• facebook
  • twitter
  • YouTube
  • rss
  • Papuas z Palowic

    Przemysław Kucharczak

    |

    Gość Katowicki 37/2016

    dodane 08.09.2016 00:00

    Ten biały w środku to ksiądz ze Śląska. Ma pióropusz papuaskiego wojownika i jest pomalowany w barwy szczepu Masumawe, który... przyznał mu obywatelstwo.

    Tytuł wojownika zresztą bardzo do tego Ślązaka pasuje, bo to ks. Bogdan Cofalik – w młodości znakomity zawodnik w podnoszeniu ciężarów. Kiedy wstępował do Zgromadzenia Misjonarzy Świętej Rodziny, myślał, że na zawsze żegna się ze sportem. Okazało się, że Pan Bóg wcale mu tej pasji nie odebrał. Więcej: kapłan trenuje teraz w Papui-Nowej Gwinei kilkuset chłopaków. Jego wychowankowie wygrywają wszystkie krajowe mistrzostwa. Ksiądz Bogdan właśnie spędza swój urlop w rodzinnych Palowicach koło Żor.

    Chyba do żeńskiego

    W młodości nikt nie wpadłby na pomysł, że ten atletycznie zbudowany, długowłosy chłopak zostanie księdzem. Sam Bogdan uznałby za stukniętego kogoś, kto by mu to przepowiedział. Jest jednym z czterech braci Cofalików, wybitnych śląskich ciężarowców. Marian w 1976 r. był wicemistrzem świata juniorów; po nim sukcesy osiągali Hilary i Andrzej – mistrz świata i brązowy medalista olimpiady w Atlancie. Z Bogdanem trenerzy też wiązali wielkie nadzieje. Był zawodnikiem ambitnym i znakomitym technicznie. Już jako 16-latek występował w klubie KKS Kolejarz Gliwice. Wygrywał zawody, był na przykład parę razy mistrzem Śląska juniorów. Dostał też powołanie do polskiej kadry juniorów. Mieszkał wtedy w Gliwicach, z dala od rodziców. Mocno tam z kumplami imprezował. Ma poczucie humoru, gra na gitarze, potrafił rozgrzać towarzystwo. Lubił też tańczyć, dlatego chodził na dyskoteki.

    – Więc kiedy później kumple usłyszeli, że poszedłem do zakonu, skomentowali: „Ale chyba do żeńskiego” – śmieje się dzisiaj ksiądz Bogdan. Na tych imprezach w latach 70. i 80. XX wieku lało się morze wódki. Alkohol zniszczył życie wielu znakomitym sportowcom. Bogdana ocaliła pewna zadziorność i zamiłowanie do ustawiania się w życiu pod prąd. Tak było, kiedy w szkole zapuszczał długie włosy – co było wtedy baaardzo tępione – i tak było na imprezach z kumplami, gdzie w ogóle nie dotykał alkoholu. – Jak miałem 17 lat, podpisałem krucjatę. Nigdzie jej nie wysłałem, tylko ją w dowodzie noszę. Do dzisiaj nikt nie wiedział... Tylko jednemu kumplowi i Marianowi, starszemu bratu, powiedziałem. Widziałem, co alkohol robi z chłopakami. Pomyślałem, że skoro wszyscy pili – to ja nie będę. Wszyscy palili – ja nie będę – wspomina wesoło.

    I po ryju

    Osoby, które podpisują Krucjatę Wyzwolenia Człowieka, zobowiązują się do całkowitej abstynencji od alkoholu. Nie było to łatwe, bo kumple pierwszy kieliszek nalewali właśnie jemu. – Aż się kiedyś wpieniłem i mówię: „Jeszcze raz, i po ryju. Jeśli chcecie, żebym tu był, to przestańcie”. No i później na imprezach już sami rzucali na początku hasło: „Tego nie częstować”. Jak ktoś dopytywał dlaczego, wyjaśniali: „Coś ma z sobą: nie pije i nie pali. Ale jest normalny” – śmieje się ksiądz. Koledzy Bogdana szanowali, bo wiedzieli, że o nich zadba. I rzeczywiście, Bogdan w nocy, po imprezach, po kolei prowadził ich przez Gliwice albo zanosił do domów. Czasem zatrzymywał się przy nich milicyjny patrol, który na pewno zwinąłby jego kolegów do izby wytrzeźwień, gdyby byli sami. Bogdan grzecznie jednak wtedy wyjaśniał, że „kolega jest chory”, i zapewniał, że odstawi go bezpiecznie. Inna rzecz, że bywały takie ranki, gdy tylko sam Bogdan stawiał się na treningu. Inni, po imprezie, nie byli w stanie. Nie od razu, ale na dłuższą metę – zaczęło to odbijać się na sportowych wynikach. Co myśli o dzisiejszych aferach z dopingiem w podnoszeniu ciężarów? Uważa, że chłopcy, którzy biorą „koks”, sami siebie niszczą. – Za naszych czasów też już to było. Trenerzy wiercili dziurę w brzuchu, zwłaszcza gdy ktoś wchodził do kadry. Wtedy odpowiadasz: „nie wezmę, bo to jest kłamstwo, oszustwo” – mówi zdecydowanie.

    «« | « | 1 | 2 | 3 | 4 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół