• facebook
  • twitter
  • YouTube
  • rss
  • Zawłaszczona Barbórka

    ks. Rafał Skitek

    |

    Gość Katowicki 48/2017

    dodane 30.11.2017 00:00

    To święto na wskroś religijne. Komuniści chcieli je przemianować na Dzień Górnika, ale górnicy na to nie pozwolili.

    Kiedy po raz pierwszy użyto nazwy Barbórka, nie wiadomo. Pewne jest jednak to, że to oddolna inicjatywa górników i że nazwa tego święta nawiązuje do kultu św. Barbary.

    Obowiązkowo „kirchgang”

    Święto, propagowane przez rodziny magnackie, właścicieli hut i kopalń na Górnym Śląsku, było elementem chrześcijańskiej kultury robotniczej. Uroczystości miały charakter religijno-rodzinny. Obowiązkowe były Msza, spotkanie z rodziną i świąteczny obiad. Wyznaczeni pracownicy – wśród nich dyrekcja i urzędnicy – wyruszali do kościołów wspólnym „kirchgangiem”. Grała orkiestra. Były sztandary. Słowem: pobożnie i uroczyście.

    Pozostali górnicy udawali się na Msze, zamawiane przez właścicieli kopalni, do swoich kościołów parafialnych. Radykalna i – w konsekwencji – długotrwała zmiana w sposobie przeżywania Barbórki nastąpiła w 1948 roku. To, w jaki sposób komunistyczna władza zamierzała to uczynić, wyjaśnia pismo do ministra skarbu Konstantego Dąbrowskiego. Są w nim takie zalecenia: „przełamać dotychczasową przestarzałą tradycję obchodu tak zwanego święta Barbórki i wprowadzić zgodnie z duchem czasu właściwą nazwę święta górników przez przemianowanie święta Barbórki na Dzień Górnika”. I tak głównym celem, dla którego obchody Dnia Górnika miały wyprzeć tradycję chrześcijańską, miało być teraz celebrowanie wzrostu wysokości wydobycia oraz nagradzanie przodowników pracy.

    Akademia, partia i piwo

    Głównym elementem obchodów Dnia Górnika nie była już Msza, lecz akademie – centralne, organizowane w Katowicach i Zabrzu (3 grudnia) oraz zakładowe (4 grudnia). Celowo tak planowano akademie, by uniemożliwić górnikom udział we Mszy. – Składały się z dwóch części: oficjalnej, podczas której gloryfikowano państwo i partię, oraz rozrywkowej, na którą składały się zabawy i potańcówki. Wszystko po to, by wprowadzić górników w stan konfliktu światopoglądowego z przeżywanym Adwentem – tłumaczy Beata Piecha-van Schagen z zabrzańskiego Muzeum Górnictwa Węglowego. Górnikom dwukrotnie, z ich własnej inicjatywy i w nawiązaniu do chrześcijańskich tradycji sprzed 1914 roku, udało się wpłynąć na zorganizowanie zakładowego wyjścia do kościoła na Mszę. Tak było w 1956 i 1980 roku.

    «« | « | 1 | 2 | 3 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół