• facebook
  • twitter
  • YouTube
  • rss
  • Tyle świetnych kombinacji

    Przemysław Kucharczak

    |

    Gość Katowicki 24/2017

    dodane 15.06.2017 00:00

    8-osobowa rodzina z Jankowic Rybnickich wygrała w konkursie „Kronika rodzinnej niedzieli”, zorganizowanym przez Kurię Metropolitalną w Katowicach. W nagrodę pojedzie na dodatkowe wakacje.

    Jury przyznało Grand Prix państwu Kogutom za pełną zdjęć kronikę. Monika i Staszek z dziećmi opisali w niej jedną niedzielę ze swojego życia. Całą rodziną spędzili ją pod Krakowem – w Czernej i okolicach.

    Trudniej z jednym

    Monika i Staszek poznali się w I LO im. Powstańców Śląskich w Rybniku, gdzie chodzili do jednej klasy. Później oboje studiowali w Krakowie: ona teatrologię, on filozofię. – Jeździliśmy rozklekotanym pociągiem, a on wlókł się straszliwie. Mieliśmy dużo czasu, żeby się w sobie zakochać, i tak już zostało – wspomina Staszek. Oboje zafascynowali się Tatrami. Schodzili je wzdłuż i wszerz, i to poza szlakami. Znają stamtąd doświadczenie takiej ciszy, że aż uszy bolą – zwłaszcza, gdy nocuje się gdzieś w kolebach czy na grani. Staszek marzy, żeby pokazać takie Tatry także swoim dzieciom, kiedy te podrosną.

    Pobrali się po studiach. Ich najstarszy syn Ignacy ma 14 lat, Antek – 11, Helena – 9, Emilia – 8, Benedykt – 4 i Konstancja – roczek. – Inni z jednym dzieckiem ledwo dają radę… Jak wy ze wszystkim „zdanżacie?” – dopytuję. – Tak jak każda inna rodzina. Różnie. Jestem przekonana, że rodzina z jednym lub dwojgiem dzieci jest najtrudniejszą opcją. Byłam mamą zarówno jednego dziecka, jak i dwojga. Z liczniejszą gromadką pod wieloma względami jest łatwiej – odpowiada Monika. A Staszek precyzuje: – Dopóki dziecko nie skończy roku albo dwóch, zwykle jest trudno, szczególnie jeśli egzemplarz jest nieodkładalny, jak u nas zwykle bywa. Za to później, w większej rodzinie, jest zdecydowanie łatwiej, ponieważ dzieci wzrastają w grupie i na pewno się nie nudzą. Dużo się dzieje, zawsze można się z kimś pobawić albo pokłócić. To bogactwo relacji. Dzieci uczą się od siebie nawzajem, dzięki temu są bardzo samodzielne i zaradne. Minusem jest jedynie skomplikowana logistyka codzienna: czworo najstarszych dzieci uczy się w szkole muzycznej w Rybniku. – Ponieważ zależy nam również na muzycznym kształceniu dzieci, nie mamy wyjścia: próbujemy ogarnąć ten cyrk, bo problemy są po to, by je rozwiązywać. Ale bardzo się cieszymy, że kolejny rok za nami. Uff – mówi Monika.

    Z trumienką w wózeczku

    Od początku wspólnej drogi Monika i Staszek chcieli stworzyć dużą rodzinę. Tylko ich wyobrażenie o takiej rodzinie było nieco inne: troje dzieci wydawało się punktem docelowym, bo tylko tak duże rodziny spotykali. – Po narodzinach Emilki odkryliśmy, że w Polsce mieszka wiele wspaniałych i naprawdę wielodzietnych rodzin: 7+, 8+ 14+. Z nimi właśnie utrzymujemy kontakt, przyjaźnimy się, często razem spędzamy wakacje, wyjeżdżamy na rekolekcje – mówi Monika. Poznając nowe, wielodzietne rodziny, coraz bardziej się nimi zachwycała. – Chcę szczególnie podziękować Małgorzacie Bednarek, mamie maratonce, która nieraz naprowadzała mnie na właściwe tory, dużo się od niej nauczyłam. To był nowy świat, zupełnie przez media pomijany, bo przecież najłatwiej o wielodzietności pisać z perspektywy patologii i problemów, a tu niespodzianka. Takie przykłady pociągają: nie boimy się kolejnego dziecka, bo widzimy, że można świetnie wychować nawet kilkanaścioro. Teraz jest tylko radość, kiedy pojawia się nowy człowiek, nie ma lęku – podkreśla Monika. – A poza tym żadne dziecko nam się jeszcze nie „powtórzyło”. Niesamowite, że z dwojga osób może powstać tyle świetnych kombinacji. Niestety, kilkoro odziedziczyło też po nas charakter… Zdecydowanie nie zasłużyliśmy na nasze dzieci. Często to powtarzamy, choć równie często mamy ochotę wystrzelić w kosmos choć na godzinę któreś z nich. Albo siebie – dodaje. Na okładce kroniki przygotowanej na konkurs Helenka i Emilka narysowały całą rodzinę. Dzieci, które żyją na ziemi, trzymają się za ręce, nad nimi zaś unosi się pięcioro innych w sercu. Widać też najmniejsze w brzuchu mamy… Pięcioro dzieci Kogutów zmarło przed narodzeniem. – Nie ukrywamy tego, ponieważ takie świadectwo też jest potrzebne wielu rodzicom. Mówimy o tym na kursach dla narzeczonych, czasami zostaję poproszona, by coś napisać czy powiedzieć i chętnie to robię. Pamiętamy o każdym dziecku: nie ma znaczenia, czy żyło miesiąc, dwa czy dłużej. Zaistniało na chwałę Bożą na zawsze. Pan Bóg wie, co robi – a lepiej jest być niż nie być – mówi Monika. Tylko dwoje dzieci udało się im pochować. – Szczególnie piękny był pochówek Cecylii. Szliśmy całą rodziną na cmentarz: w wózku bliźniaczym siedziała Emilia, obok leżała biała trumienka. A dookoła zielone pola i łąki. Helenka na rowerze, chłopcy dzielnie obok. Pełnia życia i piękno – wspomina Monika. – Nie można tematu śmierci w rodzinie unikać, udawać, że nic się nie stało. Nasze dzieci wiedzą, że miały rodzeństwo. Dziewczynki zawsze je malują: wtedy obraz rodziny jest pełny. Wiedzą też, że śmierć jest naturalną koleją rzeczy – zauważa. Monika podkreśla, że nie żałuje ani jednej ciąży. – Nie patrzę na to jak na stratę. To zawsze jest zysk, bo dziecka mogłoby nie być, a jest. Kiedy zaistnieje, to jest na wieczność. Nawet gdybym miała tracić każdą kolejną ciążę, to i tak warto – mówi.

    Można nie być ministrantem?

    Jak w dzisiejszym trudnym świecie wychować dzieci na ludzi? – Nie mamy gotowej recepty, każda rodzina musi wypracować własną. Rodzice najlepiej znają dziecko, a każde jest inne, ma inny potencjał, talenty, temperament. Coraz bardziej widzimy, że nawet na własne dzieci mamy ograniczony wpływ, bo przecież wychowujemy je do samodzielności i one potem same wzrastają i idą dalej – twierdzą Kogutowie. Ich zdaniem wielodzietność bardzo tu pomaga, bo dzieci tworzą własną bandę i są mniej podatne na możliwe złe wpływy z zewnątrz. W niedzielnej kronice Kogutowie opisali pobyt u karmelitów w Czernej, gdzie zostały im nałożone szkaplerze. – Jestem przekonana, że gdy się dziecko ofiaruje Bogu, to ono się później znajduje tam, gdzie powinno być, jak w tajemnicach radosnych Różańca. Dziecko powierzone Matce Bożej będzie bezpieczne – uważa Monika. – A poza tym ofiarowanie dzieci Maryi daje też trochę luzu, bo jest Ktoś, kto o nie dba lepiej niż my – podkreśla. Kogutowie starają się też jak najszybciej związać dzieci z tym, co dobre. Są wdzięczni, że na Śląsku można posłać je do Wczesnej Komunii Świętej. – Widzimy tylko dobre owoce tej decyzji. Cieszymy się też, że znajdują się odważni kapłani, jak ks. Teodor Suchoń z Chwałowic i ks. Tadeusz Kalisz z Jankowic, którzy nie boją się zaprosić do służby przy ołtarzu naprawdę małych chłopców. Wszyscy nasi synowie służyli do Mszy jeszcze przed I Komunią Świętą. Uważam, że to do niej najlepsze przygotowanie, rodzi tęsknotę – mówi Monika. Chłopcy od Kogutów ministrantami byli „od zawsze”. Antek, który zaczynał ministranturę jako pięciolatek, zapytał nawet kiedyś z niedowierzaniem: „Mamo, a można nie być ministrantem?”. – Teraz w parafii mamy dwóch czteroletnich ministrantów, naszego Benka i Filipa. Zachowują się przy ołtarzu nienagannie. To dobry moment – przekonują Kogutowie. Zaangażowali się też w organizację na Śląsku fantastycznej organizacji – Skautów Europy. To katolickie harcerstwo, które skutecznie wychowuje dzieci i młodzież na ludzi wierzących, odpowiedzialnych i samodzielnych. – Wciąż szukamy też chętnych do współpracy: studentów, studentki, ale także rodziców, bo harcerstwo wspaniale nam się rozrasta i brakuje rąk do pomocy – mówi Staszek. Nagrodą w konkursie „Kronika rodzinnej niedzieli” pierwotnie miała być pielgrzymka do Ziemi Świętej. Ponieważ jednak taki wyjazd, zwłaszcza w środku lata, byłby zbyt forsowny dla małych dzieci i Moniki, która jest w zaawansowanej ciąży, zamiast do Izraela Kogutowie jadą na rodzinną pielgrzymkę do Włoch. – Dzieci cieszą się z wcześniejszych wakacji. Zasłużyły – mówi wesoło Monika.•

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    • Gość
      17.07.2017 09:55
      jaki ładny obrazek, szkoda że rzeczywistość wygląda inaczej
    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół