• facebook
  • twitter
  • YouTube
  • rss
  • Marcin ma 550 lat

    Przemysław Kucharczak

    |

    Gość Katowicki 46/2016

    dodane 10.11.2016 05:39

    Naukowcy ogłosili to dopiero przed trzema laty: najstarszą drewnianą budowlą Górnego Śląska jest kościół w Ćwiklicach. Wielkie świętowanie już w odpust 13 listopada.

    I pomyśleć, że jeszcze niedawno historycy byli przekonani, że ten stojący pod Pszczyną kościółek św. Marcina z Tours ma tylko około 400 lat... Wszyscy myśleliby tak dalej, gdyby nie szkody, którym uległa budowla w czasie powodzi w 2010 roku.

    Kościół został wtedy na cztery lata wyłączony z użytkowania. Zaczął się jego generalny remont. Przy okazji naukowcy pobrali 113 próbek drewna z jego konstrukcji i przebadali je metodą dendrochronologii.

    Kolumb był jeszcze dzieckiem

    Wyniki przyszły w 2013 roku. I wtedy wybuchła naukowa bomba: okazało się, że pierwszy z dębów, z których zbudowany jest kościół w Ćwiklicach, został ścięty w... 1461 roku. To około 150 lat wcześniej, niż dotąd sądzono!

    Kolejne użyte do budowy dęby, jodły, sosny i świerki padły pod siekierami drwali w następnych latach, aż do wiosny 1466 roku.

    To działo się 30 lat przed odkryciem Ameryki przez Kolumba. Wit Stwosz nie tylko nie zaczął jeszcze rzeźbić ołtarza w kościele Mariackim, ale nawet nie zdążył przyjechać do Krakowa. Polacy akurat bili Krzyżaków w końcowej fazie wojny trzynastoletniej.

    Z kolei na południe od Śląska, na terenie dzisiejszej Rumunii, słynny dziś hospodar Wład Palownik, zwany Drakulą – wbijał na pale tysiące wziętych do niewoli Turków, którzy napadli na jego kraj.

    Według dzisiejszego stanu wiedzy, żadna drewniana budowla na Górnym Śląsku nie jest więc starsza od kościoła św. Marcina w Ćwiklicach! Z podobnego okresu pochodzi piękny kościółek w Łaziskach Rybnickich w gminie Godów, który jest jednak od ćwiklickiego o rok młodszy.

    Na razie niewiele drewnianych kościołów na Górnym Śląsku naukowcy zbadali równie dokładnie. Nie można wykluczyć, że w przyszłości któryś z nich okaże się jeszcze starszy.

    Malowidło w podłodze...

    W czasie długiego remontu kościółka w Ćwiklicach konserwatorzy dokonali jeszcze wielu fascynujących odkryć. Znaleźli choćby krypty grobowe dawnych właścicieli Ćwiklic. A w zeszłym roku odkryli malowidła z 1836 roku w zadziwiającym miejscu – na deskach... podłogi na kolejnych piętrach wieży.

    – Po zniesieniu na dół ułożyliśmy je. To były takie gigantyczne puzzle... Okazało się, że są to fragmenty stropów, między innymi z nawy głównej – mówi konserwator Bożena Halska. – Malowidło główne, czyli koronacja Najświętszej Maryi Panny, było zachowane aż w 80 proc. – dodaje.

    Konserwatorzy odkryli też, że w części desek na stropie były powycinane fantazyjne, ażurowe rozety. Znalezisko powędrowało więc do renowacji, a później wróciło na sufit kościoła. Fragmenty, których brakowało, zostały zrekonstruowane.

    Cennych barokowych, a miejscami nawet renesansowych malowideł jest zresztą w kościele w Ćwiklicach więcej. – Jest tu przedstawionych dwunastu apostołów oraz pięć stacji Męki Pańskiej, bo liczba stacji wtedy nie była jeszcze ustalona – pokazuje na ścianach proboszcz, ks. Sylwester Suchoń.

    «« | « | 1 | 2 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół