• facebook
  • twitter
  • YouTube
  • rss
  • Poddaję się!

    Joanna Juroszek

    dodane 19.07.2016 06:00

    Widziałem Go dosłownie przez ułamek sekundy. Siedział na masce mojego samochodu, wpatrywał się w moje oczy i zapytał: „Synu, czy to naprawdę jest twoje miejsce?”.

    Tej nocy Navid spał na parkingu przy lotnisku. We śnie poczuł, jak coś silnie trzęsie jego ciałem. – Przeżywałem już wcześniej coś podobnego. Dzieje się tak, kiedy śpisz w samochodzie, wokół poruszają się inne auta, a twoje zaczyna się trząść. Ale tam była zupełna cisza. Pomyślałem: „Może jest mi zimno?”. Było totalnie ciepło... Potem na masce swojego samochodu zobaczył Jezusa, patrzącego na niego z ogromną miłością. W jednej chwili podniósł ręce, uderzył nimi o dach samochodu i powiedział: „Poddaję się. Jezus jest Bogiem!”.

    Masz mało czasu

    Navid o swoim spotkaniu z Chrystusem opowiedział w zborze zielonoświątowym Betania w Katowicach. Były muzułmanin obecnie razem ze swoją żoną i córką mieszka w Niemczech. Kościół, do którego należał w Iranie, teraz działa w podziemiu. Iran zajmuje 9. miejsce w Światowym Indeksie Prześladowań. Aresztowano tam wielu chrześcijan. Ucierpiało wiele Kościołów domowych. Navid urodził się w rodzinie muzułmańskiej. W Jezusa najpierw uwierzyła jego siostra jako nastolatka, po niej – matka i ojciec. Navid był nieugięty. Przeżywając bunt młodzieńczy, postanowił pójść własną drogą. – Opuściłem dom, zacząłem swój biznes, odnosiłem sukcesy, aż doszedłem do miejsca, w którym przestało mi się powodzić – mówił, dodając, że nieszczęścia w życiu przypisywał Jezusowi.

    Kiedyś jego klientem był pewien pastor. Nie znając Navida, postanowił opowiedzieć mu o Bogu. Mam dla ciebie wiadomość: „Czy słyszałeś o Jezusie” – wycedził nieznajomy. – To wystarczyło, żebym wypchnął tego człowieka z mojego biura. A w tym czasie on powiedział: „Navid, masz mało czasu. Do tej pory Bóg cię wspierał, ale nadszedł czas na twoją decyzję. Idziesz za Chrystusem czy nie?”.

    Nie poszedł. Trzasnął drzwiami. Szaleni chrześcijanie – pomyślał. Trzy dni później stracił wszystko: luksusowy dom, samochód. Uciekając przed policją, na sześć miesięcy zamieszkał w starym aucie. – To był mój dom. Tam żyłem, jadłem, spałem. Przez 6 miesięcy nie mogłem nawet wyprostować nóg we śnie. Wiele nocy przepłakałem z powodu zimna – mówił, dodając, że wtedy zrozumiał, że to nie Jezus, a jego własne decyzje doprowadziły go do tej sytuacji. Żeby zarobić pieniądze, w aucie przewoził ludzi. Kiedyś w nocy spotkał bardzo dobrze ubranego człowieka. Zaproponował mu podwózkę.

    Mimo że Navid mieszkał w Teheranie, w 12-milionowym mieście, w rozmowie okazało się, że nieznajomy przyjaźni się z jego rodziną. Navid dowiedział się, że najbliżsi czekają na jego powrót. Mimo to pozostał na ulicy.

    Gdzie jesteś?

    Po jakimś czasie na parkingu przed kinem spotkał „szaloną” kobietę. Razem poszli na seans. Sytuacja się powtórzyła. Navid rozmawiał z kobietą, która bardzo dobrze zna jego rodziców. Została przez nich adoptowana. Była chrześcijanką, zaczęła głosić mu Ewangelię.

    – Jezus jest Bogiem, żyje, troszczy się o nas, zrobił wszystko, żeby nas pozyskać, jest tu, bo dwie osoby mówią o Nim. Chcę się z Nim spotkać! – podsumował rozmowę z nową siostrą. – Mogłaby zapytać: „Kim ty jesteś?!” (muzułmanie są najniższymi sługami Allaha), a ona: „Pomodlę się o to”. Szaleni chrześcijanie! – relacjonował w Katowicach Navid. – Jestem brudny, żyję na ulicach, jestem uzależniony, palę trzy paczki papierosów dziennie, bez pieniędzy, rodziny, przyjaciół, nikt nie pamięta mojego imienia, proszę o to, żeby spotkać się ze Stwórcą, a ona na to: „Pomodlę się!” – obrazował z niedowierzaniem. Potem w nocy na parkingu przy lotnisku przyszedł do niego Jezus.

    Rozpoczął się głęboki proces nawrócenia Navida. Kiedyś podczas posiłku parokrotnie usłyszał: „Zadzwoń do mamy, taty, siostry i przeproś, powiedz, że ci przykro”. – Wyrzuciłem widelec. Zadzwoniłem do taty: „Ojcze, nawróciłem się, poznałem Chrystusa, i chcę powiedzieć „przepraszam”. Nie byłem dobrym synem, nie umiałem być pokorny. Dzwonię tylko po to, żeby ci to powiedzieć” – opowiadał. A jego ojciec drżącym głosem zapytał: „Gdzie jesteś?”. Posłał po niego znajomego pastora, który zawiózł go 500 km do ojca. I była wielka uczta.

    W Iranie Navid był pastorem byłych muzułmanów, pracując jako dziennikarz w TV. Zaczął produkować materiały służące chrześcijanom (modlitwy, pieśni), potem rozpoczęły się prześladowania wierzących w Jezusa. Część osób zabito, część aresztowano. Navid z żoną otrzymał schronienie w Niemczech.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół