• facebook
  • twitter
  • YouTube
  • rss
  • Farorz w izbie

    Przemysław Kucharczak

    |

    Gość Katowicki 41/2016

    dodane 06.10.2016 09:18

    Nie ma grobu, bo Niemcy spalili jego ciało. Śląski błogosławiony, ksiądz Józef Czempiel, ma jednak izbę pamięci. Właśnie odnowiła ją parafia Wniebowzięcia NMP w Chorzowie-Batorym.

    To w tej parafii błogosławiony był długoletnim farorzem. W poświęconej mu izbie pamięci, która mieści się w domu parafialnym, przybyło teraz plansz i eksponatów. Układają się one w opowieść o tym, jak synek z Józefki, dzisiejszej dzielnicy Piekar Śląskich, poszedł za Jezusem.

    Nie póda do tłumacza

    Studiował teologię na Uniwersytecie Wrocławskim. – Pierwszy list, który stamtąd wysłał, napisał w języku niemieckim, którym posługiwał się w szkole. Jego matka odesłała mu go z wiadomością: napisz mi w języku serca, bo jo nie póda do tłumacza, żeby mi list od mojego dziecka przetłumaczył – śmieje się Józefa Wilk ze Stowarzyszenia Rodzin i Przyjaciół Księdza Józefa Czempiela. Pani Józefa, która oprowadza nas po tej wystawie, jest zresztą z błogosławionym księdzem Czempielem spokrewniona: to wnuczka jego siostry. Urodziła się, kiedy ks. Czempiel był przez Niemców zamknięty w obozie.

    Dowiedział się wtedy z listu, że jego siostrzenicy urodziło się dziecko, i odpisał z obozu, że mu błogosławi. W izbie pamięci stoją krzesło księdza i jego biurko. Z kolejnych plansz na ścianach dowiadujemy się o parafiach na całym Górnym Śląsku, w których pracował. Najpierw trafił do parafii św. Józefa w Rudzie. – To ta „prawdziwa” Ruda. I tam zaangażował się w ruch trzeźwościowy, bo tam był przemysł i środowisko tego wymagało – mówią Józefa i jej mąż Józef, oprowadzając nas po wystawie. Są tu bardzo ciekawe zdjęcia – na przykład to z poświęcenia stadionu Ruchu Chorzów dokładnie 80 lat temu. – Proszę zobaczyć, tutaj ks. Czempiel już siedzi na trybunach. Zapewne to on ten stadion poświęcił – mówi Józefa.

    Topole tamtej krainy

    Wśród fotografii na wystawie jest taka z chorymi w kościele w Batorym, przywiezionymi tam na łóżkach z pobliskiego szpitala. – W jego parafii w Chorzowie-Batorym działało ponad 30 stowarzyszeń. Umiał z nimi współpracować, miał kontakt z lokalną społecznością – zauważa Józef Wilk. – Ksiądz Czempiel był normalnym duszpasterzem. Myślę, że doskonale nadaje się na patrona rodzin zagrożonych, nie tylko przez alkoholizm, ale różne współczesne plagi – mówi ks. Piotr Berger, proboszcz parafii Wniebowzięcia NMP w Chorzowie-Batorym. Ksiądz Czempiel bronił prawa Ślązaków do katechizacji w języku serca – i dlatego już jako młody ksiądz przygotowywał dzieci do Pierwszej Komunii Świętej w języku polskim. Zdolnym uczniom dawał lekcje tego języka, a przed plebiscytem w 1921 roku nie ukrywał, że chciałby widzieć Górny Śląsk w granicach odrodzonej Rzeczypospolitej. Z tego powodu musiał uciekać z Żędowic na Opolszczyźnie, które zostały przyznane Niemcom. Był tam wtedy proboszczem. Po przeprowadzce na polską stronę Śląska został proboszczem w Chorzowie-Batorym. Niemcy nie zapomnieli mu jednak propagowania polskości. 13 kwietnia 1940 roku przyszli po niego do kościoła. Wyprowadzili go ze stojącego tu do dziś konfesjonału. – Każdy kolejny farorz spowiada w tym samym konfesjonale. I czeka, kiedy po niego przyjdą... – śmieje się ks. proboszcz Piotr Berger. Ksiądz Czempiel został przewieziony do obozu w Dachau, później do Mauthausen-Gusen, a w końcu znów do Dachau. Pisał do bliskich, że widok topoli w obozie przypomina mu farski ogród w Chorzowie-Batorym. Nawet w obozie pamiętał o swoich parafianach. Niemcy zamordowali go w maju 1942 roku. W 1999 roku Jan Paweł II ogłosił go błogosławionym – jednym spośród 108 męczenników II wojny światowej.

    Aby zwiedzić izbę pamięci, trzeba skontaktować się z parafią Wniebowzięcia NMP – tel. 32 246 28 76.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół