• facebook
  • twitter
  • YouTube
  • rss
  • No tak, Jacek

    dodane 02.11.2017 00:00

    O Szczekocinach leżących w dobrach Odrowążów i o pociągu, który nie przyniósł jej śmierci, mówi Elżbieta Wiater.

    Joanna Juroszek: Dlaczego dziewczyna z Krakowa zafascynowała się chłopakiem ze Śląska? Na dodatek żyjącym w XIII wieku.

    Elżbieta Wiater: Zaczęło się od dominikanów. Byłam w duszpasterstwie akademickim, w Beczce. O św. Jacku usłyszałam od moich koleżanek ze Śląska, a dokładnie z Żor. Pod ich wpływem, kiedy miałam spory problem przy kupnie mieszkania, poszłam do św. Jacka. Uklękłam przy kracie przed jego grobem i powiedziałam: „Za bardzo się nie znamy, ale mógłbyś mi pomóc?”. Pomoc przyszła błyskawicznie. Powiedziałam mu wtedy: „Jacku, jakbyś kiedyś czegoś potrzebował, daj znać”.

    Dał znać, napisała Pani jego biografię...

    Ten pomysł chodził za mną jakiś czas. Pracowałam w wydawnictwie i szukałam autora, ale nikt specjalnie nie był zainteresowany. Stwierdziłam, że sama spróbuję.

    Dostępne jest 18% treści. Chcesz więcej? Kup wydanie papierowe lub e-wydanie.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół