• facebook
  • twitter
  • YouTube
  • rss
  • Jedyne takie Betlejem

    dodane 05.01.2017 00:00

    Najstarszy utwór zagrany w katowickim Spodku to IX-wieczna łacińska antyfona wzywająca Emmanuela. W słynnej hali widowiskowej już trzeci raz wybrzmiały najpiękniejsze kolędy świata.

    Wielkie kolędowanie rozpoczął fragment z Księgi Proroka Jeremiasza o narodzinach Chrystusa: „A ty, Betlejemie Efrata, tak małe wśród judzkich pokoleń. Lecz właśnie z ciebie wyjdzie Ten, który będzie panował nad całym Izraelem”. Wykonany przez Yarona Cherniaka po hebrajsku utwór był zapowiedzią czegoś wyjątkowego. Artysta jest wirtuozem gry na tradycyjnych perskich instrumentach: tarze i sazie. Wystarczyło kilka dźwięków przy akompaniamencie jego aksamitnego, pięknego głosu, by zanurzyć się duchowo w ziemi Zbawiciela. O rozczarowaniu absolutnie nie mogło być mowy. Ale to dopiero początek. Oprócz artysty z Izraela na katowickiej scenie wystąpili: Katarzyna Cerekwicka, Piotr Cugowski, Brian Fentress, Mino Cinelu, Adam Krylik oraz Pipes & Drums, jedyna w Polsce orkiestra grająca na wielkich dudach szkockich.

    To między innymi oni tradycyjnym polskim kolędom nadali nowy koloryt. Na znudzonego nie wyglądał też Mino Cinelu. Ten francuski multiinstrumentalista i specjalista od perkusjonaliów w Spodku grał na wszystkim, co wpadło mu w ręce. Nawet wtedy, gdy... zgubił pałkę perkusyjną. Artystów do wspólnego kolędowania, zwyczajem ubiegłych lat, zaprosiła znana i ceniona w Polsce grupa muzyczna Trzecia Godzina Dnia. Piotr Nazaruk kierujący chórem TGD nie krył radości i wzruszenia z możliwości powrotu na śląską scenę. Młodzi chrześcijanie tworzący zespół pochodzą z różnych Kościołów i kiedy występują, potrafią śpiewać na cześć Pana jak mało kto. Ich muzyka ma to „coś”. Zresztą podczas koncertu P. Nazaruk podkreślał, że sprawcą całego dzieła nie są oni, lecz Jezus Chrystus. Muzycy porwali wręcz publiczność. Zgodnie z programem, widzowie wysłuchali utworów bożonarodzeniowych z najdalszych zakątków świata. Obok kawałków w języku angielskim: „We three kings” Johna H. Hopkinsa z 1857 roku czy rozsławionej na całym świecie „Joy to the world” z tekstem Isaaca Wattsa i muzyką Georga F. Haendla z 1719 roku do uszu słuchaczy docierały brzmienia kolęd w językach hiszpańskim, francuskim czy portugalskim. Ze sceny co rusz płynęły radosne i pełne energii dźwięki przeplatane subtelnymi brzmieniami, które wywoływały atmosferę euforii i zachwytu, ale także wprawiały słuchaczy w stan zadumy i refleksji. Przejmująco i majestatycznie zabrzmiał świąteczny utwór „Noël” w wykonaniu Katarzyny Cerekwickiej. Artystka pod koniec listopada nagrała nowy krążek z kolędami. „Wiele było wzruszeń podczas rejestracji płyty, a w pewnym momencie wydawało się, że nic z tego nie będzie. Ktoś jednak nad nią czuwał. Tak powstało dziesięć najpiękniejszych kolęd w mojej interpretacji, pachnących goździkami, skórą pomarańczy i świerkowymi gałązkami” – napisała na jednym z portali społecznościowych.

    «« | « | 1 | 2 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół