• facebook
  • twitter
  • YouTube
  • rss
  • Gdzie jest Pan Jezus?

    Joanna  Juroszek Joanna Juroszek

    dodane 08.07.2017 07:50

    W młodych oazowiczach w Istebnej i w rodzinach w Koniakowie. Widzieliśmy to na własne oczy.

    Piątek, 7 lipca - w dzień przeżywania tajemnicy śmierci Pana Jezusa - "Gość Katowicki" odwiedza dwa punkty rekolekcyjne naszej archidiecezji. Najpierw jedziemy do Koniakowa, gdzie modli się Domowy Kościół, potem - do młodych z Istebnej II.

    Oazę rodzin odwiedzamy chwilę po obiedzie. Radosne dzieci ochoczo wyciągają ręce i podają swoje imiona. W tym samym czasie ich rodzice, ciocie i wujkowie ćwiczą uroczyste "Alleluja" na Mszę w dzień zmartwychwstania Jezusa.

    Inni kończą dyżur w kuchni, większość korzysta z zasłużonego czasu wolnego. Warto przypomnieć, że dzień zaczyna się tu już o 7.30. I tak codziennie przez 15 dni...

    Paulina i Paweł Kowalewscy z Helenką i ks. Bogdanem Kanią   Paulina i Paweł Kowalewscy z Helenką i ks. Bogdanem Kanią Joanna Juroszek /Foto Gość Przerażenie dnia pierwszego

    Paulina i Paweł Kowalewscy ze swoją 11-miesięczną córką Helenką na rekolekcje oazy rodzin do Koniakowa przyjechali z drugiego końca Polski - z Somonina na Kaszubach. Kochają góry - to jeden z powodów tej długiej podróży. Drugim - i chyba ważniejszym - była zachęta innych kaszubskich małżeństw Domowego Kościoła. - Wszyscy nasi znajomi polecali nam wyjazd z archidiecezją katowicką - mówią zgodnie młodzi małżonkowie.

    W Domowym Kościele są 2,5 roku. Prawie tyle samo trwa ich małżeństwo. Zdecydowali się na rekolekcje, mimo że poświęcić na nie musieli aż 3 tygodnie bezcennego urlopu. Na rekolekcje 1 stopnia, które ze śląską diakonią prowadzi ks. Bogdan Kania, moderator ds. nowej ewangelizacji w archidiecezji katowickiej, przyjechały rodziny z całej Polski. Łącznie z dziećmi i animatorami jest ich 65. Poza małżeństwami z archidiecezji katowickiej, są rodziny z Gdyni, z Płocka, spod Łodzi czy z Czechowic-Dziedzic.

    - To jest najpiękniejszy czas urlopu, jaki moglibyśmy mieć - przyznaje Paulina. - Wiadomo, człowiek dochodzi do tego po czasie. Bo z obawami przyjeżdżają tu wszyscy. Pierwszego dnia wszyscy byli przerażeni.

    Paulina mówi, że pogłębiła się jej relacja z Bogiem, wciągnęło ją też czytanie Pisma Świętego. - Głównym przesłaniem rekolekcji jest narodzić się na nowo - dodaje Paweł. - Chodzi o to, żebyśmy my, jako chrześcijanie, jako katolicy, narodzili się na nowo, wyszli z powszechności, z marazmu czy rutyny. I tego właśnie się uczymy. Sami nakrywamy do stołu, sami podajemy jedzenie, sami tworzymy obstawę liturgiczną Mszy, co jeszcze bardziej pogłębia wspólnotę - dodaje. - Nie przychodzimy na Mszę jako goście, ale sami ją współtworzymy.

    A co jest siłą rekolekcji? - Świadectwa innych małżeństw - przyznają wspólnie.

    «« | « | 1 | 2 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    Komentowanie dostępne jest tylko dla .

    Reklama

    Zapisane na później

    Pobieranie listy

    Reklama

    przewiń w dół