• facebook
  • twitter
  • YouTube
  • rss
  • Ks. Sebastian Lewandowski wikary w parafii św. Jacka w Mysłowicach-Morgach.

    dodane 12.10.2017 00:00

    Nie zaczynam żadnego spotkania, żadnych kursów Alpha, jeśli najpierw nie oddam tego Matce Bożej.

    Gdy idę na nową parafię, zastanawiam się, co Pan Bóg chce mi przez to powiedzieć. Teraz jestem w parafii św. Jacka. Te dwie rzeczy, które Jacek trzyma w ręce, figura Matki Bożej i Najświętszy Sakrament, to dla mnie prosty przekaz: skup się na adoracji i na Matce Bożej. Pochodzę z parafii Wniebowzięcia Matki Bożej w Wodzisławiu Śl. Maryja towarzyszy mi od początku, ale nigdy nie miałem głębokiego zamiłowania do Różańca. Była to dla mnie ciężka modlitwa. Ponad rok temu zaczęliśmy prowadzić kurs pisania ikon. Pisaliśmy Matkę Bożą Oblubienicę Ducha Świętego; mam Ją w pokoju, to moja pierwsza ikona. Powiedziałem sobie wtedy: „Gdy przyjdzie do mnie do domu, to w tym dniu zacznę Nowennę Pompejańską”.

    I przyszła, nie była jeszcze ozłocona, nie była polakierowana, ale już u mnie mieszkała. Od tego zrodziła się idea, żeby modlić się nie tylko za siebie, ale też za innych. Jakoś rok temu z paroma chłopakami wieczorami zaczęliśmy biegać. Stwierdziliśmy, że można biegać i gadać o głupotach, ale można też biegać i omadlać parafię. Zaczynaliśmy od małych odległości, np. 3 km. Zawsze na starcie mówiliśmy: „Ten Różaniec ofiarujemy w intencji ludzi, koło których będziemy biec”. Skończyło się tak, że przebiegliśmy całą parafię.

    Opiekę Maryi widzę na co dzień. Ułożyłem taką modlitwę: „Matko Boża, otocz nas płaszczem swojej opieki. Niech Zły nie ma do nas dostępu, a w naszych sercach niech króluje Jezus Chrystus”.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół