• facebook
  • twitter
  • YouTube
  • rss
  • Hornicy z kamieniołomu

    Przemysław Kucharczak

    |

    Gość Katowicki 08/2016

    dodane 18.02.2016 00:00

    W górniczych mundurach z pióropuszami w ponad dwudziestu wkroczyli do Parlamentu Europejskiego. A kiedy zadęli w instrumenty i uderzyli w bębny, w wielkim gmachu zrobiło się poruszenie.

    Tak wyglądało otwarcie wystawy „O górnośląskim (i rybnickim) górnictwie krótka opowieść”. Miała ona premierę w listopadzie w gmachu Parlamentu Europejskiego w Strasburgu. Teraz trafiła do hollu Archiwum Państwowego w Katowicach przy ul. Józefowskiej 104. Tu można ją oglądać do końca marca.

    Wagoniki nad furmanką

    Do Strasburga tę wystawę ściągnął europoseł Bolesław Piecha z PiS. – Przewodniczący Parlamentu Europejskiego Martin Schultz był bardzo zbulwersowany, że ktoś proponuje w tym miejscu wystawę o górnictwie... – wspomina. – Gdyby na wystawie były zdjęcia wiatraków albo solarów, pewnie nie robiłby żadnych problemów – ironizuje.

    Na otwarcie wystawy Bolesław Piecha zaprosił orkiestrę kopalni Jankowice i zespół „Raciborzanki”. Śpiewają w nim dziewczyny ubrane w śląskie stroje rozbarskie. Chciał, żeby inni europosłowie zobaczyli, że śląskie górnictwo to nie tylko zwykły przemysł, ale wyrosła na jego bazie ciekawa tradycja i kultura. – Nie da się tak po prostu zlikwidować śląskiego górnictwa, zgasić świeczki, bo to nie jest tylko problem technologiczny, ale społeczny – mówi. Opowiada, że tą wystawą szczególnie interesowali się m.in. europosłowie z północnej Francji i tych części Belgii, w których też kiedyś prężnie działało górnictwo. Wystawę przygotowali dr Bogdan Kloch, dyrektor Muzeum w Rybniku, oraz dr Dawid Keller. Są na niej zdjęcia i widokówki z widokiem kopalń, wysłane do nas z nieistniejącego już świata: Śląska z XIX i XX wieku. Umorusani górnicy stoją w chodniku z wielką planszą „Plan – 1979 r. 3 773 750 ton wykonany 23.XII. 1979 r.”. W hali Rybnickiej Fabryki Maszyn, na zdjęciu zrobionym w 1930 roku, stoją rzędem olbrzymie maszyny. Są na fotografiach górnicze familoki, jest kolejowa stacja nieistniejącej kopalni „Römer” (Rymer) w Niedobczycach, gdzie wagony czekają na załadunek całymi setkami. Niezwykłe jest zdjęcie kolejki linowej, należącej do kopalni „Anna” w Pszowie, która też już przeszła do historii. Kolejka ta na starej fotografii przebiega nad ulicą Traugutta, która do dziś łączy Pszów z Rydułtowami, ale na zdjęciu jest jeszcze drogą... polną. Dwa wagoniki mijają się na górze, a dołem akurat przejeżdża furmanka. Przed spadającymi z wagoników bryłami woźnicę, konia i przechodniów chroni specjalna, zadaszona konstrukcja, zbudowana nad drogą.

    «« | « | 1 | 2 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół