• facebook
  • twitter
  • YouTube
  • rss
  • Cała młodość przed oczami

    Aleksandra Pietryga

    |

    Gość Katowicki 07/2016

    dodane 11.02.2016 00:00

    Pasjonują mnie pogmatwane losy Ślązaków – przyznaje pisarz Jan Cofałka

    Książka „Ślązacy w świecie” pojawiła się po „Ślązakach w Warszawie”, „Księdze Ślązaków” i „Ślązakach i Kresowiakach”. Autor rysuje w niej barwne portrety znanych ludzi związanych z regionem.

    Niewiele osób wie o śląskich korzeniach gwiazdy polskiej sceny muzycznej w latach 60. i 70. Ewy Demarczyk. Dziadkowie wokalistki, wujowie, ciotki i kuzyni byli Ślązakami z krwi i kości. Talent muzyczny przekazywali z pokolenia na pokolenie. Dziadek Ewy, Andrzej, senior i filar rodziny, był uczestnikiem powstań śląskich. Kiedy po powstaniach rodzinny Bytom pozostał po niemieckiej stronie, Demarczykowie musieli przenieść się na teren eksterytorialny, a w 1931 roku do Opola.

    W 1960 roku czytelników „Tygodnika Powszechnego” zachwyciło opowiadanie przysłane na konkurs ogłoszony przez redakcję. „Pieśń o Grządzielach” to opowieść o rodzicach Juliusza Grządziela. On sam, jako jej autor, podpisał pracę jedynie suchą notką o sobie: „Lat 64, robotnik (USA), wykształcenie średnie”. Kilka lat później stworzył trzytomowe dzieło „Ślązacy w procesji dziejowej”, o którym biskup Bolesław Kominek napisał z zachwytem: „To epopeja ludu śląskiego. Unikat w literaturze polskiej. (…) Mój Boże, cała młodość stanęła mi przed oczyma. (…) Książka doskonała i wyśmienita. Atmosfera i klimat Górnego Śląska ucelowany znakomicie”. Juliusz Grządziel przygotowywał swoje dzieło na tysiąclecie chrztu Polski. Trzy tomy zostały wydane w Rzymie w 1965 roku. W książce autor kilkakrotnie wspominał o losach rodziny Machów, z której wywodził się ks. Jan Macha, męczennik II wojny światowej, obecnie kandydat na ołtarze. Niestety, ówczesna Służba Bezpieczeństwa PRL przechwyciła dzieło i umieściła je na liście niepożądanych książek w Polsce Ludowej. Jedynie nieliczne zdołano przemycić z Rzymu na Śląsk. Jan Cofałka wiele miejsca poświęcił Grządzielom i historii książki o Ślązakach. To opowieść nieznana. Juliusz Grządziel nigdy nie powrócił na Śląsk. Zmarł niepoznany w dalekim Chicago. Co prawda w rodzinnym Chorzowie próbowano przywrócić pamięć o nim przez nazwanie uliczki jego nazwiskiem. Niestety, ktoś pomylił imiona i uliczka do dziś nosi nazwę Juliana zamiast Juliusza Grządziela.

    Krystian Zimerman, Florian Śmieja, Jan Miodek, Jerzy Kukuczka, Adam Małysz to tylko parę spośród kilkudziesięciu nazwisk, którym Jan Cofałka nadał nowe życie. Autor sam jest krewnym ks. Jana Machy. Jego opowiadanie z 1998 roku „Bez jednego drzewa las lasem zostanie” zainspirowało reżyser Dagmarę Drzazgę do nakręcenia filmu pod tym samym tytułem. Pisarz Wiesław Myśliwski po przeczytaniu „Ślązaków w świecie” napisał: „Czy jest region, który dałby Polsce tyle wspaniałych talentów i osobowości? Jakże często przy tym rozsławiających nas w świecie. I to w różnych dziedzinach, od sportu po muzykę. Byłbym skłonny sądzić, że nie ma. Przynajmniej jeśli chodzi o ostatnie stulecie”.

    Jan Cofałka, „Ślązacy w świecie”, Wydawnictwo Naukowe SCHOLAR, Warszawa 2015.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół