• facebook
  • twitter
  • YouTube
  • rss
  • Klisze pamięci

    Przemysław Kucharczak

    |

    Gość Katowicki 05/2017

    dodane 02.02.2017 00:00

    175 przedwojennych fotografii starych śląskich świątyń udostępniło w internecie Muzeum Górnośląskie w Bytomiu. Największe wrażenie robi widok tych kościołów, których już... nie ma.

    Można je oglądać na stronie www.kliszepamieci.pl. Najmłodsze z tych zdjęć mają 79 lat. Zostały zrobione w związku z inwentaryzacją, którą od 1928 r. prowadził ze współpracownikami Tadeusz Dobrowolski – konserwator zabytków i kierownik Oddziału Sztuki w Śląskim Urzędzie Wojewódzkim. Tych 175 zdjęć czekało na szklanych kliszach, aż ktoś je wyciągnie z muzealnego magazynu. Muzeum Górnośląskie zadbało o ich konserwację – i udostępniło.

    Spalony z iglicą

    Widać na nich na przykład kościółek z wysoką, drewnianą iglicą, otoczony drewnianym płotem. Stał on w Bziu Zameckim koło Jastrzębia-Zdroju. Stał, bo już nie stoi. Nocą 1 lutego 1942 roku z niewyjaśnionych do dziś przyczyn stanął w płomieniach. Wyrwani ze snu mieszkańcy Bzia ruszyli go gasić, biegnąc w stronę rozświetlającej ciemność łuny. Bezskutecznie: dla drewnianych budowli ogień zazwyczaj jest bezlitosny.

    Są też zdjęcia drewnianego kościoła w Połomi pod Wodzisławiem, który w 1969 roku zawalił się w czasie wichury. Ostała się tylko charakterystyczna wieża. Wielu Ślązaków zna jej sylwetkę z wypraw w góry, bo została ona później przeniesiona do Wisły-Głębiec. Na starych fotografiach widać, jak wyglądała pierwotnie, w Połomi. Nie ma już też uroczego kościółka św. Jadwigi w Pszczynie. Spłonął we wrześniu 1939 roku, w pierwszych dniach wojny. Co ciekawe jednak, nie miało to związku z krwawą bitwą pod Pszczyną, którą stoczyły tutaj 1 i 2 września Wojsko Polskie i Wehrmacht. Ogień pojawił się dopiero następnego dnia po przejściu frontu, w absurdalnych okolicznościach. Niemcy akurat chowali swoich poległych towarzyszy na cmentarzu parafii Wszystkich Świętych, odległym od kościółka św. Jadwigi o około 200 metrów. Oddali na ich cześć salwę honorową, a wtedy miały ozwać się... strzały z wieży drewnianego kościółka. Żołnierze Wehrmachtu podobno odpowiedzieli ogniem i kościółek stanął w płomieniach.

    Zagadkowa sprawa

    Niemcy twierdzili, że z kościółka strzelali do nich partyzanci, co raczej nie może być prawdą. Gdyby na wieży byli na przykład powstańcy śląscy, dlaczego mieliby czekać z oddaniem strzałów na salwę honorową z cmentarza? Dzisiejszy proboszcz parafii św. Jadwigi, ks. Alojzy Bok, podejrzewa, że prędzej można było spodziewać się na tej wieży niemieckich obserwatorów. Być może Niemcy przez pomyłkę ostrzelali się wzajemnie. Z niemieckich źródeł wynika, że takie omyłkowe wymiany ognia w pierwszych dniach wojny zdarzały się nagminnie przestraszonym, nieostrzelanym jeszcze chłopakom w mundurach Wehrmachtu. Byli oni przy tym święcie przekonani, że strzelają do „polskich partyzantów”, a nie do własnych kolegów z innych oddziałów. Na przedwojennych zdjęciach widać nie tylko ten kościół, ale i wspaniałe, gotyckie rzeźby z jego ołtarza. Co ciekawe, spora część tych dzieł ocalała. – To zagadkowa sprawa, bo drewniany kościół pali się tylko 15–20 minut... Niektórzy twierdzą, że to wyposażenie było już wcześniej wyniesione w związku z przygotowaniami do remontu – mówi ks. Bok.

    «« | « | 1 | 2 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół