• facebook
  • twitter
  • YouTube
  • rss
  • Tym razem nie o górnikach

    Aleksandra Pietryga


    |

    Gość Katowicki 16/2016

    dodane 14.04.2016 00:00

    Kiedy Pan Bóg stworzył świat i rozdzielił ziemię pomiędzy ludzi, przyszli do niego jeszcze Ślązacy. Okazało się, że przy podziale języków, zapomniał o nich. „Nic wom już niy łostało – zafrasowoł sie Ponbóczek. – Ni ma rady, bydziecie godać tak jak jo!”.

    Ta zabawna opowieść otwiera niezwykłą książkę dla dzieci i dorosłych o historii Śląska, która ukazała się nakładem Wydawnictwa Żwakowskie. – Piszę takie książki, jakie sam chciałbym swoim dzieciom czytać – powiedział w jednym z wywiadów Waldemar Cichoń, pisarz, który na koncie ma już sześć książek dla najmłodszych i właśnie kończy pisać siódmą. 
Spod jego pióra wyszła seria książek o przygodach sympatycznego, nieco nieokrzesanego kota o imieniu Cukierek. Pierwszy tom „Cukierku, ty łobuzie!” napisał dla swojego rodzonego syna. Wiadomo, że dzieci są surowymi krytykami. Tym większy sukces, że opowiadania o Cukierku są tak chętnie czytane i kupowane. Pisarz przyznaje, że tworząc postać zwariowanego kota, starał się myśleć jak… kot.


    Cichoń z krwi i kości jest Ślązakiem. Urodził się w Tychach i tam nadal mieszka z rodziną. Z wykształcenia jest politologiem, studiował w Katowicach, potem przez wiele lat pracował jako dziennikarz śląskiej prasy lokalnej i regionalnej. Kiedyś w wywiadzie dla jednego z portali literackich powiedział, że drażni go sposób mówienia o Śląsku, myślenia o Śląsku i przedstawiania Śląska.

    – Skojarzenia z tym regionem są przecież takie same od lat: orkiestra górnicza, krupniok, serial „Święta wojna” z tym nieszczęśnie karykaturalnym Bercikiem – żalił się. – Jesteśmy postrzegani jako śmieszny ludek, który żyje na południu Polski, dziwnie mówi i wydobywa węgiel…
Żeby wyrazić sprzeciw wobec takiej narracji i ukierunkować myślenie o Śląsku wśród najmłodszych czytelników, napisał dla nich tę książkę. „Zdarziło się na Ślonsku. Łopowieści niysamowite niy ino dlo bajtli” to jedenaście niezwykłych opowieści z historii regionu. Autor przekonuje, że na Śląsku, jak i w każdym innym miejscu na ziemi, zawsze rodzili się, pracowali i umierali wielcy ludzie, których życie zmieniało dzieje świata. Taka jednak cecha Ślązaków, że o własnych sukcesach zwykle nie potrafili głośno mówić, pijarowsko „sprzedawać” swoich zdolności, swojej pracowitości i wytrwałości.

    Nietuzinkowe losy wielkich Ślązaków nie są powszechnie znane nawet w regionie. Smutne są wyniki badań, które mówią, że dziewięćdziesiąt procent uczniów śląskich szkół nie potrafi wskazać ani jednej wybitnej postaci pochodzącej z ich małej ojczyzny.
A przecież wiele z tych historii jest jak gotowy scenariusz filmowy. Waldemar Cichoń opisuje niezwykłe postaci, np. Karola Godulę, którego życie było jak wyciągnięte z baśni. Urodzony w Makoszowach, syn prostego leśniczego i stróża lasu, był bardzo bystrym, pracowitym chłopcem. Śląski szlachcic hrabia Karol Franciszek von Ballestrem dostrzegł w dziecku niezwykłe zdolności i zainwestował w jego edukację. Dzięki swojej pracy, uczciwości i wytrwałości Karol wkrótce stał się jednym z najbogatszych ludzi w całym Cesarstwie Niemieckim, na terenie którego w tym czasie znajdował się Górny Śląsk. 
To nie koniec niezwykłej opowieści o człowieku, który z przysłowiowego pucybuta stał się milionerem. Dzieje Goduli były tak niezwykłe i niespotykane na Śląsku, że prości ludzie oskarżali go o konszachty z czartem.

    «« | « | 1 | 2 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół