GN 20/2018 Archiwum

Módlcie się za dzieci

Dwaj Ślązacy – z Siemianowic i Jastrzębia – idą z Zakopanego do Wilna. Kiedy zamykaliśmy ten numer „Gościa”, byli na Mazurach. Mają niezwykły cel.

Ich trasa liczy aż 1,2 tys. kilometrów, idą od ponad miesiąca. Brną przez mazurskie błota, przeprawiają się przez rzekę po jakimś zwalonym betonowym słupie, nieraz nocują w namiocie gdzieś w polu. Po co to wszystko?

Dla przygody? No właśnie – nie tylko. Podstawowy cel jest inny: idą w pielgrzymce do Ostrej Bramy, prosić Matkę Bożą o wstawiennictwo w obronie życia dzieci nienarodzonych.

Każdy może śledzić ich drogę na Facebooku, gdzie założyli fanpage „Pielgrzymka z Zakopanego do Wilna – Maryjo ratuj”. O swojej drodze piszą tam z humorem. Relacje kończą zwykle czymś takim jak np. 16 lipca: „Módlcie się nie za nas, a za zmiany prawne w naszym kraju, a jak macie czas, to za nas też się przyda: ) Niech Wam Bóg błogosławi!”.

Jeden z maszerujących to Marek Grygierek, dołowy górnik z jastrzębskiej „Zofiówki”; wziął na tę pielgrzymkę bezpłatny urlop. Drugi to Mariusz Piotrowski z Siemianowic, który pracował dotąd jako kontroler jakości przemysłu górniczego i samochodowego.

Intencja ich pielgrzymki jest na czasie tym bardziej, że we wrześniu będzie ważyć się w Sejmie sprawa zakazu zabijania dzieci przez aborcję. Pod obywatelskim projektem ochrony życia dzieci podpisało się 458 tys. polskich obywateli.

Szansa na przyjęcie dobrego prawa jest dzisiaj w Polsce ogromna. Będzie to również test dla polityków PiS, czy pozostaną wierni swoim deklaracjom w sprawie powstrzymania zabijania dzieci, czy też teraz, kiedy sprawują władzę, będą próbowali się z nich chyłkiem wycofać...

Poprzednią realną szansę na zwiększenie ochrony życia PiS zmarnowało przez swoją niejednoznaczną postawę w roku 2007. Straciły na tym dzieci, ale też i sama partia – w proteście odeszła wtedy grupa Marka Jurka, a w dalszej konsekwencji PiS straciło władzę na osiem lat.

Od tego, co z ochroną dzieci zrobi Sejm, zależy, w jakim cywilizacyjnym kierunku pójdzie Polska. A za nią, być może, sąsiednie kraje – bo dziś cała Europa stoi na progu sporych zmian. Dwaj śląscy mężczyźni zapraszają więc teraz Polaków do modlitwy.

Wyruszyli 12 lipca z Zakopanego i lekko skręcili ku zachodowi. Szli przez Babią Górę, Piekary Śl., Częstochowę. Na Facebooku opisują odwiedzane sanktuaria. W Gietrzwałdzie, gdzie w 1877 r. Maryja rozmawiała po polsku z dziewczynkami, zanotowali: „Na pytanie: »Czego żądasz, Matko Boża?«, padła odpowiedź: »Życzę sobie, abyście codziennie odmawiali Różaniec!«”.

Spotykają fantastycznych ludzi. Ktoś zatrzymał się samochodem, pogadał z nimi, a potem wpisał komentarz w internecie, że rozmowa z nimi dała mu sporo do myślenia. Czasem przenocują ich gospodarze, czasem dobrzy proboszczowie, a czasem, wykończeni 40-kilometrowym marszem, rozbijają namiot gdzieś między polem uprawnym a dróżką dla traktora.

Raz doszli do miejsca, gdzie z powodu prac nad obwodnicą Ostródy droga... skończyła się. Poszli więc na wprost przez łany zboża, wąziutką ścieżką zrobioną przez opony ciągnika.

6 sierpnia drogę zagrodziła im rzeka. Na szczęście znaleźli zwalony nad nią betonowy słup elektryczny. Część bagażu przerzucili więc na drugi brzeg, i już z odchudzonymi plecakami, na czworakach, przeszli po wąskim słupie. „Udało się! Po dwóch godzinach byliśmy na drugim brzegu, a naszym oczom ukazała się przepiękna polana z tysiącem motyli. Nawet dziesiątki tysięcy komarów przestały przeszkadzać na ten widok. Po ponownym spakowaniu się ruszyliśmy dalej. Okazało się, że jesteśmy na łące, która z jednej strony otoczona jest rzeką, a ze wszystkich innych jest rozlewiskiem, z kanałami wypełnionymi po pas wodą. Dobre 40 minut zajęło nam odnalezienie ledwo widocznych śladów kół na trawie, które doprowadziły nas do drogi. Pomimo trudności i opóźnienia dotarliśmy po 21.00 do sanktuarium Matki Bożej Gietrzwałdzkiej. Oddajemy to Maryi z uśmiechem. Módlcie się za dzieci, które chce się zabijać przez fałszywą litość”.

Mariusz i Marek zachęcają, żeby ludzie w drodze do Ostrej Bramy do nich dołączali, nawet na krótkie odcinki. „27 lipca dotarliśmy do mieścinki Zygry. Spędziliśmy noc na plebanii dzięki uprzejmości ks. proboszcza, który był misjonarzem na Wschodzie. Tego dnia przyjechali Michał i Ania, aby towarzyszyć nam kilka dni (WINCYJ TAKICH! WINCYJ!)” – napisali.

« 1 »
oceń artykuł

Zobacz także

Zapisane na później

Pobieranie listy

Rekalma