Zawarte 3 września 1980 roku porozumienie jastrzębskie było trzecim z czterech porozumień społecznych podpisanych między władzami PRL a strajkującymi robotnikami na przełomie sierpnia i września 1980 roku. Dokument potwierdzał ustalenia zawarte wcześniej w porozumieniu gdańskim, a także znosił obowiązujący w górnictwie czterobrygadowy system pracy, który wiązał się z koniecznością pracy przez siedem dni w tygodniu.
W 46. rocznicę podpisania porozumienia w parafii NMP Matki Kościoła w Jastrzębiu-Zdroju bp Adam Wodarczyk przewodniczył Eucharystii w intencji ojczyzny. Wzięli w niej udział przedstawiciele władz państwowych i samorządowych, liczne poczty sztandarowe, a także uczestnicy wydarzeń sprzed prawie pół wieku.
W homilii bp Wodarczyk przypomniał, że nie wystarczy wspominać wydarzenia, które zmieniły rzeczywistość. – Pamiętać po chrześcijańsku znaczy pytać: „Co Bóg mówi nam dzisiaj przez tamte wydarzenia? Co z dziedzictwa Solidarności pozostaje naszym zadaniem? I czy potrafimy być solidarni także dzisiaj?” – podkreślił.
Zauważył, że pod górniczymi postulatami dotyczącymi warunków pracy i płacy znajdowało się coś głębszego. – Człowiek mówił systemowi: „Nie możesz decydować o mnie bez mojego udziału. Nie jestem przedmiotem. Mam sumienie. Mam rodzinę. Mam prawo do prawdy. Mam prawo do zrzeszania się. Mam prawo do odpoczynku. Mam prawo do Boga”. Dlatego Solidarność była czymś więcej niż buntem przeciwko niesprawiedliwemu systemowi. Była wielkim wołaniem o podmiotowość człowieka. I chyba właśnie dlatego to słowo – solidarność – okazało się tak niezwykle trafne. Nie: „Każdy dla siebie”. Nie: „Silniejszy przeciw słabszemu”. Nie: „Jedna grupa społeczna przeciw drugiej”. Ale: „Jeden z drugim. Jeden dla drugiego” – mówił bp Adam Wodarczyk.
Kaznodzieja wezwał do stawiania sobie pytań: „Co ja mogę dać Polsce? Jak mogę służyć wspólnemu dobru?”. – Łatwo bowiem obchodzić rocznice. Trudniej zachować ducha, z którego narodziły się wydarzenia 1980 roku. Można mieć sztandary Solidarności, a utracić ducha solidarności. Można śpiewać pieśni sprzed 46 lat, a jednocześnie nie umieć dzisiaj rozmawiać z człowiekiem, który myśli inaczej. Można wspominać jedność ludzi pracy, a jednocześnie budować życie społeczne na pogardzie, podejrzliwości i nieustannym dzieleniu ludzi na „naszych” i „obcych”. Dlatego dzisiejsza rocznica powinna stać się dla nas rachunkiem sumienia. Co zrobiliśmy z solidarnością? Czy potrafimy jeszcze dostrzec człowieka obok siebie? – pytał.
Andrzej Sznajder, dyrektor IPN w Katowicach, podkreślił, że porozumienie jastrzębskie storpedowało wprowadzony w wielu kopalniach system czterobrygadowy. Zakładał on sześciodniowy tydzień pracy, po którym następowały dwa wolne dni – niekoniecznie była to sobota czy niedziela, co powodowało demontaż życia rodzinnego. – To był szalony pomysł, który miał na celu przede wszystkim maksymalizację wydobycia węgla, kosztem społecznym, jakim była integralność rodziny i życia społecznego – przypomniał.








