• facebook
  • twitter
  • YouTube
  • rss
  • Zbija z tropu

    dodane 03.11.2016 00:00

    Szymon Babuchowski opowiada, o czym jest „Niebo będzie później” – jego wywiad rzeka z Natalią Niemen.

    Joanna Juroszek: Czym najbardziej zaskoczyła Cię Natalia Niemen? Które fragmenty wywiadu są dla Ciebie najważniejsze?

    Szymon Babuchowski: Chyba te mówiące o jej relacji z Panem Bogiem i te dotyczące rodziny. A co mnie zaskakuje? Kilka myśli o Bogu i pokora w podejściu do obcowania z Nim. Natalia mówi, że cały czas nie wie, jak to będzie, kiedy stanie twarzą w twarz z Bogiem. Czy powie jej: „Chodź, kochane dziecko, znamy się”, czy może: „Sorry, ale nie znam Cię”. To jest zaskakujące, jeżeli weźmie się pod uwagę, że mówi to człowiek, który od około dwudziestu lat świadomie żyje z Panem Bogiem. Mówi o tym też tytuł: „Niebo będzie później”. Nie możemy pogrążać się w letargu, twierdząc, że już się nawróciliśmy, chwała Panu i amen. Słowo „będzie” niesie nadzieję, ale „później” mówi o tym, że jeszcze sporo mamy do zrobienia.

    Poznałeś lepiej Czesława Niemena dzięki tej rozmowie?

    W pewnym sensie tak, choć od razu muszę zaznaczyć, że nie jest on głównym bohaterem tej książki. O muzyce Niemena nie mówimy tu zbyt wiele. Natomiast na pewno poznałem go bardziej od strony prywatnej. Przystępując do rozmowy, byłem ciekaw, jak wyglądał dom, w którym wychowała się Natalia. Dlatego od tego obrazu zaczynamy wywiad. To dom, który ciągle był niedokończony, bo tata siedział gdzieś w kąciku za swoją „robotestrą” – elektroniczną machiną, na której tworzył muzykę. W ostatnich latach życia tworzył sam – wynikało to zapewne z jego perfekcjonizmu. Tymczasem w domu, w podłodze, ruszały się jakieś klepki, a zamiast drzwi do łazienki wisiała cerata, bo wszystko odkładane było na później. Takie obrazki też znalazły się w książce i dodają jej kolorytu.

    Bardzo spodobało mi się pytanie: „Czy małżeństwo zbliża Cię do Boga?” i odpowiedź: „Tak, absolutnie zbliża. Dlatego, że cały czas widzę, że nie mogę polegać na moim mężu”.

    To jest właśnie jedna z tych rzeczy, które zaskoczyły mnie najbardziej. Spodziewałem się raczej odpowiedzi w rodzaju: „Tak, małżeństwo to przedsionek naszej przyszłej relacji z Panem Bogiem. Oczywiście jesteśmy niedoskonali, ale w jakimś stopniu w małżeństwie dostrzegamy odbicie miłości Bożej”. Natalia powiedziała coś, co zupełnie zbiło mnie z tropu.

    O czym jeszcze rozmawialiście?

    Chciałem pokazać postać Natalii możliwie szeroko, więc, przygotowując się do wywiadu, całość podzieliłem na pięć elementów. Wyszedłem od słów piosenki: „Jestem mamą – to moja kariera” i pomyślałem sobie: fakt, Natalia jest mamą, ale jest też córką, żoną, artystką, dzieckiem Boga. Oczywiście jednym sprawom poświęciliśmy więcej miejsca, innym mniej. Doszedł jeszcze wątek „obywatelski”, bo rozmawialiśmy trochę o zaangażowaniu polityczno-społecznym. Te wszystkie sprawy się ze sobą łączą. Natomiast sama postać Czesława Niemena została potraktowana tu wyłącznie jako korzeń tego pięknego drzewa, którego koronie się przyglądamy. Bo Natalia to Natalia, a nie Czesław.

    Z książki dowiadujemy się, że autorem piosenki „Jestem mamą” wcale nie jest Natalia Niemen. Zaproponowano jej, by ją zaśpiewała.

    To prawda. Natalia mówi natomiast, że odnalazła się w niemal wszystkich słowach tej piosenki. Nie zgadza się tylko z fragmentem: „Mówili: talent, mówili: wdzięk”, bo jej tak akurat nie mówili. (śmiech)

    «« | « | 1 | 2 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół