• facebook
  • twitter
  • YouTube
  • rss
  • Z humorem

    Piotr Drzyzga

    dodane 20.12.2017 09:56

    Śląskie wice przez wieki świetnie opisywały rzeczywistość, codzienność naszego regionu. Dom praca, fusbal, Kościół...

    W styczniu na ekranach czeskich kin pojawią się „Čertoviny”, czyli kolejna czeska, ludowa baśń filmowa. Tym razem, jak sam tytuł wskazuje, jej bohaterami będą czarty, czyli diobły

    Baśń, zwana w Czechach pohádką, jest narodowym gatunkiem naszych południowych sąsiadów. Są z niego dumni, wciąż tworzą nowe bajkowe opowieści, a ubiegłoroczny hit kinowy „Anděl Páně 2” stał się najbardziej kasowym filmem w dziejach całej czeskiej kinematografii!

    Zazdroszczę Czechom, że w XXI wieku wciąż tak wspaniale potrafią kultywować dawne ludowe, plebejskie tradycje. My, na Górnym Śląsku niestety chyba mamy z tym problem.

    Po pierwsze trzeba by zadać sobie pytanie: co jest takim naszym gatunkiem narodowym? Osobiście stawiałbym nie tyle na bojki (zostawmy je Czechom), co na wice. Wszak śląskie dowcipy przez wieki świetnie opisywały rzeczywistość, codzienność naszego regionu. Dom praca, fusbal, Kościół, wakacyjne wojaże, Ślązacy w Wehrmachcie, życie w blokach z wielkiej płyty (czasy największej popularności Masztalskich) – właściwie każda dziedzina górnośląskiego życia odbijała się w tym krzywym, „wicowym” zwierciadle.

    Dziś jest inaczej. Klasyczny dowcip (nie tylko śląski) to właściwie gatunek na wymarciu. Zastąpiły go internetowe memy, gify, a i my, na Śląsku, strasznie spoważnieliśmy. Przekładamy Dantego, Dickensa, Kafkę, Ajschylosa, udowadniamy (na siłę?) językową moc pisanej śląszczyzny i… coraz częściej zapominamy o własnym placu.  

    Dlatego z przyjemnością sięgnąłem po wydaną niedawno książkę Marka Szołtyska zatytułowaną po prostu „Humor śląski”. Znaleźć można w niej m.in. 250 napisanych po śląsku wiców, mnóstwo komiksowych, dowcipnych obrazków, a nawet (à propos wspomnianych wcześniej Czechów) opisy roztómajtych „śląskich Szwejków”.

    Na koniec więc, zamiast pointy, proponuję klasyczny śląski wic:

    Prziszoł roz górnik do spowiedzi wielkanocnyj i pado:

    - Krod żech dużo, ale innym dużo dowołek, to mi sie chyba wyrówno… Bił żech baba, ale potym jyj dużo pomogołek, to mi sie chyba wyrówno…. Przeklinoł żech nadzór, ale potym za nich rzykołek, to mi sie chyba wyrówno....

    A farorz w kónfesjónale ino słucho i słucho, a potym godo mu tak:

    - Synu, Pón Bóg sie za ciebie doł ukrziżować, ale na świecie jes i diobeł, a tyn cie porwie i sprawa sie wyrówno!

    *

    Felieton z cyklu Okiem regionalisty

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    • abwin
      22.12.2017 10:13
      Klasyczną już książką są „Bery i bojki śląskie” Stanisława Ligonia, które po raz pierwszy ukazały się w 1932 r. Książkę rozpoczyna opowiadanie „Ło kunszcie łosprowianio wiców”.
      Wspomniany w notatce Marek Szotysek spisał także i wydał „Bojki śląskie”.
      Wiele opowiadań i wiców w śląskiej gwarze można znaleźć w różnych periodykach, czy okazjonalnych wydawnictwach.
      Gwara śląska ma wiele odcieni – trochę inaczej mówi się na Śląsku Cieszyńskim, inaczej w okolicach Rybnika, a jeszcze inaczej w okolicy Bytomia, czy Opola.
      Warto dbać o zachowanie tej różnorodności śląskiej gwary, gdyż jest to dziedzictwo śląskiego ludu.
    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół