• facebook
  • twitter
  • YouTube
  • rss
  • Na Marika przyszoł czas

    jj

    dodane 08.01.2016 13:00

    "Jo Ci dom dwa krupnioki, bo my som fajne Ślonzoki", czyli jasełka po śląsku dla bezdomnych.

    W piątek u sióstr misjonarek Miłości przedstawili je uczniowie Zespołu Szkół Zawodowych Specjalnych nr 6 w Katowicach. Wszyscy aktorzy godali. Ze Śląska byli także Józef i Maryja.

    Od początku było zabawnie, bo niespodziewanie zadzwonił telefon. - Przepraszam, bo Pónbóczek dzwoni - uśmiechnęła się nauczycielka Małgorzata Wojnarowicz, odbierając telefon.

    Zaraz później przypomniała dzieje narodzin Jezusa. A kiedy "na Marika przyszoł czas i urodziła Synka", na scenie pojawili się aktorzy.

    Poza Józefem, Maryją i Dzieciątkiem byli pasterze, Trzej Królowie, aniołowie, dzieci, gwiazda, wół i osioł. Uczniowie nie tylko w godce wypowiadali swoje kwestie, ale także śpiewali kolędy.

    - Rozerwia chyba te jakla na poły i Cie przykryja, Jezusie goły. A wół i osioł niechej dmuchajom, bo sie tu w szopie durch łobijajom. A jo Mu matuś cosi zaśpiewom, bo mi sie zdaje, że Mu sie ziewo - mówił Józef, czyli Damian Michalak.

    - Jo Jezuskowi syra dom w darze, jo Ci dom kluski na parze - stwierdzili pasterze. - Jo Ci dom dwa krupnioki, bo my som fajne Ślonzoki - uznały dzieci, które do stajenki przybyły jako ostatnie.

    - Trzymejcie sie zdrowo i niech wom żodne Herody ani inksze pierony szczynścia nie zburzom. Łostońcie z Pónbóczkiem! - życzyli uczniowie i nauczyciele siostrom oraz bezdomnym.

    Później znaleźli czas na wspólne kolędowanie aranżowane przez uczniów.

    Nauka jasełek po śląsku nie była łatwym zadaniem, bo uczniowie na co dzień nie godają. - Na piątej próbie już zaczęli mówić po śląsku - uśmiechnęła się nauczycielka Małgorzata Wojnarowicz.

    W jasełkach zagrało 25 aktorów. Jeden z nich, Józef w stroju Ślązaka przyznał, że siostry odwiedza także w soboty.

    Występ nie był jednorazową akcją. - Z siostrami współpracujemy już dłuższy czas - wyjaśniała M. Wojnarowicz. - Byliśmy tu z Pasją, kolędowaniem. Tu jest ogromna miłość sióstr dla biednych ludzi i dla nas; czujemy się tu fantastycznie i zawsze chcemy tu przychodzić.

    Siostra Konstancja, jedna z zakonnic na co dzień pracujących z bezdomnymi, dodała, że na widowni w piątek zgromadziły się również osoby schorowane. Mężczyźni z trudem zeszli z góry ze swoich pokoi, żeby posłuchać jasełek.

    - Zgromadziła nas tu ułomność fizyczna czy inna, ale pomaga nam Miłość - wyjaśniła.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    Komentowanie dostępne jest tylko dla .

    Reklama

    Zapisane na później

    Pobieranie listy

    Reklama

    przewiń w dół