Po raz kolejny początek lipca w Kokotku przebiega pod znakiem Festiwalu Życia. Z wielu stron Polski, ale też i Europy do małej miejscowości w województwie śląskim przybyli młodzi. Indywidualnie i w grupach zorganizowanych, w gronie przyjaciół, ale też samotnie, zawsze jednak po to, aby wziąć udział w największym chrześcijańskim festiwalu plenerowym w Polsce. - To wydarzenie łamie wszelkie schematy katolickich wydarzeń dla młodzieży. Połączenie modlitwy i duchowych treści z wakacyjną rozrywką w absolutnie profesjonalnym wydaniu daje uczestnikom przestrzeń do przeżywania swojej wiary w ogromnej wspólnocie rówieśników, przed którymi nie muszą nikogo ani niczego udawać. Na każdym kroku widać, że ci wszyscy ludzie naprawdę chcą tu być - przekonuje Szymon Zmarlicki, rzecznik Festiwalu Życia.
Słowa rzecznika doskonale obrazują to, jaka atmosfera panuje w Kokotku. Widać to na każdym kroku, kiedy tylko przekroczy się festiwalową bramę. W każdej z kilku przestrzeni - przy festiwalowej scenie, na polu namiotowym, w kaplicy adoracji, w strefie chilloutu - widzi się uśmiechniętych młodych, którzy poświęcają wakacyjny czas, aby być razem - razem z Bogiem i drugim człowiekiem. W tym miejscu nie są problemem polowe warunki mieszkaniowe czy kolejka do tego, aby wziąć prysznic. Nawet jeśli opady deszczu zakłócą noc i namiot przemoknie - nie ma problemu. Rano wszystko się wysuszy.
Wrócić do początku
W tym roku hasłem przewodnim Festiwalu Życia jest "Początek". - Początek, czyli próba zmierzenia się z początkiem świata, ale też początkiem człowieka. Tego, skąd ja się wziąłem, dlaczego jestem na tym świecie, jaki sens ma moje życie. Jak wszystko to pięknie Pan Bóg poukładał... To jest temat tegorocznego festiwalu i nasza droga duchowa, którą przez cały tydzień chcemy pielgrzymować - opowiada ks. Wojciech Iwanecki z Duszpasterstwa Akademickiego w Rybniku, jeden ze współorganizatorów wydarzenia.
Wśród festiwalowiczów znajduje się duża liczba młodzieży z archidiecezji katowickiej, m.in. ci, którzy przybyli do Kokotka w czterech grupach zorganizowanych. - Wiemy też o tym, że wielu jest indywidualnych uczestników z naszej archidiecezji i tak naprawdę ostateczną liczbę poznamy w niedzielę, kiedy tradycyjnie zrobimy sobie zdjęcie z naszym arcybiskupem - przyznaje ks. Łukasz Wieczorek, duszpasterz młodzieży w archidiecezji katowickiej. To jedna z tradycji, którą w festiwalowy czas wprowadzili młodzi z Katowic. - Cała grupa z diecezji robi sobie zdjęcie ze swoim pasterzem, jeśli odwiedza on festiwal. Teraz nas już trochę naśladują inne diecezje. Ostatnio była to diecezja sosnowiecka, kiedy Mszę sprawował dla nas bp Artur Ważny - uśmiecha się ks. Wieczorek.
Tegoroczna edycja to również pewne nowości. W tym roku po raz pierwszy na festiwalu powstała Strefa Głębi. - Idea stref jest taka, żeby każda z nich dawała coś innego, coś ciekawego uczestnikom. Strefa Głębi jest taką strefą, w której można medytować Boże słowo. Przebywać w ciszy, co nie zawsze jest łatwe na festiwalu, bo wiadomo, że dużo się dzieje - wskazuje ks. Iwanecki.
Jesteś kimś
W programie Festiwalu Życia organizatorzy umieścili zarówno koncerty, modlitwy, codzienną Eucharystię, warsztaty czy konferencje. Jedną z nich w środę 8 lipca wygłosił ks. Wojciech Węgrzyniak z Krakowa. Biblista w swoim wystąpieniu mówił m.in. o tym, że "każdy człowiek jest stworzony do tego, aby być kimś". O poranku we właściwy sobie sposób - z humorystycznymi akcentami - ks. Węgrzyniak przedstawił młodym swoistą egzegezę dwóch pierwszych rozdziałów Księgi Rodzaju, akcentując, jak ważny dla Boga jest każdy człowiek. - Gdyby najgorszego spośród nas postawić przed Bazyliką św. Piotra w Rzymie i gdyby Pan Jezus powiedział: "Jedyny sposób na to, żeby ten człowiek poszedł do nieba, to wysadzenie tego kościoła w powietrze", to nie ma wątpliwości, że ta bazylika, chociaż piękna, nie jest tak wartościowa, jak każdy z nas - przekonywał ks. Węgrzyniak. - Powiedzcie mi, gdzie są starożytne bazyliki Kapadocji? Gdzie są świątynie Ziemi Świętej? Gdzie są sanktuaria Syrii? Po wszystkich zostały gruzy, a ludzie, którzy w środku kiedyś się modlili czy na zewnątrz żebrali, dzisiaj cieszą się życiem wiecznym w niebie - dodał.
Jednym z wątków, który ks. Wojciech poruszył w swojej konferencji było to, że Pan Bóg, stwarzając człowieka, powołuje go również do rządzenia. - To jest bardzo ciekawe, że w tym pierwszym rozdziale Księgi Rodzaju mamy takie zdanie Boga: "Uczyńmy człowieka na nasz obraz". I potem jest to słowo "i będzie rządził, i będzie panował" - przypomina duchowny. - Ale w tym rządzeniu jest jedna rzecz najważniejsza: żeby rządzić innymi, trzeba rządzić przede wszystkim sobą. Bo jak można rządzić dobrze kimś innym, jak ty sobą nie możesz rządzić? Jedyną osobą, na którą masz totalny wpływ, jesteś ty. Nie martw się o zbawienie świata. Nie martw się o to, co będzie za pięć lat. Nie martw się o to nawet, co będzie w rodzinie. Jedyną osobą, za którą jesteś stuprocentowo odpowiedzialny, jesteś ty. Tylko ty. W tym sensie, że nie uciekniesz od swojego ciała, nie uciekniesz od swojej duszy, nie uciekniesz od swoich problemów. Więc to jest taka przepiękna kanwa, takie przepiękne pole, przestrzeń do mojej pracy nad sobą - mówił biblista.
Ks. Węgrzyniak zaakcentował również to, że człowiek został przez Stwórcę powołany do szczęścia. - W szczęściu nie chodzi o samopoczucie, w szczęściu nie chodzi o uczucia, chociaż one są bardzo ważne, ale w szczęściu chodzi o takie fundamentalne przekonanie, że jesteś na właściwej drodze, nawet jeśli ta droga w tym momencie jest bardzo trudna. Jesteśmy stworzeni do tego, żeby chodzić właściwymi drogami, żeby być szczęśliwymi - zauważył. A idąc wskazanym przez ks. Wojciech kluczem, młodzi na zakończenie jego konferencji wyrazili to, że są na właściwej drodze. Zarówno oklaski, jak i uśmiechy na twarzach dawały potwierdzenie tego, że są w dobrym miejscu i są tu szczęśliwi.
Tu się zaczęło
W środowe przedpołudnie z festiwalowiczami spotkała się jeszcze Ewa Nowak, znana w mediach społecznościowych jako ewa.i.ewangelia. Wygłosiła świadectwo, w którym opowiedziała o tym, jak "narodziła się na nowo". - Słuchajcie, nie wiem, ile świadectw słuchaliście w swoim życiu, ale wiele z nich zaczyna się w taki sposób: "Wychowałam się w tradycyjnej katolickiej rodzinie". No i ja też się wychowałam w tradycyjnej katolickiej rodzinie i myślę, że generalnie moi rodzice zrobili wszystko, co mogli najlepiej, żeby mi takie wychowanie przekazać. Tylko jest jeden haczyk w tym wszystkim. Kiedy dostajemy takie wychowanie, wychowujemy się w takiej kulturze, w jakiej się wychowujemy, kościoły generalnie na każdym rogu, to można trochę się do tego za bardzo przyzwyczaić. I moje życie wyglądało tak, że powiem wam szczerze, iż nie miałam w życiu takiego momentu, w którym nie wierzyłam w Boga albo się zastanawiałam, czy istnieje - rozpoczęła Ewa. - I tak mijał rok za rokiem. Elegancko kościół w niedzielę. Aż w pewnym momencie swojego życia zorientowałam się, że spędzam całe życie na imprezowaniu - wyjaśniła.
Festiwal Życia 2026 - ewa.i.ewangelia - fragment świadectwaGość Katowicki
Jednym z punktów zwrotnych w jej życiu okazał się właśnie Festiwal Życia w Kokotku, na który została zaproszona przez znajomego. - Na tamtym etapie miałam takie myślenie, że wspólnoty są spoko, wydarzenia chrześcijańskie są spoko, ale ja tam nie jadę. Nie wiem, czego się obawiałam. Nie byłam na takich wcześniej, ale wyobrażałam sobie to tak, że będziemy stać, klaskać w dłonie i coś tam mówić - zdradziła Ewa. - Mówiłam, że nie, nie mam wolnego w pracy, ale jednak okazało się, że nagle mam ten dzień wolny. Więc przyjechałam z Krakowa do Lublińca. Za moich czasów, w 2021 r., autobus, który kursuje teraz z Lublińca na Festiwal Życia, jeździł tylko w poniedziałek i w niedzielę. I ja o tym nie wiedziałam. Przyjechałam sobie elegancko w piątek i pomyślałam: "Gdzie jest ten autobus?". Odpalam telefon, odpalam Ubera (Uber tu nie istnieje) i myślę sobie: "Wracam do domu. Nikt nigdy nie dowie się, że tu byłam" - opowiadała.
Ostatecznie Ewie udało się przyjechać z pobliskiego Lublińca do Kokotka. Pomogła jej w tym przypadkowo poznana dziewczyna, która także jechała na festiwal. - Pamiętam, że chodziłam po tym festiwalu i sobie myślę: "W ogóle jak to możliwe, że tu jest tylu młodych, fajnych, normalnych ludzi? Jak to możliwe, że się tak da? I jak to możliwe, że tak się da bez alkoholu?". Jak zauważyłam po tamtym Festiwalu Życia, coś w moim życiu się zmieniło - przyznała i zaznaczyła, że to był impuls do tego, aby regularnie brać udział w tego typu wydarzeniach, nie tylko tych organizowanych w Polsce, oraz propagować je w social mediach.
Matura? Jest festiwal!
Po porannych aktywnościach i konferencjach nad stawem Posmyk odpoczywały Magda i Emilia, tegoroczne maturzystki z Żor. Przyjechały tu z grupą ks. Wieczorka. Tego dnia abiturienci z całego kraju oczekiwali na wyniki egzaminu dojrzałości. Dziewczyny jednak stwierdziły, że - mimo możliwości sprawdzenia wyników online - nie robią tego, bo są przecież na festiwalu. Nie zmienił tego nawet stres związany z ich przyszłością, na którą wyniki matur mają wpływ. - Jakbyśmy się miały przejmować, ile procent mamy i porównywać, to byłoby bez sensu. Tak chociaż mamy spokojną głowę - przyznają wprost dziewczyny.
Emilia uczestniczy w Festiwalu Życia już po raz trzeci. - Po co tu przyjechałam? Dla tradycji. To już tak co roku - zaznacza. - Ja po nowe doświadczenie - dodaje Magda. Maturzystka nie ukrywała tego, że jedną z motywacji do przyjazdu na festiwal były opowieści Emilii. - Słyszałam właśnie od niej i śledziłam też w mediach, że naprawdę ludzie są tu fajni, atmosfera też, no i że duchowo można ten czas super przeżyć. Ależ w tym miejscu można się wybawić, odpocząć! - zapewnia Magda. - I bardzo mi się podoba tutaj kwestia takiego resetu od telefonu i od mediów. Chociaż - taka ironia losu - dzisiaj wszyscy siedzą na telefonach, bo sprawdzają te wyniki matur - mówi z rozbawieniem.
Wspólnota robi robotę
Festiwalowiczom dobrze znany jest zespół 3 Dni 3 Noce. - To ich oprawa muzyczna zapewnia cały klimat i Mszom, i wszystkim przerwom między punktami, po konferencjach. Są naprawdę dobrzy i robią tu taki kawał dobrej roboty - opowiadają maturzystki.
Na pytanie, co - ich zdaniem - na Festiwalu Życia jest najbardziej wartościowe, bez wahania opowiadają, że atmosfera i ludzie. - W ogóle jestem zaskoczona, że od pierwszego dnia, kiedy tu wszyscy przyjechaliśmy, to do kogo się nie podejdzie, do kogo się nie zagada, każdy coś odpowie. Nieważne, czy jesteś tu pierwszy raz, czy trzeci, czy któryś. To jest rzadko spotykane na takich wyjazdach. A tutaj naprawdę widać tę otwartość drugiego człowieka - zaznacza Magda.
Emilia mówi o sobie, że stała się już "ambasadorką festiwalu". - Czemu? To jest taki trochę bakcyl tego festiwalu, który trzeba poczuć. Mnie to miejsce zachwyciło. Naprawdę. Tu jest wszystko takie Boże i takie normalne. Ludzie potrafią się bawić. Są - tak, jak Madzia mówiła - otwarci, uduchowieni, ale jednocześnie przemawia przez nich taka Boża radość. Tego się nawet nie da opisać - mówi z nieukrywaną radością.
Jako wielką wartość festiwalu określają także wspólnotę duchowni. - Ta różnorodność jest piękna. Tutaj staramy się naprawdę pokazać - wszystkiego się nie da - jak najwięcej z bogactwa Kościoła. Mamy liturgię godzin, mamy uwielbienie, mamy Eucharystię. Mamy Strefę Głębi, gdzie jest cisza. Mamy Strefę Chilloutu, gdzie można sobie poleżeć, pomedytować, pogadać z kimś. Jest adoracja Najświętszego Sakramentu 24 godziny na dobę. Myślę, że jeżeli ktoś chce doświadczyć Kościoła w takiej szerokiej skali, to tutaj jest w stanie to zrobić - zapewnia ks. Iwanecki. - Wspólnota, którą my tworzymy także jako księża organizatorzy, też bardzo dobrze wpływa na grupy, które już się znają. Nawet na polu namiotowym układamy się już blisko siebie. Ja na przykład ten skrawek pola dzielę z archidiecezją krakowską i z ks. Marcinem Filarem oraz jego grupą - dodaje ks. Wieczorek.
Festiwal trwa do 12 lipca. W czwartkowe popołudnie rozpocznie się Bieg Festiwalowicza - ekstremalna rywalizacja na terenowej trasie pełnej wody, błota i przeszkód. Piątek zaplanowano jako dzień refleksji. Rano na konferencji wystąpi s. Gaudia Skass, a później odbędzie się wieczór uwielbienia, który poprowadzą o. Adam Szustak, o. Tomasz Nowak i festiwalowy zespół 3 Dni 3 Noce. Sobota rozpocznie się konferencją o. Szustaka, a wieczorem wystąpią Diiya, Skytech i C-Bool. W niedzielę 12 lipca uroczysta Msza św. pod przewodnictwem metropolity katowickiego abp. Andrzeja Przybylskiego zakończy tegoroczną edycję festiwalu.









