W piątek 11 września Zgromadzenie Sióstr Miłosierdzia św. Karola Boromeusza dziękowało za 130 lat obecności w Mikołowie oraz 125-lecie działalności Szpitala św. Józefa, powstałego z inicjatywy sióstr w 1901 roku.
Boromeuszki przybyły do Mikołowa w 1896 r. za sprawą ks. Józefa Grunta. Od początku ich działalność była związana z opieką nad chorymi oraz pomocą mieszkańcom. Pięć lat później, w 1901 r., siostry rozpoczęły działalność Szpitala św. Józefa, który przez kolejne dekady przekształcał się i rozwijał, służąc mieszkańcom miasta i okolicy.
- Historia naszego szpitala jest bogata i nierozerwalnie związana z historią Mikołowa. W kolejnych dekadach szpital był rozbudowywany, powstawały nowe oddziały i zaplecze dla pacjentów. Podczas II wojny światowej siostry opiekowały się chorymi i rannymi, a po wojnie nadal pracowały przy chorych. W 1949 r. szpital został upaństwowiony. Boromeuszki, choć w znacznie okrojonych możliwościach, także w czasach PRL nadal służyły chorym. W 1998 r. placówka wróciła do zgromadzenia. Przez 125 lat zmieniło się niemal wszystko: możliwości diagnostyczne, metody leczenia, wyposażenie i organizacja pracy szpitala. Nie zmieniło się natomiast to, co od początku przyświecało boromeuszkom - troska o człowieka chorego i potrzebującego. To właśnie służba chorym, cierpiącym i ubogim stanowiła szczególną misję zgromadzenia i przywiodła siostry do Mikołowa 130 lat temu - podkreśla Justyna Adamska, rzecznik prasowy Szpitala św. Józefa w Mikołowie.
Dziękczynną Eucharystię sprawowano w Kościele pw. Matki Bożej Śnieżnej w Mikołowie w piątek 11 września. Wraz z abp. Andrzejem Przybylskim Mszę św. koncelebrowali bp Grzegorz Olszowski, ks. Grzegorz Borg oraz ks. Bogdan Kania. - W tej Mszy św. dziękczynnej chcemy dziękować Panu Bogu za waszą piękną posługę w tym miejscu, za tyle osób, które dzięki waszej posłudze wyszły ze szpitala nie tylko w zdrowiu cielesnym, ale przede wszystkim pokrzepione na duszy. Za tę piękną posługę wśród chorych, cierpiących dzisiaj w tej Eucharystii wam dziękujemy, a wy dziękujecie Panu Bogu - mówił na początku Liturgii ks. Borg.
W homilii metropolita katowicki przypomniał, że troska o człowieka obejmuje zarówno jego ciało, jak i duszę. - Pełne, spełnione życie każdego człowieka zawsze ma w sobie dwa wymiary - ten duchowy i ten cielesny - mówił. Podkreślił znaczenie wdzięczności sióstr za minione lata. - Na szczęście wdzięczność sprawia, że bardziej się widzi to, co dobre, a szybciej się zapomina o słabościach, o ranach. Dlatego bądźmy wdzięczni - apelował. Zwrócił także uwagę, że zarówno zgromadzenie, jak i szpital muszą odpowiadać na wyzwania współczesności. - Nie działajcie w próżni. Działajcie w takich okolicznościach i w takim świecie, jaki jest - powiedział.
Odnosząc się szczególnie do posługi chorym, metropolita przypomniał, że pacjent nie może być traktowany jedynie jako przypadek medyczny. - Nie traktować go jak problem albo jednostkę chorobową, ale jak człowieka - zachęcał. Na zakończenie podziękował siostrom boromeuszkom oraz społeczności Szpitala św. Józefa za ich wieloletnią posługę i powierzył ich dalszą działalność Bogu, Matce Najświętszej oraz św. Józefowi i św. Karolowi Boromeuszowi.