Uczestnicy 81. Pieszej Rybnickiej Archidiecezjalnej Pielgrzymki dotarli na Jasną Górę. Ostatni odcinek trasy pokonał z nimi abp Andrzej Przybylski. Metropolita katowicki niósł relikwie św. Franciszka.
Było to nawiązanie do Roku Jubileuszowego, obchodzonego w związku z przypadającym 800-leciem śmierci Biedaczyny z Asyżu. Dlatego też hasłem, jakie towarzyszyło pątnikom, wybrano "Pokój i dobro" – zawołanie braci franciszkanów.
– Myślę, że przykład tego wielkiego świętego, który nie szukał własnej wielkości, tylko Bóg go tak wywyższył, że jest jednym z najbardziej rozpoznawalnych wielkich świętych Kościoła, jest dla nas niezwykle cenną wskazówką na drogach naszego życia. Nie tylko w czasie pielgrzymki pieszej, ale na co dzień. Ogromnie dużo możemy uczyć się prawdziwej wielkości pięknego człowieczeństwa od tego prostego człowieka z dawnych wieków, który w ogóle się nie zestarzał i cały czas dla nas jest tak niezwykle pociągającym, mówiącym tak wiele też o miłości Boga do swojego stworzenia – powiedział, witając pątników u Matki Bożej przeor o. Grzegorz Prus.
Tradycyjnie uczestnicy Pielgrzymki Rybnickiej wkroczyli na Jasną Górę unosząc w górę chusty.
Roman Koszowski /Foto Gość
Zwracając się do obecnych na Jasnej Górze, abp Andrzej Przybylski prosił, by słowa zwiastowania zanieśli do swoich domów. – Nie chciałbym, żebyśmy potraktowali Matkę Bożą tylko jak kuzynkę, a nasze przyjście na Jasną Górę, jakbyśmy przyszli tylko w gości. Posiedzimy, (…) zejdziemy z Jasnej Góry, pójdziemy znowu do siebie i nic się nie zmieni. Nie przyszliście tylko do kuzynki. Przyszliście do Matki, przyszliście do Gospodyni, przyszliście do Królowej – zaznaczył.
Metropolita katowicki przewodniczył Mszy św., w której wzięli udział uczestnicy 81. Pieszej Rybnickiej Archidiecezjalnej Pielgrzymki na Jasną Górę.
Roman Koszowski /Foto Gość
Metropolita katowicki zachęcił uczestników pielgrzymki, by stali się niosącymi pokój i wzajemny szacunek. – W naszych spotkaniach czasem zamiast zacząć od pokoju, od zaufania, to zaczynamy od krytyki, od hejtu, od pretensji, od rozliczania. Gdyby tak Jezus zaczynał nasze spotkania z nami, chyba kiepsko by to wyglądało – zauważył abp Andrzej Przybylski. – Jak wrócicie z tej pielgrzymki, to nie tylko zacznijcie pozdrawiać się pokojem i dobrem, ale rzeczywiście miejmy taką postawę w sercu. Nie przeklinać, nie narzekać, nie obliczać, kto ma rację, kto nie; kto głupio zrobił. Ale pokój i dobro. Jak zaczniemy na siebie patrzeć wszyscy, (mimo słabości, mimo przecież tego, że każdy jest grzeszny), jak zaczniemy patrzeć na siebie z pokojem w sercu, z dobrem w sercu, to zobaczycie, ile się zmieni. Jak świat, jak Kościół, jak Polska nagle wyda nam się lepsza, piękniejsza. Bo taką będzie. Jak się nie będziemy pozdrawiać tak serdecznie w postawie pokoju, to będziemy mnożyli złość, narzekania i zamiast rozwiązywać problemy, jeszcze bardziej będziemy się zapiekali w swoich pretensjach i samotności – przekonywał.
Na przedzie grupy pątników szli mężczyźni w strojach górniczych i abp Andrzej Przybylski.
Roman Koszowski /Foto Gość
Zdaniem abp. Andrzeja Przybylskiego pielgrzymka powinna stać się okazją do całkowitej zmiany życia, radykalnej zmiany. – Zobaczcie, jacy inni jesteśmy na pielgrzymce: duchowni i świeccy idą razem. Duchowni i świeccy razem podejmują różne posługi. Jedni śpiewają, drudzy głoszą konferencje, trzeci gotują, czwarci są w służbach porządkowych, inni kierują ruchem, a inni po prostu w grupie wzajemnie sobie pomagają. Do tego jesteśmy wspólnotą, która się modli, która razem cierpi, która razem pokutuje i gdzie wszyscy sobie wzajemnie pomagają: i w tych duchowych, i w fizycznych boleściach. Zobaczcie, jacy jesteśmy inni na pielgrzymce. I patrzę na was jak na Kościół. Ale to nie jest jakiś nienormalny Kościół. Pielgrzymka nie jest jakimś nienormalnym obrazem Kościoła. Jak wrócimy do swoich parafii, do swoich kościołów, spróbujmy dalej być takim pielgrzymim Kościołem i wspólnotą. Bądźmy razem – świeccy i duchowni. Razem weźmy odpowiedzialność za ten Kościół, za jego troski i mówmy sobie wzajemnie: "Pokój i dobro" – zaprosił pątników. – Przeżyjcie Zwiastowanie na tej pielgrzymce i tu na Jasnej Górze. I jak Maryja po Zwiastowaniu wracajcie do domu. Pozdrawiajcie wszystkich pokojem i dobrem i sprawcie, by coś się poruszyło, coś się zmieniło i byśmy wszystkim głosili Baranka Bożego, Jezusa Chrystusa – dodał.
Obecnym podziękował ks. Adam Paprota, kierownik pielgrzymki. Szczególnie wyróżnił członków biura pielgrzymki oraz diakonii posługujących wśród pielgrzymów. – Dziękuję wam, bez was bym tego nie zrobił. To my razem zrobiliśmy. To my razem przyprowadziliśmy pielgrzymkę rybnicką na Jasną Górę. Razem. I proszę o dalej, o kolejne lata. Będziemy razem prowadzić pielgrzymkę rybnicką, oczywiście przy pomocy Pana Boga, bo Jemu na samym początku dziękuję – mówił kierownik pielgrzymki. Zapowiedział też, że przyszłoroczne hasło brzmi: "Rodzina Bogiem silna". – Dlaczego takie hasło? To jeszcze będę mówił później – powiedział.
Na zakończenie Mszy św. metropolita katowicki zaprosił wszystkich do Piekar Śląskich na sierpniową pielgrzymkę stanową kobiet oraz w grudniu: w uroczystość Niepokalanego Poczęcia Najświętszej Maryi Panny zaplanowane jest ponowne oddanie Śląska pod opiekę Matki Sprawiedliwości i Miłości Społecznej.