• facebook
  • twitter
  • YouTube
  • rss
  • Śnieg jest biały!

    Joanna Juroszek

    |

    Gość Katowicki 27/2017

    dodane 06.07.2017 00:00

    Tu świętuje się sukcesy małe i duże. A te przychodzą, gdy dziecko zaczyna pisać dyktando w linii prostej, kiedy wie, że „uje” się nie kreskuje, a dopalacze przynoszą śmierć.

    Katolicka Fundacja Dzieciom przy parafii Świętych Apostołów Piotra i Pawła w Katowicach, bo o niej mowa, działa już od ponad ćwierć wieku. To miejsce dla przedszkolaków, dzieci szkolnych i młodzieży z rodzin potrzebujących. Służy im całkowicie za darmo. Również w czasie wakacji.

    Dzieci na klatkach

    Właśnie wtedy odwiedzamy placówkę. W salkach przy parafii, gdzie swoją siedzibę ma fundacja, jest cicho. Starsze dzieci dopiero co wyszły na zajęcia do pobliskiego Pałacu Młodzieży. Zostały uśmiechnięte maluchy, na które spoglądamy, gdy zabawnie poruszają się w rytm zumby. Odwiedzamy i inne sale. Oklejone rysunkami z Janem Pawłem II – przyjacielem dzieci, papierowymi kwiatami czy planszami z zasadami ortografii – przypominają, że na co dzień toczy się tu życie. Są i wysłużone piłkarzyki, i stół do ping-ponga. W parafialnym budynku wcześniej znajdowała się ochronka dla dzieci prowadzona przez siostry służebniczki.

    Fundacja powstała w 1991 r. po zmianach ustrojowych oraz dzięki interwencji ówczesnego proboszcza ks. Pawła Buchty. – Chodząc po kolędzie, widział, że na klatkach schodowych siedzą dzieci, które nie mają swojego miejsca, nie mają się gdzie podziać – mówi Barbara Salamon, obecna prezes. Fundacji na początku jej funkcjonowania szybko udało się załatwić wszystkie formalności w Warszawie. Od prezesa pewnego banku otrzymała też pieniądze, dzięki którym błyskawicznie zrobiono remont i przebudowę budynku. – Przyszła zima 1991 r. i proboszcz załatwił wyjazd w góry. Dzieci wysiadają i jeden chłopak mówi: „K…, śnieg jest biały! Ja tego nie wiedziałem!” – wspomina Wojciech Boroński, jeden z założycieli, były wiceprezydent Katowic. Zazwyczaj podopieczni swoją przygodę z fundacją zaczynają jako maluchy, kończą – jako dorośli. Niektórzy z nich przyprowadzają tu już swoje dzieci. Udało im się wyjść na prostą. Jeden z nich na przykład ma własną firmę, rodzinę; zajmuje się też swoimi przyrodnimi siostrami.

    Ważny gość

    Na zajęcia wakacyjne zaczęła przychodzić pewna dziewczynka, której mama niedawno wyszła za mąż. Z małżeństwem, które ma poważne problemy finansowe, w stałym kontakcie jest ksiądz proboszcz, Andrzej Nowicki, fundator KFD. Jak przyznaje, „wychowuje” ich dość twardo, ale po ojcowsku. Jakiś czas temu parze urodziło się dziecko. Ksiądz Andrzej wspomina z humorem tę sytuację. Kobieta, będąc z noworodkiem w szpitalu, zaczepiła kapelana ks. Marka Zyzaka, mówiąc mu na cały głos: „Proszę przekazać księdzu proboszczowi, że ja już urodziłam”. Z fundacji korzystają też dzieci, którym dopiero co zmarła mama, a które zostały z niepracującym ojcem. Są i dzieci z rodzin niepełnych, dysfunkcyjnych oraz ubogich.

    «« | « | 1 | 2 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół