• facebook
  • twitter
  • YouTube
  • rss
  • Makówki z Afryki

    Joanna Juroszek

    |

    Gość Katowicki 42/2017

    dodane 19.10.2017 00:00

    Wystarczyło jedno słowo arcybiskupa, by nasi klerycy zaburzyli porządek wakacyjnych staży. Pojechali na misje do Zambii. Ich koledzy wcale nie byli gorsi. Ruszyli ewangelizować Mołdawię.

    Wszystko zaczęło się bardzo niepozornie – od spotkania obecnych diakonów z abp. Wiktorem Skworcem. Ten na początku ich seminaryjnej przygody na roku propedeutycznym w Brennej opowiedział im o praktyce, jaką wprowadził w Tarnowie. Mowa o misyjnych stażach kleryków.

    – Myśmy się tym mocno zapalili i jak przyjechaliśmy do seminarium w Katowicach, to zaczęliśmy działać. O chęci wyjazdu mówiliśmy na każdym spotkaniu z arcybiskupem i przełożonymi – wspomina diakon Dawid Gawenda z parafii św. Józefa w Rudzie Śląskiej.

    I am your bodyguard

    Klerycy zgodę na wyjazd „wychodzili” w 2014 r., na drugim roku swojej formacji. Ostatecznie z dziesięciu zainteresowanych do Zambii pojechało czterech. Trzech kleryków było z roku dk. Dawida, jeden o rok wyżej. W 2015 r. była kolejna wyprawa, a trzecia ruszyła ostatniego lata.

    Diakon Dawid i diakon Maciej Niesporek z parafii Niepokalanego Serca Maryi w Radlinie w 2014 r. pojechali do Masansy w Zambii, gdzie posługują nasi śląscy księża: ks. Marek Paszek z Tychów-Urbanowic i ks. Zenon Bonecki z Czyżowic. W to samo miejsce w tym roku pojechali kleryk Mateusz Gamza z parafii św. Józefa w Czerwionce-Leszczynach, obecnie na piątym roku, i dk. Mateusz Mryka z parafii Ducha Świętego w Tychach.

    – Pierwszego dnia przyjeżdżamy na parafię. Ciemno, wychodzi człowiek z latarką, czarny, widać jedynie gałki oczne. Ma może ze 160 cm, szczuplutki, malutki. Przedstawiamy się, a on: „Ba Nioni, I am your bodyguard” – uśmiecha się dk. Dawid.

    Ba, czyli pan, Nioni to stróż przy parafii, gdzie posługują ks. Zenon i ks. Marek. – Nie wiem, na ile jest wykształcony, ale to naprawdę mądry człowiek, o wszystkim z nim można było pogadać. O gwiazdach, o sytuacji politycznej – wspomina go kl. Mateusz Gamza.

    Maureen, kucharka, która na co dzień posługuje na parafii śląskich księży, nauczyła się już trochę gotować po polsku. – Przyjeżdżamy, zmęczeni podróżą, a ks. Marek się nas pyta: „Chopy, chcecie makówki?”. Nigdy poza świętami nie jadłem makówek. Przyjechałem do Zambii, a tu makówki… – uśmiecha się kleryk.

    Nasi seminarzyści w Afryce mieli też okazję spróbować lokalnej kuchni. Jedli larwy, które często w swoich programach pokazuje Cejrowski. Innym razem ugoszczono ich pieczonym szczurem. A prawdziwym rarytasem okazała się specjalnie dla nich upolowana małpa. Jak smakuje? Wyśmienicie, jak kurczak. – Jednak najbardziej ekstremalnym doświadczeniem dla mnie była piesza pielgrzymka do Marian Shrine, diecezjalnego miejsca kultu Matki Bożej – wspomina dk. Dawid.

    «« | « | 1 | 2 | 3 | 4 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół