnoty to także miejsca wzrostu w wierze dla kapłanów. Mówił o tym bp Ryś. Zaznaczył przy tym, że duszpasterze, którzy otwierają się na wspólnoty, mają mniej pracy, bo świeccy przejmują po nich część obowiązków. Odwołał się również do słów papieża Franciszka z adhortacji „Evangelii gaudium”, w których chrześcijan nazywa on „uczniami-misjonarzami”. – W czasie naszej wizyty ad limina apostolorum papież powiedział nam to jeszcze raz: „Bycie uczniem i misjonarzem to są dwa profile tej samej twarzy. Kiedy jesteś tylko uczniem, a nie jesteś misjonarzem, masz pół gęby”. Biskup zaznaczył, że kapłani muszą być świadomi tego, że nie są sami. – To pytanie o naszą misję, którą nazywamy kapłaństwem służebnym. Nieraz prowokująco pytam księży: komu służycie? Z reguły odpowiadają, że Panu Jezusowi. To ja mówię, żeby się nie męczyli, bo nie o to chodzi – mówił, tłumacząc, że Jezus, nazywając swoich uczniów sługami, jako pierwszy im służy.

Biskup wyjaśnił, że kapłaństwo służebne jest na służbie kapłaństwa powszechnego, ludu Bożego, a bycie głową, przełożonym wspólnoty oznacza bycie sługą, który pomaga w jej tworzeniu. – Pomóż człowiekowi, którego masz obok siebie, rozeznawać jego dary, które otrzymał już na chrzcie. Pomóż mu rozeznać, jaki sposób przeżywania wiary Bóg mu daje dla Kościoła. (…) Poślij ich, bądź z nimi i módl się z nimi – mówił. Powołując się na dokument z Aparecidy, biskup podkreślił, że kapłaństwo służebne jest znacznie trudniejsze niż celibat, niż zderzenie się z kulturą antyreligijną, bo w takim powołaniu władza odnosi się nie do ustawiania ludzi, ale do budowania wspólnoty.

Bóg, który się nie męczy

Arcybiskup Rino Fisichella mówił o nowej ewangelizacji, począwszy od dokumentów Soboru Watykańskiego, po „Evangelii gaudium” papieża Franciszka. Odwołując się do słów z Apokalipsy: „Oto czynię wszystko nowe” (21,5), wyjaśnił znaczenia przymiotnika „nowe”, który często pojawia się na kartach Pisma Świętego. Zaznaczył, że słowo to nie oznacza czegoś, co pojawia się po raz pierwszy, ale określa odnowione rzeczywistości. –„Istnieje dynamiczna ciągłość między głoszeniem pierwszych uczniów a naszym. W ciągu wieków Kościół nie przestał nigdy ogłaszać zbawczego misterium śmierci i zmartwychwstania Jezusa Chrystusa, ale to głoszenie potrzebuje dziś odnowionego zapału, aby przekonać człowieka współczesnego, często nieuważnego i niewrażliwego. Stąd też nowa ewangelizacja będzie musiała zadać sobie trud znalezienia dróg, aby głoszenie zbawienia stało się bardziej skuteczne, gdyż bez niego egzystencja osobista trwa w swojej sprzeczności i jest pozbawiona istoty”– mówił, cytując Benedykta XVI.

Odnosząc się do słów św. Jana XXIII, przypomniał, że zadaniem Soboru Watykańskiego II była zdolność patrzenia na współczesnego człowieka w jego zmieniającej się relacji z Bogiem po to, aby pomóc mu zrozumieć Ewangelię. Kościół miał zmienić metody, nie doktrynę. Paweł VI jako narzędzia nowej ewangelizacji wskazał: liturgię, prymat świadectwa, potrzebę poznania nowych narzędzi komunikacji, pobożność ludową. Jako patrona nowej ewangelizacji abp R. Fisichella wskazał św. Jana Pawła II. Przypomniał, że jego drogą podążał także Benedykt XVI, który stworzył Papieską Radę ds. Krzewienia Nowej Ewangelizacji, a obecnie robi to papież Franciszek. Ojciec święty program nowej ewangelizacji zawarł w adhortacji „Evangelii gaudium”, a na początku pontyfikatu wzywał, żeby iść, budować, wyznawać. „Wyjść ku innym, aby dotrzeć do ludzkich peryferii, nie znaczy biec do świata bez kierunku i bez sensu. Często lepiej zwolnić kroku, porzucić niepokój, aby spojrzeć w oczy i wysłuchać albo odłożyć pilne sprawy, aby towarzyszyć człowiekowi, który pozostał na skraju drogi. Czasem Kościół jest jak ojciec syna marnotrawnego, który pozostawia drzwi otwarte, aby mógł on wejść bez trudności, kiedy powróci” – pisze cytowany przez prelegenta papież.

Arcybiskup podkreślił także akcentowane przez Franciszka: troskę o społecznie wykluczonych, wezwanie do pastoralnego nawrócenia, budowanie autentycznej wiary, głoszenie miłosierdzia i Bożej miłości, która nigdy się nie męczy przebaczaniem.