Etap diecezjalny procesu kanonizacyjnego ks. Pawła Kontnego rozpoczął się we wtorkowe przedpołudnie w Lędzinach. Mszy św. przewodniczył metropolita katowicki abp Andrzej Przybylski.
Każdy taki proces uświadamia nam nasze podstawowe powołanie do bycia świętymi - zauważył. - Święci są po to, żebyśmy ich naśladowali, żeby nas trochę zawstydzali, kiedy czasem mówimy, że się nie da, że czasy są trudne, że świętość nie dla nas, nie leży w naszym zasięgu. Dzisiaj w Ewangelii jest przypomnienie przykazania miłości bliźniego. Ks. Kontny uczy takiej miłości, której życzyłbym sobie i wszystkim kapłanom, żeby wyszli ze swoich kościołów, plebanii po to, żeby być blisko ludzi. On tak zrobił. Kiedy dowiedział się o niebezpieczeństwie, nie zamknął się na klucz na plebanii czy w kościele, tylko pobiegł na ratunek i oddał za to swoje życie. Dał nam przykład bliskości z ludźmi świeckimi i gotowości do tego, żeby biec im zawsze na ratunek, także wtedy, kiedy ich życie czy ich czystość są zagrożone - dodał.
Spotkanie rozpoczęło się przy grobie sługi Bożego krótką modlitwą i przypomnieniem wpisu ks. Jana Klyczki, odnoszącego się do dnia pogrzebu: "Z całej parafii i z okolicznych wiosek zaczęli się schodzić młodzi i starzy, by jak mówiono, być na pogrzebie męczennika. Serca parafian lędzińskich pełne były smutku, łzy płynęły obficie. Wszyscy jednak jednego byli zdania. Mówiono z ust do ust: »My odprowadzamy na wieczny spoczynek jego zimne zwłoki, ale dusza jego raduje się radością wielką. On jako męczennik spogląda na nas z nieba i za nas wszystkich się modli«". - 81 lat temu mieszkańcy Lędzin uczestniczyli w dramatycznych wydarzeniach. Ks. Kontny stanął w obronie bezbronnych. Jako dobry pasterz oddał życie za owce swoje. Czekaliśmy na ten poranek. Mamy szczęście wziąć udział w uroczystym rozpoczęciu procesu beatyfikacyjnego ks. Kontnego. Już niebawem będzie błogosławionym nie tylko dla naszej lędzińskiej społeczności, ale także dla naszej archidiecezji i Towarzystwa Chrystusowego Polonii Zagranicznej - wyraził przekonanie przedstawiciel mieszkańców.
- W czasach komunizmu kapłan zamordowany przez radzieckiego żołnierza to nie był temat do publicznej dyskusji. Ludzie się obawiali o swoją przyszłość, o pracę. Natomiast prywatnie, w sercach, było to zawsze obecne. Takim dowodem jest chusta, która została po ks. Pawle. Zostało nią przykryte jego ciało. Ona była dzielona na małe kawałeczki i ludzie sobie ją przekazywali jako taką prywatną relikwię. To był czytelny znak tego, że ks. Paweł zawsze był obecny w świadomości mieszkańców Lędzin - dowodził ks. Sławomir Szweter, proboszcz parafii św. Anny w Lędzinach.
Zwracając się do obecnych na Mszy św., abp Przybylski przypomniał, że ofiarę życia ks. Kontnego możemy pełniej zrozumieć nie tylko w perspektywie kapłaństwa, ale i miłości. - Kiedy dzisiaj mówimy o ewangelizacji, o tym naszym wyjściu do ludzi, to on będzie dla nas zawsze znakiem takiego kapłaństwa: służebnego, niezamkniętego na plebanii. Kapłaństwa, które biegnie tam, gdzie być może spotka swojego Chrystusa najpełniej. I on wtedy Go spotkał. Tam, przed rodzinnym domem, kiedy dwie kobiety były przez sowieckiego żołnierza pakowane już do samochodu. Nie zawahał się stanąć w obronie ich czystości, a pewnie i ich życia. Za to oddał swoje życie. Pięknie o tym fakcie, a potem o pogrzebie napisał ks. Klyczka, wasz proboszcz. Najbardziej z tego opisu wzrusza mnie postawa waszych przodków. Być może pamiętacie opowieści niektórych z nich, jak przy krwawiącym ciele ks. Kontnego ludzie zbierali ziemię z jego krwią, jakby chcieli coś z tej krwi wziąć dla siebie. W małe naczynka brali tę ziemię z krwią, wierząc, że to jest krew męczennika. Ta krew w ziemi jest najpiękniejszym zasiewem miłości. I ci prości ludzie z Lędzin pięknie to odczytali i zrozumieli. Każdy chciał mieć choćby małą garstkę ziemi z kroplą krwi swojego księdza. Księdza Pawła. Jak zasiew. Po to, by w naszej krwi popłynęła też taka krew człowieka, który kocha, który służy, który nie myśli o sobie, ale potrafi siebie rozdać dla Boga i dla innych - mówił metropolita katowicki.
Po Mszy św. mieszkańcy Lędzin byli świadkami powołania zespołu beatyfikacyjnego ks. Kontnego. - Zgodnie z prawem kanonicznym, proces ten jest oficjalnym prawnym dochodzeniem, tak zwanym procesem informacyjnym, którego celem jest udowodnienie, że kandydat na ołtarze poniósł śmierć męczeńską, a opinia o jego męczeństwie trwa nieprzerwanie od chwili śmierci do teraz. Rozpoczynający się proces jest pierwszą fazą dochodzenia, tzw. etapem diecezjalnym, który jest fundamentalny dla całego procesu. Etap ten będzie prowadzony przez archidiecezję katowicką, gdyż sługa Boży zmarł na jej terenie. Głównym wnioskodawcą i stroną inicjującą proces beatyfikacyjny jest Towarzystwo Chrystusowe dla Polonii Zagranicznej, do którego to zgromadzenia zakonnego przynależał sługa Boży. Pierwsza sesja, jak i sesja ostatnia na etapie dochodzenia diecezjalnego są sesjami publicznymi. Pozostałe, na których m.in. przesłuchuje się świadków, są owiane tajemnicą - wyjaśnił zebranym ks. Bogusław Kozioł, chrystusowiec, postulator procesu beatyfikacyjnego.
Na szczeblu diecezjalnym procesu trybunał stanowią: ks. Adam Pawlaszczyk - delegat biskupi, który przewodniczy trybunałowi, ks. Paweł Olszewski - promotor sprawiedliwości i ks. Łukasz Radecki - notariusz. Podczas pierwszej sesji obecnym zaprezentowano najważniejsze dokumenty, w tym: nihil obstat Stolicy Apostolskiej, zgodę Konferencji Episkopatu Polski oraz specjalny edykt ogłaszający rozpoczęcie postępowania kanonizacyjnego. Arcybiskup, postulator oraz członkowie trybunału złożyli przysięgę bezstronności i dochowania tajemnicy. - Ściśle rzecz ujmując, to dzisiaj rozpoczął się właściwy proces kanonizacyjny - podkreślił ks. Pawlaszczyk. - Właśnie zakończyliśmy inaugurację jego pierwszego etapu - diecezjalnego. W jego trakcie zbiera się dowody na to, że osoba, która ma być beatyfikowana, faktycznie poniosła śmierć, którą można określić jako męczeńską. Dowody muszą być wiarygodne i prowadzić do pewności, że tak się właśnie stało. Ponieważ jest to z jednej strony sprawa sprzed wielu lat, a z drugiej dość świeża (80 lat), zatem jest jeszcze szansa na pozyskanie świadków tamtych wydarzeń. Jednak trzeba zrobić to jak najszybciej. Prace rozpoczniemy od przesłuchania osób, które albo były naocznymi świadkami śmierci ks. Kontnego, albo słyszały o niej bezpośrednio od naocznych świadków. Oprócz tego w grę wchodzą inne rzeczy, np. dokumenty, które mogłyby się okazać przydatne w dowodzeniu męczeńskiej śmierci - zapowiedział.
Drugą sesję w procesie beatyfikacyjnym sł. Bożego Pawła Kontego zaplanowano 1 września w Kurii Metropolitalnej w Katowicach. Będzie miała ona tajny charakter.
O historii życia i męczeńskiej śmierci kapłana w Lędzinach można przeczytać w artykułach: