Nowy numer 21/2018 Archiwum

Gdzieś na szczycie góry wszyscy spotkamy się

- Minął tydzień od tragicznych wydarzeń w Himalajach. Dlaczego tak wielu szaleńczo kocha góry - opowiada Ignacy Walenty Nendza, taternik i przyjaciel Jerzego Kukuczki.

- Góry to namiętność. Wszystkimi ludźmi, choć nie zdają sobie z tego sprawy, kieruje jakaś namiętność. Dla jednych jest to forsa, dla innych kobieta, kariera, a dla nas góry - uśmiecha się 74-letni pan Ignacy.

To pochodzący z Katowic taternik grotołaz, trener alpinizmu oraz jeden z założycieli harcerskiego klubu taternickiego. Wspinał się m.in. w Tatrach, w Karpatach Rumuńskich, na Korsyce i w Alpach. Był też na wyprawach w Himalajach - na Lhotse i na Makalu.

"Przed każdą wyprawą człowiek żegna się z rodziną?" - pytaliśmy go parę lat temu. "Tak, ale raczej z nadzieją, że wróci. Nikt się nie żegna ostatecznie. Nie znam takiego przypadku. Alpiniści myślą: »Wszyscy wkoło umierają, ale ja ciągle żyję... Mnie to nie dotyczy. Choć, oczywiście, zdarzają się takie sytuacje, kiedy, o kurde, już otarłem się o śmierć i mogłem być po drugiej stronie«. Myślę, że Opatrzność wysyła nam sygnały, tylko nie umiemy ich odczytać. Występują jeszcze zjawiska przyrodnicze, na które nie mamy wpływu" - odpowiedział.

"Jestem tego pewny, w głębi duszy o tym wiem, gdzieś na szczycie góry wszyscy razem spotkamy się". Piosenka GrubSona "Na szczycie"  to nieoficjalny hymn ostatnich tragicznych wydarzeń pod Nanga Parbat. Na drugiej stronie ta piosenka i filmik pokazujący wyprawę Tomasza Mackiewicza na Nanga Parbat zimą 2012/2013 roku.

« 1 2 »
oceń artykuł

Zobacz także

Komentowanie dostępne jest tylko dla .

Zapisane na później

Pobieranie listy

Rekalma