• facebook
  • twitter
  • YouTube
  • rss
  • Świeżo malowane

    ks. Rafał Skitek

    |

    Gość Katowicki 29/2017

    dodane 20.07.2017 00:00

    – Dzieło musi przemawiać. Chodzi o to, aby każdy obraz czytany był jako wypowiedź w sensie duchowym, a nie tylko dekoracja – mówi Ireneusz Botor, artysta malarz, pracownik naukowy Instytutu Sztuki UŚ w Katowicach.

    W kościele MB Częstochowskiej w Katowicach-Podlesiu powstają niezwykłe freski. Pomysł zrodził się ok. 4 lat temu. – Wydawało mi się, że sufit świątyni można lepiej zagospodarować. Pierwsze cztery malowidła wyglądają imponująco. Parafianie są podekscytowani. Ale jeszcze ich nie widzieli – mówi ks. Jacek Plech, proboszcz. Tematyka fresków skupia się wokół scen z życia Maryi. To nawiązanie do wezwania świątyni. Patronką wspólnoty jest Czarna Madonna. Na każdym z malowideł pojawia się Duch Święty. Zabieg artystyczny ma na celu zdynamizowanie poszczególnych scen. To pomysł proboszcza. – Nie znam drugiego takiego przypadku w historii sztuki. To bardzo oryginalny pomysł – dodaje dr hab. Ireneusz Botor, autor fresków.

    Napięcia są

    Na plafonach sklepienia świątyni znajdą się sceny przedstawiające zaślubiny Maryi, zwiastowanie, nawiedzenie św. Elżbiety, Boże narodzenie, ucieczkę do Egiptu, wesele w Kanie Galilejskiej, zesłanie Ducha Świętego i wniebowzięcie Matki Bożej połączone z ukoronowaniem. Praca koncepcyjna i przygotowanie projektu trwały ok. 2 lat. Wszystko stopniowo ewoluowało. W malowidłach artysta nawiązuje do epoki baroku. – Żyjemy w czasach wybujałego indywidualizmu. Dla mnie jako twórcy jest to pewna przeszkoda, bo cenię uniwersalizm. Dlatego celowo w malowidłach nie nawiązuję do współczesnej estetyki. Inspirowałem się raczej barokiem. W malarstwie tamtejszej epoki odkrywam wymiar mistyczny – wyjaśnia. Malowanie jest dla niego formą modlitwy. Freski tworzy w ciszy i skupieniu. – To głębokie duchowe przeżycie. Bardzo osobiste. Zwykle towarzyszy mi też stres. Napięcia są duże. Wiem, że malowidło musi być dobre od strony technicznej. Ale przede wszystkim musi przemawiać. Chodzi o to, by każdy obraz był czytany jako wypowiedź w sensie duchowym, a nie jako dekoracja – tłumaczy. Na jednym z czterech ukończonych już fresków znajduje się pejzaż Podlesia: kościół i charakterystyczny mostek. – Wszyscy podlesianie doskonale kojarzą to miejsce. To zabieg celowy. Bo tajemnica Bożego narodzenia przypomina o tym, że Bóg przychodzi tu i teraz. Nie jest to tylko fakt historyczny, ale prawda ponadczasowa, uniwersalna – dodaje ks. Plech.

    Pon Boczku, dej siły

    Freski w katowickiej świątyni wykonywane są rzadko stosowaną dziś techniką al fresco, czyli na mokro. – Do tej pory, gdy realizowałem malowidła w kościołach, miałem do czynienia ze sklepieniami kamiennymi lub ceglanymi, czyli trwałym podłożem. Zaskoczyło mnie to, że zbudowany w 1920 roku w Podlesiu kościół ma sklepienie drewniane.

    «« | « | 1 | 2 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół