Nie dziwi fakt, że wielu spośród nich od lat związanych jest ze służbą ministrancką. Często przy ołtarzu służą już kilka, a nawet kilkanaście lat. Dlaczego zdecydowali się na kolejny krok w formacji prowadzonej przez Duszpasterstwo Ministrantów Archidiecezji Katowickiej?
Jednym z nowych ceremoniarzy jest Sebastian Siudy z parafii Wniebowzięcia NMP w Radlinie--Biertułtowach. – Od dłuższego czasu miałem przyjemność służenia w katedrze, gdzie pełniłem funkcję ceremoniarza i precentora. Byłem tym zafascynowany, dlatego postanowiłem, że pójdę na kurs ceremoniarski – opowiada. Podobnymi motywacjami kierował się Szymon Jędrzejak z parafii Ducha Świętego w Tychach. – Interesowałem się liturgią i chciałem te zagadnienia bardziej zgłębiać, żeby w parafii dzielić się swoim zainteresowaniem z innymi, tłumaczyć, przybliżać i dbać o to, żeby liturgia wyglądała należycie – wskazuje S. Jędrzejak. – Jak się człowiek wgłębi w te zagadnienia, to widzi, że ilość symboliki w liturgii jest naprawdę ogromna – precyzuje.
Aby ukończyć kurs, należało zdać odpowiedni egzamin. – Był to egzamin teoretyczny, który opierał się na znajomości różnych ksiąg liturgicznych, m.in. „Ogólnego wprowadzenia do Mszału rzymskiego”, „Ogólnego wprowadzenia do Liturgii Godzin”, „Ceremoniał liturgicznej posługi biskupów” – wymienia Miłosz Grygiel, który na co dzień służy przy ołtarzu w Bazylice NMP i św. Bartłomieja w Piekarach Śląskich. – Był test praktyczny, w którym dostawaliśmy różne zadania, czy to odnośnie do szat liturgicznych, czy liturgii słowa. Musieliśmy w odpowiednim czasie „nastawić” księgi liturgiczne z uwzględnieniem różnych, często skomplikowanych scenariuszy, po czym zreferować to naszemu egzaminatorowi, którym był jeden z obecnych w katedrze ceremoniarzy – relacjonuje.
Jakie zatem zadania czekają nowych ceremoniarzy? – Dostaliśmy błogosławieństwo do pełnienia tej funkcji. Można powiedzieć, polecenie, posłanie, ale też potwierdzenie, że się do tego nadajemy. Jako ceremoniarze mamy za zadanie przygotować celebrację, dbać o jej prawidłowy przebieg, o to, żeby wszystko przebiegało spokojnie – przyznaje S. Jędrzejak. – Ogólnie postać ceremoniarza na liturgii ma wprowadzać spokój. Jesteśmy od tego, żeby jednocześnie modlić się liturgią i być w stanie innych przez celebrację przeprowadzić. Można by dodać, że najlepszy ceremoniarz to taki, którego nie widać – podsumowuje.
Absolwenci kursu zgodnie podkreślają, że ta forma szkolenia ma „przede wszystkim umacniać poprawność liturgiczną w kościołach”. Ich posługa nie będzie jednak ograniczać się do rodzinnych parafii. – Wielu z nas udziela się w Archidiecezjalnej Diakonii Liturgicznej. We współpracy z alumnami Wyższego Śląskiego Seminarium Duchownego jesteśmy odpowiedzialni m.in. za służbę na najważniejszych asystach – przyznaje M. Grygiel.








