Nowy numer 20/2018 Archiwum

100 tys. zł na pomnik Korfantego w Warszawie?

Taką kwotą chce wesprzeć budowę pomnika Wojciecha Korfantego w stolicy Polski Górnośląsko-Zagłębiowska Metropolia.

Następnie sygnatariusze listu - wśród których wymieniono wszystkie miasta Metropolii, samą GZM, a także miasto Warszawę - mają zadeklarować: wolę współpracy przy budowie na terenie Warszawy pomnika Wojciecha Korfantego, „ustalenie szczegółowych zasad realizacji tego przedsięwzięcia, współpracy oraz finansowania w odrębnym porozumieniu, które zostanie zawarte do 20 lutego 2018 r.”, a także upoważnienie samorządu Warszawy do rozeznania możliwości wystąpienia do Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego z wnioskiem o współfinansowanie budowy pomnika w ramach programów tego ministerstwa.

Odrębny projekt uchwały zgromadzenia GZM zakłada udzielenie pomocy finansowej dla Warszawy w wysokości 100 tys. zł - z przeznaczeniem na budowę pomnika.

Wojciech Korfanty urodził się w 1873 roku w osadzie Sadzawka (dziś teren Siemianowic Śląskich). Swoją polskość odkrył jako gimnazjalista. Był dziennikarzem i wydawcą polskiej prasy, posłem do Reichstagu i pruskiego Landtagu, dyktatorem III powstania śląskiego. Choć był jednym z ojców polskiej niepodległości i walnie przyczynił się do włączenia części Górnego Śląska do Rzeczypospolitej, rządząca od 1926 roku sanacja potraktowała go w sposób podły. Został uwięziony w twierdzy brzeskiej, a później, w obawie przed kolejnym aresztowaniem, sam wyjechał z Polski. Nawet w czasie pogrzebu własnego syna, Witolda, w 1938 roku, stał na granicy, bo władze odmówiły mu listu żelaznego. A kiedy w 1939 roku wrócił do Polski, żeby być w kraju w czasie zbliżającej się wojennej zawieruchy, został osadzony w więzieniu na Pawiaku. Wypuszczono go po trzech miesiącach - prawdopodobnie po to, żeby nie umarł w celi. Zmarł tuż przed wybuchem II wojny światowej, 17 sierpnia 1939 roku.

« 1 2 »
oceń artykuł

Zobacz także

  • RomanPawlikowski
    10.02.2018 15:05
    No to przewodniczący Górnośląsko-Zagłębiowska Metropolii zaliczył pierwszą poważną wpadkę. Skandalem jest pomysł, żeby za pomnik Korfantego w stolicy zapłaciła Metropolia. Nie po to Warszawa oddała część pieniędzy, żeby do niej wracały. Za monument mają zapłacić warszawiacy, bo ich dług wobec Śląska jest olbrzymi i jeszcze go nie spłacili. Ten niepoważny pomysł byłby olbrzymią niegospodarnością, za którą zwykli urzędnicy tracą pracę. Polityka historyczna nie leży w kompetencjach metropolii. To, że pomysł się pojawił, świadczy o tym, że albo ma ona za dużo pieniędzy, albo pan Karolczak czuje się zbyt pewnie na swoim stolcu, co byłoby niepokojące. Innym aspektem tej aferki jest ciekawa sytuacja, kiedy zdeklarowany Zagłębiak w większości śląskim pieniędzmi chce zrobić dobrze PiSowi. Jako że ma on rozpięty prasowy parasol ochronny nikt za tę gospodarność może nie rozliczyć. A poza tym, uważam, że pomnik Korfantego musi w Warszawie powstać. To moralny obowiązek Polaków. Szkoda, że Warszawa chce się z tego obowiązku wymigać wykorzystując swoje tradycyjne cwaniactwo i "śląską" dupowatość.
    doceń 2
Komentowanie dostępne jest tylko dla .

Zapisane na później

Pobieranie listy

Rekalma