• facebook
  • twitter
  • YouTube
  • rss
  • Justyna Redczuk nauczycielka geografii, pilot wycieczek, związana z Diakonią Świętej Rodziny w Katowicach.

    dodane 12.10.2017 00:00

    Różaniec naprawdę chroni nas w wyjątkowy sposób. To nasz oręż, miecz i nasza tarcza na diabła.

    Podziwiam osoby, które na różańcu modlą się regularnie, mnie przychodzi to z trudnością. Są okresy w moim życiu, szczególnie kiedy jest ciężej, gdy łatwiej mi za ten różaniec złapać. I modlić się na nim o coś bardzo konkretnego. Wtedy odnajduję pokój serca i wiele rzeczy się rozwiązuje. Ale w codzienności często jest mi trudno. Staram się, na przykład w drodze do pracy, odmówić co najmniej dziesiątkę. Uczę w szkole, modlę się więc w intencji moich uczniów, kolegów z pracy, wszystkich osób, które spotkam w ciągu dnia. O błogosławieństwo i ochronę dla nich. Konkretne owoce tej modlitwy?

    W zeszłym roku zaczęłam na różańcu modlić się Nowenną Pompejańską o dobrą, Bożą pracę. I w ciągu tygodnia tę pracę dostałam. Czasami czuję przynaglenie, żeby na różańcu modlić się w intencji jakichś konkretnych osób. I to robię. Kilka lat temu, na początku mojego nawrócenia, od ważnych osób w moim życiu zaczęłam dostawać różańce. To są prezenty. Żadnego z nich nie kupiłam. Nie proszę o nie, same do mnie przychodzą. Pochodzą z różnych miejsc w Polsce i na świecie. Wśród tych wszystkich różańców najcenniejszy dla mnie jest ten, który codziennie noszę na palcu. Przywiozłam go z Medjugorie. Nie mam na sobie żadnych łańcuszków, tylko ten różaniec. Jest on moim znakiem przynależności do Kościoła. I najczęściej na nim się modlę. Jest piękny, kobiecy, taki prezent od Maryi.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół