• facebook
  • twitter
  • YouTube
  • rss
  • Dbajcie o carstwo Boże

    Joanna Juroszek

    |

    Gość Katowicki 28/2017

    dodane 13.07.2017 00:00

    Sto tysięcy. Tylu naszych wschodnich sąsiadów mieszka w województwie śląskim. Z Ukrainy właśnie przyjechał do nich greckokatolicki ksiądz. Do czytelników „Gościa” zwraca się z nietypową prośbą.

    Ta prośba to miniewangelizacja. – Bardzo proszę naszych braci z Kościoła w Polsce, żeby powiedzieli Ukraińcom, którzy z nimi mieszkają czy pracują: „Tutaj jest wasz ksiądz, który przyjechał dla was odprawiać” – mówi dobrą polszczyzną ks. Jurij Hodis. Od miesiąca spotkać go można w Katowicach.

    Czego śpisz?

    Na Górny Śląsk przyjechał ze wsi Rekliniec, leżącej 60 km od Lwowa, w rejonie sokalskim. Na razie w mieszkaniu, które udostępniła mu katowicka kuria, mieszka sam. Jeśli jego duszpasterstwo wśród Ukraińców się rozwinie, do Katowic przyjadą też jego żona Olga oraz synowie: 9-letni Serhij i 6-letni Damian. Teraz jest w trakcie załatwiania potrzebnych im dokumentów. Ksiądz Jurij swoich braci z Ukrainy szuka, odwiedzając ich miejsca pracy. Zanosi im ulotki z informacją o niedzielnych Mszach sprawowanych w obrządku greckokatolickim.

    Te znaleźć można w Gliwicach, Katowicach oraz Pszczynie. Są plany, by liturgie odprawiać też w Zabrzu lub w Bytomiu. W województwie śląskim Ukraińców jest ok. 100 tys. Przyjeżdżają do nas ze względów ekonomicznych – Ukraina ma najniższe zarobki w Europie. Płaca minimalna w tym kraju wynosi ok. 550 zł, średnie zarobki – 950 zł. Drugim powodem emigracji jest konflikt zbrojny z Rosją na wschodzie Ukrainy. – Jest blisko, można do domu wrócić, kiedy potrzeba, i język łatwy do nauczenia – tłumaczy ks. Jurij, dodając, że dziś do Polski przyjeżdżają także ci, którzy dawniej za pracą jeździli do Europy Zachodniej. Kapłan zauważa jeszcze jeden trend: – Ukraińcy często przyjeżdżają tylko na określony czas – na parę miesięcy, po czym wracają. To też może utrudnić mu duszpasterstwo. Nasi wschodni sąsiedzi pracują na budowach, jako kierowcy tirów, w gastronomii, hotelarstwie czy ogrodnictwie. Znaleźć ich można zarówno w dużych miastach: Katowicach, Gliwicach czy Zabrzu, jak i w mniejszych miejscowościach – w Pszczynie, w Wodzisławiu Śląskim. Na Śląsku na umowach-zleceniach pracują głównie mężczyźni poniżej 40. roku życia. – Szukam, chodzę po tych wszystkich zawodach i rozdaje „listółki” (ulotki), że tu jest ksiądz z Kościoła greckokatolickiego – opowiada ks. Jurij. – Ważne jest to, żeby Polacy mówili do Ukraińców: „Czego w niedzielę siedzicie w domach, śpicie, idźcie do kościoła!” – uśmiecha się. – Człowiek musi żyć duchowym życiem. Kiedy nie ma Boga, jeśli człowiek nie zdobędzie carstwa Bożego, to wszystko, co zarobi, będzie na nic – dopowiada.

    Gdzie ksiądz, tam i ona

    Niedzielne Msze dla Ukraińców w obrządku greckokatolickim ks. Jurij w Gliwicach odprawia w parafii greckokatolickiej Trójcy Świętej. Te Msze sprawowane są o 11.00 w kaplicy św. Jadwigi przy rzymskokatolickiej parafii Wszystkich Świętych (ul. Kościelna 6). O 14.00 z kolei liturgia odbywa się w Pszczynie w parafii Podwyższenia Krzyża Świętego i MB Częstochowskiej (ul. Marii Skłodowskiej-Curie 1). Grekokatolicy co tydzień spotykają się też w Katowicach w kaplicy św. Józefa przy kościele garnizonowym (ul. Skłodowskiej-Curie 20), gdzie o 13.00 Msze odprawia augustianin o. Szymon Piotr Jankowski.

    «« | « | 1 | 2 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół