• facebook
  • twitter
  • YouTube
  • rss
  • 481 zabitych dzieci

    Przemysław Kucharczak

    |

    Gość Katowicki 06/2016

    dodane 04.02.2016 00:00

    Tylko między styczniem a listopadem 2015 roku w Rudzie Śląskiej zabito 89 ludzi w fazie prenatalnej. Obrońcy życia pikietowali Szpital Miejski w dzielnicy Godula.

    W całym roku 2014 aborcji dokonano tu 98. Szokujące dane dotyczące masowego zabijania dzieci przed narodzeniem w rudzkim Szpitalu Miejskim ujawniła Fundacja „PRO – Prawo do życia”. Uzyskała je w Narodowym Funduszu Zdrowia i w samym rudzkim szpitalu. Wynika z nich także, że w latach 2010–2015 dokonano tu 481 aborcji. Z tak ogromną liczbą zadawanej śmierci tylko w jednym szpitalu polscy obrońcy życia jeszcze się nie spotkali. Tylko raz była to aborcja w sytuacji ratowania życia matki. Pozostałe 480 dzieci zostały zabite dlatego, że według badań prenatalnych były chore.

    Ratują i krzywdzą

    Kilkunastu ludzi protestowało przeciwko temu w piątkowy wieczór 29 stycznia pod Szpitalem Miejskim w Rudzie Śląskiej. Zapalili kilkadziesiąt zniczy dla dzieci, zabitych po drugiej stronie uliczki. Rozciągnęli banery, które pokazują prawdę o aborcji w jej brutalnej dosłowności – ze zdjęciami maleńkich ciałek, z poodrywanymi kończynami, we krwi.

    Stali z tymi banerami spokojnie, nad płonącymi zniczami. Z daleka przyglądało im się dwóch strażników miejskich. Do protestujących przeciw aborcji Ślązaków dołączył także przybyły z Krakowa Bawer Aondo-Aka, syn Nigeryjczyka i Polki, poruszający się na wózku inwalidzkim doktor teologii. – Przyjechałem do Rudy Śląskiej dać świadectwo, bo jestem niepełnosprawny od urodzenia. Mógłbym skończyć jak te biedne, zamordowane dzieci, gdyby moja mama zdecydowała się na aborcję. Na szczęście się nie zdecydowała – powiedział nam. Szpital Miejski w Rudzie Śląskiej jest znany m.in. z ratowania wcześniaków z całego regionu. – Szczyci się bardzo nowoczesnym oddziałem patologii noworodka, świetnym sprzętem, możliwością skorzystania z porodów w wodzie. Z drugiej jednak strony jest liderem, jeśli chodzi o zabijanie dzieci przed narodzeniem – zauważa Katarzyna Malcharczyk z chorzowskiego oddziału Fundacji PRO. – Mieszkańcy Rudy nie zdają sobie z tego sprawy. A przecież ten szpital jest dotowany z pieniędzy miasta – dodaje. Informacja o tym, co dzieje się w placówce na Goduli, jest szokiem dla wielu ludzi, którzy uzyskali tutaj pomoc. „Tym bardziej się smucę, bo na 5. piętrze tego szpitala uratowano życie naszego skrajnego wcześniaka” – napisała jedna z kobiet na facebookowym profilu „Gościa Katowickiego”. „Ratują tu wcześniaki z 22. tygodnia, a zabijają do którego tygodnia...? Urodziłam tu dwójkę dzieci. Nie pojmuję” – wtórowała jej inna.

    «« | « | 1 | 2 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół