Z założenia rekolekcje oazowe III stopnia opierają się na wizytach w kolejnych kościołach w diecezji – ich wybór jest determinowany przez 15 bazylik rzymskich. W archidiecezji katowickiej uczestnicy odwiedzili m.in. Katedrę Chrystusa Króla, parafię Podwyższenia Krzyża Świętego czy Kaplicę Świętej Barbary przy centrum handlowym Silesia City Center. – To czas spotkania z żywym Kościołem – tłumaczył opiekun grupy ks. Wojciech Ignasiak. – Jeżeli my nie zachwycimy ludzi Kościołem, tak jak to powiedział ks. Franciszek Blachnicki, to większość wspólnot nie ma podstawy bycia. Bo jeśli my nie budujemy Kościoła, nie zachwycamy się Kościołem, to każdy ruch właściwie traci znaczenie dla Kościoła. Ks. Blachnicki zawsze mówił: „Ruch ma być w parafii i dla parafii, czyli dla Kościoła”. Jeśli nie mam zachwytu Kościołem, to właściwie jesteśmy grupą wzajemnej adoracji. To zachwyt Kościołem sprawia, że jestem cząstką tego cudownego Kościoła, w którym jestem rozkochany. Wtedy chcę w tym Kościele służyć i mi nie przechodzi pragnienie służby – dodaje.
W czasie odwiedzin w Bazylice św. Ludwika Króla i Wniebowzięcia NMP w Panewnikach z oazowiczami spotkał się bp Grzegorz Olszowski. Zwrócił on uwagę na radość, której znakiem w świecie powinni być chrześcijanie. Przypomniał, że dziesiątego dnia turnusu szczególna uwaga koncentruje się wokół Chrystusa ukrzyżowanego. – Krzyż jest znakiem nadziei. Bo krzyż jest znakiem miłości. Bo krzyż jest znakiem zwycięstwa. W krzyżu jest nasza nadzieja. Ten znak ma nas prowadzić, ma wlewać w nasze serce pokój i radość. Taką prawdziwą radość płynącą z serca. Nie wesołkowatość czy zewnętrzne rozbawienie i ironię, kpiny, które czasem tuszują rozpacz serca, ale radość płynącą z tego, że jestem umiłowanym dzieckiem Boga, że Bóg powołuje mnie do pełni życia, do wieczności – przekonywał bp Grzegorz Olszowski.
– Była kiedyś śpiewana taka piosenka oazowa. Może ją teraz też znacie. Ta piosenka zawierała pytanie: „Czy musiał tak straszną śmiercią zginąć Pan, aby zbawienie nam dać?” Kiedy byłem młodszy, to się zastanawiałem nad tymi słowami. Czy musiał tak straszną śmiercią zginąć Pan, aby dać nam zbawienie? Musiał? Nie musiał. Jest Bogiem wszechmogącym, wszechpotężnym. Mógł znaleźć zupełnie inny sposób na to, by nas odkupić, by nas zbawić. Dlaczego wybrał śmierć krzyżową? Bo nie dało się człowiekowi w inny sposób pokazać, jak jest ważny, jak jest drogi w oczach Pana Boga. Gdyby był inny sposób, lepszy sposób okazania miłości Boga względem człowieka, to z pewnością Pan Bóg by ten sposób wybrał. Ale nie ma lepszego, innego sposobu, w jaki moglibyśmy zrozumieć, jak bardzo jesteśmy umiłowani przez Pana Boga – mówił kaznodzieja.
Bp Olszowski zwrócił także uwagę na łaskę odpuszczenia grzechów, która jest dana apostołom po zmartwychwstaniu. – Sakrament pokuty, spowiedź to jedyny sąd, gdzie za to, cośmy zrobili złego, jeśli żałujemy, jeśli chcemy się poprawić, nie usłyszymy „dwa lata więzienia”, „pięć lat więzienia”, „dożywocie”, kara śmierci”, ale zawsze usłyszymy: „Odpuszczam ci wszystkie twoje grzechy. Idź w pokoju”. Moi drodzy, nikt w świecie nie ma prawa takich słów wypowiedzieć. (…) Naprawdę jesteśmy szczęśliwymi, jesteśmy Bożymi wybrańcami, mogąc doświadczyć właśnie tej łaski odpuszczenia naszych grzechów, uleczenia ran, które te grzechy spowodowały i cieszyć się także tą perspektywą życia wiecznego, pełnego życia, do którego jesteśmy wezwani, do którego jesteśmy powołani. To wszystko dzięki śmierci krzyżowej Pana Jezusa. Więc patrząc na krzyż Jezusa Chrystusa, naszego Pana i Zbawiciela, niech w naszym sercu zagości radość, nadzieja i pokój, których człowiekowi współczesny świat z pewnością dać nie może – powiedział.








