• facebook
  • twitter
  • YouTube
  • rss
  • Między tradycją a komercją

    ks. Rafał Skitek

    |

    Gość Katowicki 44/2017

    dodane 02.11.2017 00:00

    Zwyczaje pogrzebowe w naszym regionie ulegają szybkiemu uproszczeniu. I nie jest to tylko konsekwencja obowiązujących przepisów.

    Moment śmierci w śląskich rodzinach zawsze traktowany był bardzo wyjątkowo. Osoby będące u schyłku życia otaczano należnym szacunkiem, a konieczność ich odejścia była czymś naturalnym.

    „Lekka śmierć”

    W chwili odchodzenia bliskich nie mogło zabraknąć modlitwy. Dla bliskiej osoby proszono wtedy Boga o „lekką” śmierć. Modlono się też do świętych: Józefa i Barbary. Towarzyszyła temu zapalona gromnica. To ona miała dawać pocieszenie i spokój, a jej płomień miał wskazywać drogę do nieba. W ostatnich chwilach życia bliskiej osoby nie wolno było też płakać ani lamentować. Uważano, że to utrudnia osobie odejście z tego świata. Co z tego zostało?

    Dostępne jest 16% treści. Chcesz więcej? Kup wydanie papierowe lub e-wydanie.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół