Pieszo i na rowerach, w duchu tradycji i wdzięczności za wyjątkowe miejsce kultu w niedzielę 10 maja wierni ziemi rybnicko-wodzisławskiej przybyli do Jankowic Rybnickich, gdzie uczestniczyli w Eucharystii sprawowanej przez metropolitę katowickiego. Przybyłych pielgrzymów, dzieci pierwszokomunijne i poczty sztandarowe przywitał ks. Kazimierz Czempiel, proboszcz i kustosz sanktuarium w Jankowicach Rybnickich.
W homilii abp Andrzej przywołał obraz cudów, które dokonywały się w historii świata, także tutaj w jankowickiej Studzience. Zwrócił jednak uwagę, że największy z cudów jakie dokonują się na świecie, a w którym każdy może uczestniczyć to Eucharystia. To w jej czasie chleb i wino stają się Ciałem i Krwią Chrystusa. - Kapłan bierze w swoje ręce biały, zwykły opłatek kruchego chleba, wypowiada słowa konsekracji i nagle z tego białego chleba tworzy się ciało Chrystusa. Dokonuje się jakaś cudowna, niezrozumiała dla nas przemiana. Przed chwilą ten biały opłatek chleba leżał sobie jakoś tak spokojnie, nie stanowił dla nas wielkiej wartości, a po słowach konsekracji klękamy przed Najświętszym Sakramentem. Wierzymy, że tu jest Pan. Czy to nie jest cud? - pytał metropolita.
Rozpoczęcie pielgrzymki w jankowickiej StudzienceGość Katowicki
Kontynuując swoje rozważanie kaznodzieja powiedział, że właśnie z cudu Eucharystii Pan Bóg wyprowadza kolejne cuda. - Byłoby źle, gdybyśmy przychodzili na Mszę św. jak widzowie do teatru, jak kibice na stadion sportowy. Byłoby źle, gdybyśmy w taki sposób odbierali to cudowne wydarzenie na każdej Mszy św., żebyśmy usiedli spokojnie w ławkach, popatrzyli, jak Pan Jezus się przemienia. On się nie przemienia dla samego siebie. On nie chce na Mszy św. tylko zrobić jakiegoś spektaklu, żeby pokazać swoją boską możliwość zamiany chleba i wina w swoje Ciało i Krew. On się przemienia dla nas. On - tobie i mnie - przez swoją przemianę chce powiedzieć: „I w tobie może się coś zmieni, i w twoim życiu naprawdę może się coś zmienić. Dlatego mnie przyjmij”. Ta nasza obecność na Mszy św., to nasze przyglądanie się, jak się zmienia chleb i wino w Ciało i Krew Chrystusa, ma nas zapraszać do takiego cudu przemiany naszego życia - mówił abp Przybylski. - To wcale najczęściej nie są jakieś spektakularne uzdrowienia, że ktoś wstanie z wózka, rzuci laskę, że ktoś przejrzy na oczy, odzyska słuch. Dla Boga to też jest możliwe i o to też się dzisiaj módlmy. Ale wiecie, o jakie cuda przemiany najbardziej Bogu chodzi? Można by je nazwać cudami duchowymi, cudami moralnymi. Bo Jezus najpierw chce dokonywać takich cudów, żeby człowiek chodził po ziemi i miał Boga w sobie - dodał.
Zachęcił również wiernych do tego, aby pielęgnować w sobie pobożność eucharystyczną i nie opuszczać niedzielnej Mszy św. - Chcę sobie i wam to przypomnieć. To naprawdę nie jest wszystko jedno, czy w niedziele i święta pójdziemy do kościoła na Eucharystię. To naprawdę nie jest tak, że to wszystko jedno, czy pójdę na Mszę św., czy się może inaczej pomodlę. Może pójdę na spacer, pojadę w góry, pomodlę się w moim domu, bo mi się nie chce iść do kościoła. To są dwie różne rzeczy. Piękne są wszystkie nasze prywatne modlitwy. Piękne są nasze wzruszenia na spacerze, w górach, odmówione Różańce w samochodzie. Ale to jest coś zupełnie innego niż wziąć udział w tym największym cudzie, cudzie Eucharystii - wyjaśnił. - Dlatego proszę was wszystkich, nigdy nie opuszczajcie bez ważnej przyczyny Mszy św. niedzielnej - prosił zebranych.
Historia jankowickiej Studzienki związana jest z postacią ks. Walentego, który w 1433 roku zginął w tym miejscu z rąk husytów, kiedy to niósł do chorej kobiety Najświętszy Sakrament. Przed śmiercią ukrył on bursę z hostią w pniu drzewa, którą odnaleziono po latach. W ten sposób rozpoczął się w tym miejscu kult Najświętszego Sakramentu. Od 2002 roku istnieje w Jankowicach Rybnickich Sanktuarium Bożego Ciała.










