Na piekarskim wzgórzu abp Przybylski wygłosił tradycyjne słowo społeczne do przybyłych pątniczek.
Na początku wystąpienia metropolita katowicki zwrócił się do Maryi jako Tej, która "z tego wzgórza z czułością i troską patrzy na swój śląski lud, na Polskę i każdego, kto odda się pod Jej opiekę". - Witaj, Gospodyni naszej śląskiej ziemi! Przyjmij nas w swoim domu nie jak gości, ale jak domowników, którzy stoją u Twych stóp, jak dzieci, które przychodzą do Matki po radę, pomoc, uzdrowienie i pocieszenie. Oblubienico Ducha Świętego, gdzie Ty jesteś, przychodzi Duch Święty - niech On nas obdarzy pokojem, pouczy i zjednoczy z Jezusem - rozpoczął abp Andrzej i dodał: - Witam was, pielgrzymujące do Maryi babcie, matki, żony, córki, sąsiadki, przyjaciółki i znajome, siostry zakonne i kobiety żyjące samotnie. Dziękuję, że jesteście, że przyszłyście w grupach pielgrzymkowych, z rodziną czy indywidualnie. Niech każdy z was, drodzy pielgrzymi, poczuje się nie tylko powitany, ale i ukochany przez Matkę Jezusa, naszą Piekarską Gospodynię.
Prawdziwa pokora
Abp Przybylski zauważył, że sierpniowa pielgrzymka kobiet - czyli wizyta kobiet u Kobiety-Matki Boga - charakteryzuje się niejako tym, że pątniczki przychodzą tu, aby z Maryją "porozmawiać o sobie i swoim życiu". - Matka Boża Piekarska jest Matką Sprawiedliwości i Miłości Społecznej, a dla kobiet jest również Zwierciadłem Sprawiedliwości. Wiemy, jak ważne w życiu kobiet są zwierciadła. Wy, kobiety, chyba nie wyobrażacie sobie życia bez luster. Na pielgrzymkę przychodzi się, aby lepiej poznać Boga, ale również po to, aby przyjrzeć się sobie, swojemu życiu, dzieciom, rodzinie, pracy i swojemu miejscu w Kościele i świecie. Maryja jest jak zwierciadło. W Jej obliczu i w Jej Niepokalanym Sercu przeglądają się ludzie, aby odkryć prawdę o sobie, a poprzez tę prawdę odnaleźć często zagubione piękno swojego życia i powołania - mówił hierarcha.
Za św. Bernardem arcybiskup wskazał, że "podstawową cechą Maryi jest pokora". - Pokora jest bowiem bezbronnością wobec prawdy, szczególnie wobec prawdy o sobie. Dziś niewielu ludzi chce poznać prawdę o sobie. Wolimy sztuczne obrazy siebie, wygenerowane i wyselekcjonowane zdjęcia, na których sami siebie kreujemy. Wolimy ukryć pęknięte i zbrukane serca pod osłoną bogatych i modnych ubrań czy estetycznych zabiegów. Unikamy też wiary, bo bliskość Boga daje światło, w którym widać wszystko. Pierwsze, czego chcemy nauczyć się od Maryi, to Jej pokora - powiedział abp Andrzej i wskazał, że "ucieczka współczesnej kobiety przed prawdą o sobie ma dwa bieguny": - Pierwszy to przekonanie niektórych kobiet o własnej niezależności, samowystarczalności i samodzielności. Drugi biegun to poczucie niższości, niewiary w siebie, w godność i piękno kobiecości. Kochane siostry, bądźcie jak Maryja, mądrze pokorne, świadome swojej służebnej roli wobec Boga, ludzi i świata, i uwierzcie w swoją wyjątkową godność, ważność i piękno - apelował.
Kontynuując swoje rozważanie, hierarcha mówił, że "pokora Maryi nie tylko nie odebrała Jej wielkiej godności i znaczenia, ale stała się przestrzenią Jej pełnej samorealizacji, świętości i kobiecości. Pokora Maryi w żaden sposób nie pomniejszyła Jej znaczenia w historii, a wręcz przeciwnie - sprawiła, że Maryja jest najbardziej znaną, najbardziej cenioną i najświętszą z kobiet". - Prawdziwa pokora nie jest jakąś formą bezsensownego przyjmowania cierpień, ucieczki od wielkich zadań i odpowiedzialności, a tym bardziej nie jest niewiarą w siebie czy zanegowaniem kobiecej godności w oczach Boga i innych ludzi. Nikomu nie wolno was krzywdzić ani poniżać! Każda z was jest powołana do rzeczy wielkich, a przede wszystkim do świętości. Nie ma ani takich zawodów, ani takich odpowiedzialności, które nie byłyby dla was, o ile Bóg wyposażył was w odpowiednie talenty, umiejętności i powołania. Wasze specyficzne, kobiece właściwości i cechy nie są waszą słabością, ale siłą i mocą. Wszystko, co robicie, nawet pozornie męskie dotąd zajęcia, róbcie jako kobiety, po kobiecemu - apelował abp Przybylski.
Metropolita katowicki powiedział, że dzisiejsza pielgrzymka staje się "wielką modlitwą wstawienniczą kobiet za kobiety". - Niech w ślad za tą modlitwą pójdą również działania nas wszystkich w obronie kobiet. Niech nie zabraknie życzliwej i fachowej opieki dla kobiet w szpitalach, na porodówkach, w domach opieki, ośrodkach pomocy i interwencji. Proszę polityków, samorządowców, działaczy społecznych, szczególnie u nas, na Górnym Śląsku, o podejmowanie działań służących pomocy kobietom w różnych trudnych sytuacjach ich życia - prosił duchowny.
Niech Ona zwycięża
Abp Przybylski zauważył, że w "Hymnie o miłości" św. Pawła Apostoła mowa jest o tym, że "teraz tu, na ziemi, wszystko widzimy jak w zwierciadle, niejasno. Dopiero w Bogu zobaczymy siebie w całym świetle". - Bóg powołał kobietę do piękna, dał jej szczególny dar dbania o nie i promieniowania pięknem na innych. Gdzie jednak bije źródło kobiecego piękna? Czy jest ono tylko efektem zewnętrznego wyglądu, ukształtowania ciała, modnego sposobu ubierania się, dobrych manier czy bogatych rzeczy i wysokich stanowisk? - pytał metropolita. - Miarą piękna kobiety jest serce - spuentował, a idąc za słowami kard. Augusta Hlonda oraz kard. Stefana Wyszyńskiego wskazał, że współczesny świat potrzebuje "zwycięstwa Maryi, bo jest to zwycięstwo piękna nad brzydotą, miłości nad nienawiścią, czystości nad grzechem, życia nad śmiercią".
Jako miejsce zmagania o piękno, wolność i prawa kobiet abp Przybylski wskazał "nie ideologiczne spory, partyjne układy i stronnictwa, ale szczęśliwe serce każdej kobiety". - W obronie tego serca Bóg poprzez Kościół mówi niekiedy: Non possumus! Nie możemy! Nie możemy zgodzić się na grzech i nieczystość, na łamanie Bożych przykazań, bo one są głównym źródłem zła, brzydoty i nieszczęścia również kobiet. Nie możemy się zgodzić na zabijanie życia i rzekome prawa kobiety do zabijania swoich nienarodzonych dzieci, bo życie i dziecka, i matki jest tak samo ważne i cenne, i nie jest sprawą tylko czyjegoś ciała, ale nierozerwalnej jedności matki i jej dziecka. Odebranie życia dziecku ma i zawsze będzie miało negatywny wpływ na życie matki, nawet gdy będzie się jej wydawać, że pozbyła się problemu. Tam, gdzie nie ma szacunku do życia każdego człowieka, tam - prędzej czy później - kończy się szacunek do życia w ogóle, w tym również do własnego życia. Nie da się w pełni kochać życia, gdy się zabija i niszczy życie drugich. Nie możemy też bezwiednie akceptować współczesnej kultury, sztuki i zwyczajów, w których kobieta traktowana jest niemal jak rzecz do zaspokajania przyjemności. Musimy nauczyć się zwracać uwagę na wulgarne słowa i niemoralne zachowania kobiet, które zamiast wzbudzać szacunek do siebie, niszczą swoją godność i piękno - akcentował metropolita katowicki.
Na zakończenie duchowny zacytował słowa z "Zapisków więziennych" bł. Stefana Wyszyńskiego: "Zapamiętaj sobie, ilekroć wchodzi do twojego pokoju kobieta, zawsze wstań, chociaż byłbyś najbardziej zajęty. Wstań bez względu na to, czy weszła matka przełożona czy siostra Kleofasa, która pali w piecu. Pamiętaj, że przypomina ci ona zawsze Służebnicę Pańską, na imię której Kościół wstaje. W ten sposób płacisz dług wobec swojej rodzonej matki, która ci usłużyła własną krwią i ciałem. Wstań, nie ociągaj się, pokonaj swoją wyniosłość i władztwo". - Stajemy dziś przed naszą Matką i Królową, aby w Niej, jak w zwierciadle sprawiedliwości, przyjrzeć się naszemu życiu, szczególnie wspólnej trosce o świętość, pokorę, piękno i ład w życiu kobiet. W imieniu Kościoła, Polski i naszej śląskiej ziemi, w imieniu wielu mężczyzn i własnym, tak jak przed Maryją, tak i przed każdą z was, drogie siostry, staję, podpisując się całym sercem pod słowami błogosławionego Prymasa Tysiąclecia - zakończył abp Andrzej.